Ratuj Głuszca

Panie Witkacy, niech Pan żałuje, że żyć Panu nie przyszło w naszych czasach! Wszak nie ma większego pochlebstwa dla Artysty, jak bezczas jego treści! Świat, choć mocy ucieczki przed brudem i miernotą nigdy nie miał, dziś- zdaje się- bardziej niż kiedykolwiek przyświecać mu będzie nie mickiewiczowski pierwowzór, lecz bezlitośnie prawdziwy pastisz.

 

 

Z niesmakiem kosztując dzisiejszej popkultury, jej treści, formy, poziomu i celu, chciałabym powiedzieć, że zeszliśmy na psy. Chciałabym, ale oszczędzę psom tego mezaliansu.

 

Schopenhauer, gdy chciał dotkliwie skarcić swoje zwierzę, krzyczał na nie “człowieku!”. I tyleż w tym ponurej prawdy, ile w naszej pseudoerudycji i quasi-kulturze szkaradzieństw.

 

I nie mam tu na myśli tylko “tańczenia, śpiewania, z lodem bez Dody, bez loda, za to z Dodą etc.” i wszelkich innych manifestacji próżni pomiędzy uszami, które konsekwentnie zadają kłam drugiemu członowi nazwy gatunkowej człowieka. Chodzi mi przede wszystkim o smutny fakt, że o ile przeciętne indywiduum, którego IQ oscyluje gdzieś pomiędzy ilością dioptrii a numerem buta, choćby i z lubością oglądało, świadome jest bezwartościowości tego tworu, to tzw. “kultura wyższa”, nie tylko zepchnięta została do podziemia, ale uległa bestialskiej dewaluacji.

 

Kiedyś był dadaizm, awangarda i bunt. Kiedyś Marcel Duchamp zszokował odbiorców swoją “Fontanną”- czyli po prostu pisuarem w roli dzieła sztuki. I choć artystyczna wartość tego tworu była doprawdy mizerna, szedł za tym jakiś zamysł, rewolta jednostki wobec systemu, sztuka jako kształt woli, negacja w formie dysonansu.

 

Dziś mamy “genitalializm”, wynaturzenie, obscenę w najbardziej obrzydliwej formie, smakowane z miną konesera win, popijającego kolejny łyk Beaujolais. Odruch wymiotny i pruderia zostały skutecznie wyplewione z naszych organizmów. Nihilizm, lakonizm i wydumanie schowane nieskutecznie za wierszem kolejnego idioty, który chciałby być drugim Białoszewskim.

 

Według Witkacego “każdy może tworzyć byle co i ma prawo być z tego zadowolonym, byle by nie był w swej pracy szczerym i znalazł kogoś, który równie kłamliwie będzie to podziwiał.”

 

Zatem największą zarazą naszych czasów jest szczerość.

 

Jolanta Piela

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.

brak-podgladu-600

Panie Witkacy, niech Pan żałuje, że żyć Panu nie przyszło w naszych czasach! Wszak nie ma większego pochlebstwa dla Artysty, jak bezczas jego treści! Świat, choć mocy ucieczki przed brudem i miernotą nigdy nie miał, dziś- zdaje się- bardziej niż kiedykolwiek przyświecać mu będzie nie mickiewiczowski pierwowzór, lecz bezlitośnie prawdziwy pastisz.

 

 

Z niesmakiem kosztując dzisiejszej popkultury, jej treści, formy, poziomu i celu, chciałabym powiedzieć, że zeszliśmy na psy. Chciałabym, ale oszczędzę psom tego mezaliansu.

 

Schopenhauer, gdy chciał dotkliwie skarcić swoje zwierzę, krzyczał na nie “człowieku!”. I tyleż w tym ponurej prawdy, ile w naszej pseudoerudycji i quasi-kulturze szkaradzieństw.

 

I nie mam tu na myśli tylko “tańczenia, śpiewania, z lodem bez Dody, bez loda, za to z Dodą etc.” i wszelkich innych manifestacji próżni pomiędzy uszami, które konsekwentnie zadają kłam drugiemu członowi nazwy gatunkowej człowieka. Chodzi mi przede wszystkim o smutny fakt, że o ile przeciętne indywiduum, którego IQ oscyluje gdzieś pomiędzy ilością dioptrii a numerem buta, choćby i z lubością oglądało, świadome jest bezwartościowości tego tworu, to tzw. “kultura wyższa”, nie tylko zepchnięta została do podziemia, ale uległa bestialskiej dewaluacji.

