Ratuj Głuszca
2monika

Izabela Mnich należy do artystów nie tyle nieszablonowych, co niedających się zakleszczyć w jakichkolwiek konwencjach. Epatujący z każdego obrazu sex appeal jest odpowiedzią na purytanizm zaszczepiany kobietom od wieków. Jej obrazy odwzorowujące fotografię są alegorią seksualności z perspektywy kobiety współczesnej. Płótna Izabeli Mnich z powodzeniem można powiesić w salonie i jak u impresjonistów karmić nimi zmysły. A co o swoich dziełach mówi sama artystka?

Późny wieczór, siedzimy w jednej z  w najbardziej designerskich i klimatycznych knajpek w Katowicach. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce dla dekadenckich Femme Fatale. Izabela odpala papierosa, w powietrzu unosi się zapach słodkiego tytoniu, z głośników płynie chillout..

To Twój debiut, artyści zwykle startują na ścianach galerii, ewentualnie na deptakach, choć w pełni trafne to jednak przyznasz, niecodzienne miejsce na pierwszy wernisaż…

Tak naprawdę zaprosił mnie Marek Chacharek, który organizuje wystawy w „Coolerze” w każdy trzeci czwartek miesiąca. Po prostu któregoś dnia odezwał się proponując mi wystawę. Z tym miejscem jestem zaprzyjaźniona, więc że tak powiem było mi łatwiej się zdecydować, bo też nie chciałabym wystawiać się wszędzie. Poza tym panujący tu specyficzny klimat jest odpowiedni dla tego typ przedsięwzięcia. Docelowo marzą mi się duże płótna i industrialne przestrzenie, ale to musi jeszcze poczekać.

Czerpiesz inspiracje z fotografii, czy wszystkie obrazy są odwzorowane?

Nie, nie wszystkie. Część, na przykład to (maska) na bazie zarysu, na takim fantomie z IKEA i to jest taka zabawa szpachlą, część wzięła się z mojej wyobraźni.. Na części obrazów jestem ja, tak jak tutaj „Fall in love Kato”.

Tu też (obraz przedstawiający stosunek oralny)?

To jest kontrowersyjny obraz, ale idę też troszkę w tą stronę pornografii i się okazuje, że to całkiem niezły kierunek (śmiech). Gdzieś tam mam zamysł malowania takich rzeczy, to nie jest tak, że po prostu: ktoś płaci, ja maluję porno, bo troszkę też jest inna tego geneza.

Więc ile Izy Mnich w tych obrazach?

Hmmm… ciśnie mi się na usta: wszystko. Ciężko odpowiedzieć na to pytanie, bo część na pewno jest tam gdzieś inspirowana, część rzeczy wypływa, dlatego, że szukam sobie konceptu, przykładowo chcę żeby ciało było ułożone w taki, a nie inny sposób, żeby to było to, a nie coś innego. A czasem widzę coś i to mi przypada na tyle do gustu, że chcę to pod siebie obrobić. Długo jednak zabierałam się do malowania na płótnie, wcześniej posługiwałam się głównie akwarelami. Czułam się taka niegodna płótna i dużo, dużo czasu zajęło mi nim przełamałam tę barierę. Dzisiaj w jakiś sposób jest to dla mnie wyjątkowe, że jest to intymna wystawa, że w tym miejscu i że debiut, to lepiej, że to właśnie tu.

Ludzie stronią od sztuki, wydaje im się trudna w odbiorze, może dzięki Tobie, dzięki podobnej tematyce uda się dotrzeć do większej grupy odbiorców…

To jest proste, ponieważ: widzisz to, co widzisz. Pamiętam taką sytuację, że siedzimy i liczymy stare monety, jakieś stare banknoty itd. I siedzieliśmy z tym obrazkiem (akwarela przedstawiająca stosunek oralny), że sytuacja była na tyle fajna, że było mnóstwo osób, które do tej pory się nie znały i wszyscy nad nim staliśmy i debatowaliśmy: co to jest? I ktoś tam: nie, że to są motyle, nie, bo to ona mu obciąga (śmiech), jak widać każdy widzi coś innego, nie ma uniwersalnego klucza interpretacji.

Kiedyś słyszałam nawet, że Twoje dzieła porównują do Tamary Lempickiej, a Ty jak się na to zapatrujesz?

Oj, było by mi bardzo miło. Ale nie chciałabym się z kimś porównywać, no nie chciałabym…

Twoja inspiracja? Twórcy, którzy zawsze pobudzali twoją kreatywność?

Kilku. Ray Ceasar genialny człowiek robi przepiękne obrazy, tzn. obrazy to są tak naprawdę grafiki, kiedyś był fotografem. Helmut Newton niesamowity. Guy Bourdin, Christina Koutsospyrou, jest dużo takich twórców, którzy są niesamowici i z nich się po prostu czerpie. Tak naprawdę wszyscy artyści poszukują źródeł inspiracji, każdy czerpie od każdego, czy to w malarstwie, czy muzyce.

Choć trudno w to uwierzyć, jesteś samoukiem. Nie skończyłaś ASP…

Przerwałam studia dziennikarskie, od ponad roku pracuję jako barmanka. Natomiast malowałam już od dziecka. Pierwszą rzecz, którą pamiętam był pięściarz, super to było! I tak sobie pomyślałam: „wow”.

