Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

W zgodnej opinii ekspertów wypowiedzi czterech zaproszonych przez TVP na debatę kandydatów na prezydenta RP w 80% były do siebie podobne. Tylko w niektórych kwestiach kandydaci pokusili się na konkretne wyjaśnienia. Dużo ciekawiej wyglądała ich mowa ciała – gesty i mimika, które zdradzały więcej niż słowa. Każdy z czterech kandydatów miał inny „debiut niewerbalny” w czasie spotkania. Bronisław Komorowski, który tego dnia przyszedł do „jaskini os”, pokazywał postawą ciała lekką nonszalancję. Zachowywał jednak spójną gestykulację we właściwej strefie ciała – tzw. części neutralnej (od pasa do klatki piersiowej). Nie odnosiło się wrażenia, że nadmiernie rusza rękami. Gesty były symetryczne, co symbolicznie oznacza, że jego prawa strona mówi to samo co lewa – czyli „cały jest za tym”, co mówi. Czasami jednak ręce lekko uciekały mu w dół kadru i nie były dość widoczne, co niewątpliwie osłabiało jego przekaz.

 

Drugi w kolejności wypowiadał się Jarosław Kaczyński. Tutaj zobaczyliśmy zgoła odmienny wizerunek. Kandydat siedział podparty i statyczny. Widać było, że zaparł się jedną ręką o boczne oparcie fotela. Koncentrował się tylko na tym, co mówi. Chwilami brakowało mu śliny, gdyż parokrotnie w tej części zwilżył usta językiem. Od czasu do czasu uruchamiał drugą (niepodpartą) rękę, co tworzyło już bardziej korzystny wizerunek. Jednak asymetria w mowie ciała z pewnością obniżyła sugestywność przekazu.

 

Trzeci w kolejności głos zabrał Grzegorz Napieralski. Zobaczyliśmy inną jakość przekazu niewerbalnego. Szeroki uśmiech i energia wypowiedzi tworzyły wrażenie osoby witalnej i pełnej wigoru. Łokcie oparte o boczne oparcia fotela i spójna gestykulacja, akcentująca kluczowe kwestie, wzmacniały sugestywność przekazu. Dodatkowo symetryczne gesty obu rąk w strefie neutralnej pokazywały, że polityk w pełni zgadza się z tym, co mówi. Pojawiły się przy tym gesty siły (pojedyncze zaciśnięte pięści), eksponujące energię (gdyby było ich więcej sugerowałyby agresję i skłonność do konfliktów, ale kandydat zastosował je w odpowiedniej proporcji).

 

Czwartym z odpowiadających kandydatów był Waldemar Pawlak. I tutaj drobne zaskoczenie. Kandydat wbrew codziennemu wizerunkowi „wystartował” bardzo dynamicznie – zarówno pod względem tempa wypowiedzi, jak i gestykulacji. Wykonywane gesty były jednak zbyt wąskie (co dowodzi pewnej ostrożności i powściągliwości społecznej). Poza tym wdarła się asymetria w ruchach rąk, osłabiająca perswazyjność wypowiedzi. Pojawiające się czasami gesty „szponowe” (rozcapierzone palce) nie tworzyły zbyt dobrego wrażenia, gdyż pokazywały agresję, z którą przecież nie jest kojarzony ten kandydat.

 

