Ratuj Głuszca
boso bieganie

Bieganie boso staje się coraz popularniejsze. Zanim jednak ktoś zdecyduje się zzuć buty, warto się zapoznać z najnowszymi badaniami naukowców z University of Colorado in Boulder. Przekonują oni, że bieganie bez butów jest mniej wydajne energetycznie (Medicine & Science in Sports & Exercise).

Amerykanie analizowali sposób poruszania się 12 zwolenników biegania na bosaka. Ćwiczyli oni na bieżni w lekkich butach albo boso z przyklejoną do stóp ołowianą taśmą. Wyliczono, że po pozbyciu się adidasów ochotnicy zużywali o 4% więcej energii na krok.

Wcześniejsze badania sugerowały, że bieganie boso jest łatwiejsze, bo zostaje wyeliminowane dodatkowe obciążenie. Jason Franz uważa jednak, że ich autorzy nie uwzględnili wszystkich zmiennych, m.in. amortyzacji zapewnianej przez obuwie.

Istnieją pewne dowody, że na koszt metaboliczny [biegu] mogą wpływać inne cechy projektu butów niż masa. Z tego powodu wybraliśmy buty, które miały amortyzatory, ale próżno w nich było szukać innych elementów, takich jak np. medial post [jest to warstwa mocno sprężonej pianki po wewnętrznej stronie podeszwy; z założenia ma ona stabilizować ruchy kołyszące stopy].

W swoim artykule Franz i współautorzy Corbyn Wierzbinski oraz Rodger Kram podkreślili, że w eksperymencie wzięli udział doświadczeni „bosobiegacze”. Poruszali się oni po bieżni z napędem z prędkością 7,5 mili na godzinę (ok. 12 km/h). Był to bieg ze śródstopia (mid-foot strike) albo na boso, albo w lekkich butach (ok. 150 g/but). W dodatkowych próbach do stóp lub butów przymocowywano niewielkie ołowiane paski (~150, ~300, ~450 g). W każdym scenariuszu wskaźnikami kosztu metabolicznego były tempo zużycia tlenu oraz wytwarzania dwutlenku węgla.

Okazało się, że każdemu wzrostowi obciążenia o 100 g na stopę towarzyszyło powiększenie kosztów energetycznych o ok. 1% (bez względu na to, czy biegano w butach, czy na bosaka). Kiedy kontrolowano masę buta/stopy, stwierdzono, że bieganie w lekkich butach wymaga ~3-4% mniej energii niż bieganie boso.

Na wykresie obrazującym zależność maksymalnego pułapu tlenowego (VO2 max) i wzrastającej masy stóp – bosych i obutych – widać, że intensywność wysiłku, czyli zużycie tlenu, jest stale większa bez butów. Naukowcy zaznaczają jednak, że różnica istotna statystycznie pojawiała się tylko przy porównywaniu stopy w butach ważących 150 g z bosą stopą z takim samym obciążeniem oraz gdy bosą stopę z 300-g paskiem zestawiano z butem z przymocowanym paskiem o wadze 150 g.

Noszenie butów oznacza zatem, że w jakiś sposób biegamy bardziej wydajnie, niezależnie od dodanej wagi. Jak już wspomnieliśmy, przy takiej samej wadze but daje przewagę energetyczną rzędu 3-4%. Franz i inni podają dwa możliwe wyjaśnienia tego zjawiska. Jedno jest takie, że w adidasach biegacze spontanicznie robią nieco dłuższe kroki (średnio o 3,3%). Drugie odwołuje się do amortyzatorów. Bez nich mięśnie nóg sportowca musiałyby poświęcić energię metaboliczną, aby zaabsorbować uderzenie każdego kroku (Amerykanie nazwali to twierdzenie „hipotezą kosztu amortyzacji”).

Źródło: kopalniawiedzy.pl

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.