Co dalej Nowy Jork, Paryż?

Tak, ja właśnie wszystkim tłumaczę, że wybieram się do Nowego Jorku, będę mieszkać i tworzyć na Manhattanie (śmiech). Fajne jest to, że teraz mam sporo zamówień, a jeszcze fajniejsze w tym wszystkim to, że mogę tak naprawdę robić rzeczy tak jak chcę, ponieważ wszystko oscyluje w mojej stylistyce i nikt mi niczego nie narzuca, więc to jest fajne, że mam pełną swobodę, więc na pewno więcej malowania i więcej praktyki. A co dalej? Zobaczymy, ja mam nadzieję, że dojdę do takiego etapu, że będę mogła się tylko i wyłącznie temu poświęcić.

A Nowy Jork jak najbardziej, ale może jeszcze zahaczę o Berlin…

Na razie jednak, bo dziś od rana towarzyszy mi dziwne uczucie, jakby była gwiazdka, także dziwnie. Teraz jednak staram się skupić na tym, żeby cieszyć się z tego wszystkiego, że jest fajny odbiór i zainteresowanie, ale gdzieś tam chciałabym żeby te obrazy były jeszcze bardziej moje i technicznie, żeby były lepsze, no ale wiadomo to wymaga praktyki i czasu.

 

Twórcom ciężko w Polsce się wybić weźmy przykład Olek, gdyby nie wyjazd trudno uwierzyć, że odniosłaby tak spektakularny sukces…

Tak no super jestem pełna podziwu dla jej pracy, jest niesamowita. Jest też taki designer, który zrobił „crochet chair” i on to wystawił już nie pamiętam, na jakich targach designu, jest cały fotel zrobiony na szydełku z takich małych serwetek połączonych, cudowny, przepiękny! Moja mama bardzo ładnie robi na szydełku i nawet ją kiedyś molestowałam, wprawdzie zrobiła kilka moich projektów, ale generalnie woli swoje.

Gdybyś określiła się w 5 słowach, ekscentryczna, wolna, prowokująca…?

No, może trochę. To znaczy są to słowa, które ciężko przechodzą przez gardło, jednak chciałabym móc się z nimi w stu procentach identyfikować. Mogłabym powiedzieć, kim chciałabym być, albo jaka chciałabym być, ale jaka jestem to zawsze inaczej się człowiekowi wydaje, a inaczej jest. Ekscentryczna? Tak, chciałabym. Prowokująca? I owszem. Wolna? Tak, bardzo, najważniejsza jest wolność. Chciałabym być bystra.

Marzenie?

Chciałabym malować takie obrazy, które będą ludzi inspirować, cieszyć. Chciałabym, żeby było to coś, co daje komuś pozytywny przekaz. Chciałam kiedyś pisać komedie, ale… mało zabawna jestem (śmiech) i doszłam do wniosku, że byłyby to same czarne komedie. I chciałabym o już wiem! Chciałabym, żeby ludzie rozumieli, co ja do nich mówię… To byłoby takie super! Bo ja mówię komuś jedną rzecz, po czym okazuje się, że ten ktoś usłyszał zupełnie coś innego…Chciałabym żeby ludzie rozumieli, o co mi chodzi.

A czego się boisz najbardziej?

Balonów. Serio.

Z malarką Izabelą Mnich, rozmawiała Ana Miller.

Komentarzy: 7 w artykule: ”Grzeszna Mniszka – wywiad z malarką Izabelą Mnich”

  1. ola pisze:

    Bylam, widzialam, zakochalam!

  2. aG@ta pisze:

    Maluję od dziecka, ale bez ASP ciężko w tym kraju odnieść sukces, gdy liczy się „papier”. Dziękuję za ten tekst dał mi motywację do dalszej pracy. Autorki nie znam, ale wydaje sie niesamowcie oryginalna osoba, chciałabym zobaczyć więcej obrazów, dajcie znac kiedy bedzie wystawa w Bielsku

  3. marecki pisze:

    jak patrze na dzisiejszych artystow to zastanawiam sie czym sie roznia od dzieci bazgrzacych w przedszkolu

  4. Izabela pisze:

    Zapraszm do odwiedzenia mojego fun page https://www.facebook.com/izabel.mnich

    Co do ASP to faktycznie trudno jest się przebić bez… ale dla Asów nie było lepszych czasów ;) . Ja zaczełam w najgorszym momencie swojego życia (na płótnie maluje od pół roku) i było warto więc aG@ta…do dzieła! :D

  5. aG@ta pisze:

    łał nie spodziewałam się odpowiedzi, to naprawde ogromna motywacja, dzieki tobie spróbuję, jak mi się uda to podziekuje ci osobiscie i napewno tez o mnie uslyszysz, a poki co zabieram sie za akwarele, moze tez sie przekonam do plótna, kto wie… dzieki wielkie na twoj profil zajrze napewno, jestem ciekawa dalszych prac.

  6. kakao pisze:

    bo talent nie rodzi sie w Szkole!

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.