Ratuj Głuszca
autor MArcin Mazurek

Antek, strzałka, facjata, flota, barachło, absztyfikant, alpaga, ancug… to składowe elementy warszawskiej nawijki. Dzięki intonacji i charakterystycznemu zmiękczaniu stała się ona znakiem rozpoznawczym mieszkańców stolicy. Choć dziś jej stosowanie niemal całkowicie wyszło z użycia, to na szczęście są takie osoby jak Grzegorz Towalski, które pozwalają odkrywać ją na nowo.

„Nie masz cwaniaka nad warszawiaka, chcesz z nami zacząć to se wcześniej trumnę kup”, śpiewał Stanisław Grzesiuk, ten stereotyp troszkę pokutuje do dzisiaj.

Cwaniak warszawski jest integralną częścią Warszawy. Ale nie jest to oszust i kombinator jak niektórzy sądzą. Określenie „cwaniak” dla warszawiaków ma pozytywne znaczenie. Cwaniak to ktoś zaradny, kto potrafi sobie radzić w najcięższych sytuacjach, nie załamuje się przeciwnościami losu, z humorem i nadzieją patrzy w przyszłość. Warszawa nigdy nie była łatwym miastem do mieszkania. Wymagała od swoich mieszkańców dużego hartu ducha, wytrwałości i umiejętności przetrwania o wiele większej niż inne miasta. Ktoś, kto w tym mieście znalazł sobie miejsce, potrafił żyć i przetrwać musiał być niezłym cwaniakiem.

Jest pan twórcą strony gwara-warszawska.waw.pl, co było impulsem do jej założenia?

Przede wszystkim brak informacji na temat gwary warszawskiej w Internecie. Można było oczywiście na różnych strona znaleźć wzmianki o gwarze, ale były to informacje lakoniczne i często nieprawdziwe. Postanowiłem, więc nadrobić braki. Na początku miała być to skromna strona, ale zainteresowanie i oczekiwania użytkowników przerosły moje najśmielsze oczekiwania.

Tak naprawdę znał pan gwarę na długo przed wzięciem do ręki podręcznika B. Wieczorkiewicza „Gwara warszawska dawniej i dziś”, była ona przez cały czas obecna w pana życiu…

To prawda. Rodzina mojej mamy pochodzi z Woli i słownictwo gwarowe było na porządku dziennym. Wyrosłem w tym języku. Zwroty, powiedzonka warszawskie były dla mnie czymś zupełnie naturalnym tak samo jak specyficzny sposób wymowy i akcentowania. Ale dopiero po lekturze książki „Gwara warszawska dawniej i dziś” zdałem sobie sprawę, że nie są to jakieś dziwne, często niepoprawne słowa czy zwroty, ale gwara warszawska w czystym wydaniu.

Odkrywamy, więc piękną i niepowtarzalną mowę, a co z kulinariami?  Czym jest „pańska skórka”?

Smakiem z dzieciństwa chyba wszystkich warszawiaków, ale również darem z niebios dla dentystów. Jaki ma skład chyba nikt nie wie, ważne, że jest słodka. A że przy okazji można sobie na niej połamać zęby o wyciąganiu plomb nie wspominając, ale to zupełnie inna sprawa. Ten klawy warsiaski cymesik jest nieodłącznym elementem warszawskich bazarów, festynów czy święta zmarłych. Moja mama też pamięta ten smak z dzieciństwa. Kiedy powstała chyba nikt nie wie … Po prostu jest warszawska od zawsze.

Przez miesiąc mieszkańcy stolicy podróżujący metrem przechodzili przyspieszony kurs gwary, skąd pomysł umieszczania słownika w transporcie miejskim?

W warszawskim metrze pojawiają się rożne informacje, więc dlaczego nie miałby się pojawiać słownik gwary warszawskiej? Sądzę, że jest to świetny sposób, aby zainteresować warszawiaków ich dziedzictwem, jakim niewątpliwie jest gwara warszawska.

Mówi się o gwarze kaszubskiej, śląskiej, ale warszawska jest raczej mało popularna, jak mówią rdzenni warszawiacy?

Wynika to zapewne z stąd, że nawet wśród warszawiaków wiedza na temat gwary warszawskiej jest znikoma. Poza tym coraz trudniej ją usłyszeć na ulicach Warszawy gdyż warszawiaków nią się posługujących jest coraz mniej. Jest wiele cech charakterystycznych wymowy warszawiaków.

Są to zmiękczenia końcówek (zamiast rękę,czy nogę mówią rękie, nogie), mazurzenie (zamiana „sz” na ”s” i „cz” na „c”) – warstat, capka nagminne stosowanie końcówek „-ak” – warzywniak, spożywczak, Poniatoszczak zamiana „mi” na „mni” – mniał, mnieć, mniasto, mniłość siakanie”, czyli wywodząca się z dialektów mazowieckich wymowa głoski „sz” jak „ś”, „cz” jak „ć” – Cierniaków, Warsiawa zamiana „s” na „sz” u nasz, faszon.