W części poświęconej bezpieczeństwu i polityce wewnętrznej pojawiły się nowe elementy. U Grzegorza Napieralskiego zobaczyliśmy gesty celu (palce dłoni złączone opuszkami w „kiść” i kierowane do przodu). Dodatkowo podane przez polityka przykłady z życia osobistego (dwudniowego rejestrowania samochodu lub posiadania dwójki dzieci, Ali i Oli), dodały mu siły przekonywania. Bronisław Komorowski z kolei zwęził swoje gesty, stały się one bardziej asymetryczne, co w porównaniu z wcześniejszym sposobem gestykulacji sugeruje zwiększenie się powściągliwości i niepewności kandydata. Próbował kreować się na osobę pewną siebie, ale jego postawa była chwilami zbyt sztywna. Z kolei nonszalancja w głosie, gdy dziękował strażakom i innym osobom zaangażowanym w pomoc dla powodzian, nie pomogła politykowi w zwiększeniu wiarygodności jego słów. Chwilami też wdzierała się do jego mowy ciała asymetria – ręce gestykulowały na różnych poziomach. Jaroslaw Kaczyński prezentował podobny sposób gestykulacji co wcześniej. Dalej był zaparty o boczne oparcie, nieśmiało włączał drugą rękę do asymetrycznych gestów, co w połączeniu z werbalnymi ogólnikami, jakimi się posługiwał, obniżało jego siłę przekonywania. Waldemar Pawlak z kolei próbował ukryć zdenerwowanie. Prawie mu się to udało, choć słychać było pewne drżenie w głosie. Poza tym można było poznać, że emocjonuje się swoimi wypowiedziami i tym, jak dobrze mu one wychodzą (był chyba bardzo dumny ze swojego przykładu z Kodeksem Spółek Handlowych). Poza tym zastosował niespotykany wcześniej gest „szczypcowy”, pokazując zmniejszanie się pewnych zjawisk. Bardziej sugestywne byłoby okazanie tego gestu dwoma rękami. Tego typu redukcjonizm jest przypuszczalnie wyrazem jego osobowości, niezbyt ekspansywnej i ekstrawaganckiej.

 

W części dotyczącej gospodarki Grzegorz Napieralski kontynuował prezentowanie dość luźnej postawy ciała. Uśmiechał się, w jego zachowaniu nie było widać strachu. Otwartość w gestach i szeroko otwarte oczy sugerowały świeżość i aktywność kandydata. Bronisław Komorowski z kolei dość sztucznie uśmiechnał się do kandydata SLD, gdy bezpośrednio zwracał się do niego. Poza tym mówiąc o złożach gazu łupkowego, znacząco przełknął ślinę, co jest typową reakcją emocjonalną w sytuacji, gdy nie mamy zbyt dużego pojęcia o przedmiocie rozmowy, a udało nam się przywołać odpowiednią nazwę lub argument. Także przy pytaniu o politykę zagraniczną i wschodnią znacząca była jego mikroekspersja podniesionych przez ułamek sekundy brwi (może być interpretowane jako nonszalancja lub niewiedza – „czemu mnie o to pytacie”). Jarosław Kaczyński natomiast wreszcie lekko ożywił dotąd statyczną lewą rękę. Jego gesty nadal były asymetryczne – raz ruszał jedną ręką, raz drugą. Jednak użycie antyprzykładu Słowacji (spadku tempa rozwoju gospodarczego) i wyraźny akcent na bezpieczeństwo w połączeniu z większą aktywnością i rozszerzonymi oczami podniosło jego siłę przekonywania. Źle wyglądał na tym tle gest machania palcem wskazującym (niby-grożenie, niby-tłumaczenie – odbierane jako wyraz autorytaryzmu). Z kolei Waldemar Pawlak przy okazji jego „koronnego” tematu, czyli wsi zastosował kolejny nowy gest, czyli tzw. „wieżyczkę” (palce złączone opuszkami i skierowane do przodu), który sugeruje wiedzę i znajomość tematu oraz wyniosłość wobec innych i pewność siebie z tego powodu. Ciekawy był gest „wyciskania brukselki” w wykonaniu kandydata PSL – w dość obrazowy sposób pokazał, jak należy czerpać środki na rolnictwo z Unii Europejskiej.

 

Podsumowując, w czasie debaty prezydenckiej mogliśmy zobaczyć kilka klasycznych gestów wykorzystywanych w czasie wystąpień publicznych. Lepiej pod względem mowy ciała wypadli ci kandydaci, którzy nie są faworytami w wyścigu do prezydenckiego fotela. Byli bardziej swobodni w gestykulacji i postawie ciała. Może to wynikać z mniejszej presji, jaka na nich ciąży. Zwykle bowiem wypadamy swobodniej, gdy nie jesteśmy obarczeni ciężarem nadmiernych oczekiwań ze strony innych ludzi. Na pewno kandydaci ci nie mogą uznać pieniędzy wydanych na ekspertów od wizerunku za „wyrzucone w błoto”.

 

Remigiusz Szczurek
psycholog, trener umiejętności biznesowych
                
kontakt: psycholog@portal.hoga.pl 

 

Foto: PAP/Tomasz Gzell

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.