 

Kiedyś był dadaizm, awangarda i bunt. Kiedyś Marcel Duchamp zszokował odbiorców swoją “Fontanną”- czyli po prostu pisuarem w roli dzieła sztuki. I choć artystyczna wartość tego tworu była doprawdy mizerna, szedł za tym jakiś zamysł, rewolta jednostki wobec systemu, sztuka jako kształt woli, negacja w formie dysonansu.

 

Dziś mamy “genitalializm”, wynaturzenie, obscenę w najbardziej obrzydliwej formie, smakowane z miną konesera win, popijającego kolejny łyk Beaujolais. Odruch wymiotny i pruderia zostały skutecznie wyplewione z naszych organizmów. Nihilizm, lakonizm i wydumanie schowane nieskutecznie za wierszem kolejnego idioty, który chciałby być drugim Białoszewskim.

 

Według Witkacego “każdy może tworzyć byle co i ma prawo być z tego zadowolonym, byle by nie był w swej pracy szczerym i znalazł kogoś, który równie kłamliwie będzie to podziwiał.”

 

Zatem największą zarazą naszych czasów jest szczerość.

 

Jolanta Piela

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.

brak-podgladu-600

Panie Witkacy, niech Pan żałuje, że żyć Panu nie przyszło w naszych czasach! Wszak nie ma większego pochlebstwa dla Artysty, jak bezczas jego treści! Świat, choć mocy ucieczki przed brudem i miernotą nigdy nie miał, dziś- zdaje się- bardziej niż kiedykolwiek przyświecać mu będzie nie mickiewiczowski pierwowzór, lecz bezlitośnie prawdziwy pastisz.

 

 

Z niesmakiem kosztując dzisiejszej popkultury, jej treści, formy, poziomu i celu, chciałabym powiedzieć, że zeszliśmy na psy. Chciałabym, ale oszczędzę psom tego mezaliansu.

 

Schopenhauer, gdy chciał dotkliwie skarcić swoje zwierzę, krzyczał na nie “człowieku!”. I tyleż w tym ponurej prawdy, ile w naszej pseudoerudycji i quasi-kulturze szkaradzieństw.

 

I nie mam tu na myśli tylko “tańczenia, śpiewania, z lodem bez Dody, bez loda, za to z Dodą etc.” i wszelkich innych manifestacji próżni pomiędzy uszami, które konsekwentnie zadają kłam drugiemu członowi nazwy gatunkowej człowieka. Chodzi mi przede wszystkim o smutny fakt, że o ile przeciętne indywiduum, którego IQ oscyluje gdzieś pomiędzy ilością dioptrii a numerem buta, choćby i z lubością oglądało, świadome jest bezwartościowości tego tworu, to tzw. “kultura wyższa”, nie tylko zepchnięta została do podziemia, ale uległa bestialskiej dewaluacji.

 

Kiedyś był dadaizm, awangarda i bunt. Kiedyś Marcel Duchamp zszokował odbiorców swoją “Fontanną”- czyli po prostu pisuarem w roli dzieła sztuki. I choć artystyczna wartość tego tworu była doprawdy mizerna, szedł za tym jakiś zamysł, rewolta jednostki wobec systemu, sztuka jako kształt woli, negacja w formie dysonansu.

 

Dziś mamy “genitalializm”, wynaturzenie, obscenę w najbardziej obrzydliwej formie, smakowane z miną konesera win, popijającego kolejny łyk Beaujolais. Odruch wymiotny i pruderia zostały skutecznie wyplewione z naszych organizmów. Nihilizm, lakonizm i wydumanie schowane nieskutecznie za wierszem kolejnego idioty, który chciałby być drugim Białoszewskim.

 

Według Witkacego “każdy może tworzyć byle co i ma prawo być z tego zadowolonym, byle by nie był w swej pracy szczerym i znalazł kogoś, który równie kłamliwie będzie to podziwiał.”

 

Zatem największą zarazą naszych czasów jest szczerość.

 

Jolanta Piela

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.