Poza tym bardzo charakterystyczną cechą warszawiaków jest wymowa specyficznego, twardego „L”, o którym Leopold Tyrmand w swojej powieści „Zły” pisał, że jest to dźwięk metalu owiniętego we flanelę.

Prawdziwym znacznikiem eleganckiej mowy mieszczańskiej, było odpowiednie zdrabnianie: wódeczkę, karkóweczkę, dziś brzmi to nieco infantylnie, gdyby sprzedawca mnie zapytywał: „czego sobie paniusia życzy na śniadanko, bułeczkę czy chlebeczek, a może masełeczko z solunią do tego” pomyślałabym, że się ze mnie naśmiewa.

Na pewno nie użyłby zwrotu „czego sobie paniusia życzy”. Bo było by to mało eleganckie. Warszawiaków zawsze cechowała elegancja wymowy. Odpowiednie dobieranie słów i tworzenie bardzo wyszukanych określeń np. Syreni gród na określenie Warszawy czy rodak warszawski na określenie warszawiaka. Zdrobnienia nie są przejawem infantylizmu, ale właśnie elegancji. Gdy kelner do gościa mówi „stoliczek dla szanownego pana, talerzyk, nożyk, widelczyk itp. jest to oznaka elegancji i szacunku dla gościa. Zdrobnienia są cechą warszawiaków od bardzo dawna. Już pod koniec XIX wieku jedno ze stołecznych pism satyrycznych wyśmiewało tą manierę. Nic to jednak nie dało.

Można oszacować wiek gwary warszawskiej?

Bardzo trudno stwierdzić ile gwara warszawska ma lat… można zaryzykować stwierdzenie, że tyle co Warszawa. Pierwszy zapis gwary warszawskiej pochodzi z roku 1778 z „Gazety Warszawskiej”, która zamieściła informację z egzekucji sądowej a ku przestrodze mieszkańców wydrukowała również mały słownik ówczesnego języka, jakim posługiwali się przestępcy. Część z tych słów używana jest do dziś jak chociażby „buchnąć”, czyli ukraść czy „dolina” na określenie kieszeni (stąd doliniarz, czyli kieszonkowiec).

W poznaniu na ziemniaki mówi się pyry, w Katowicach kartofle, a w stolicy…

Przeważnie ziemniaki… ale reguły nie ma. Natomiast warszawiacy mają swoje własne słowa na określenie innych rzeczy. Np.  gablota- samochód, cierpiarz – taksówkarz, wtrajać – jeść, zapychać – poruszać się i wiele, wiele innych.

Czy teraz warszawiacy muszą uczyć się swojej mowy od nowa?

Uczyć może nie, ale na pewno powinni ją sobie odświeżyć. Duża część warszawiaków nadal posługuje się elementami gwary warszawskiej (tak jak rodzina mojej mamy) natomiast w dużej mierze nie zdaje sobie sprawy, że jest to gwara warszawska. Ważne, aby warszawiacy o tym wiedzieli i doceniali ten język tak jak swoją gwarę doceniają Ślązacy, czy Górale. Nie mamy się, czego wstydzić!

Grzegorza Towalskiego na temat warszawskiej gwary wypytywała Ana Miler.

Komentarzy: 7 w artykule: ”Warszawiacy nie gęsi… – wywiad z Grzegorzem Towalskim, twórcą serwisu „Gwara warszawska””

  1. jarmus pisze:

    Warszawiacy i gwara łohohoho przyjedźcie na Slask zobaczycie jak sie godo :D :D

    • Warszawiak pisze:

      U Was się godo, u nas się nawija ;)

    • Szuwaks pisze:

      Panie Ślązak, i po wprowadza Pan elementy wojenki? Wszyscy dobrze wiedzą, co to jest śląska gwara. Właściwie to już nie wiadomo czy to jest gwara czy odrębny język. Podobnie jak na Kaszubach. Tam się dzieciaki kaszubskiego w szkołach uczą. A na śląsku? Chyba nie. Próbuje się pan naśmiewać. Nieładnie.

    • puqs pisze:

      Panie szanowny, po co ta mowa?

  2. angessss pisze:

    „warszawiacy” z duzej litery? Wychodzi poziom komentatorów ;////

    • Szuwaks pisze:

      Droga agness, poziom komentatorów jest jak średnia krajowa. Warto pamiętać o tym jak się coś próbuje okpić, by samym nie zostać okpionym. Bo już w podstawowej szkole wiedzą, że pierwszy wyraz w nowym zdaniu pisany jest wielką literą. -;)

  3. olka pisze:

    wszyscy znamy warszawska mowe choćby ze starych filmów ale ta stylizacja jezykowa jest tak naturalna, ze nie wydaje nam sie niczym szczegolnym. osobiscie uwazam, ze powinnismy pielegnowac nalecialosci jezykowe, dzieki temu jestesmy w pewnym sensie wyjatkowi i oryginalni, szczegolnie dzis w swiecie gdzie wszystko jest takie samo, albo stara sie takie byc

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.