Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Kilka dni temu w miejscowości Nowa Sól w województwie lubuskim doszło do tragicznego wypadku. 41-letni mężczyzna śmiertelnie pobił nastolatka. Sprawca podczas tego zdarzenia był pijany, wcześniej zaczepiał koleżanki 15-letniego Mikołaja, a ten stanął w ich obronie. Ta tragedia miała miejsce w biały dzień, na oczach wielu świadków…?Koleżanka pobitego gimnazjalisty wspomina, że mężczyzna pod wpływem alkoholu podszedł do niej i jej znajomych, gdy siedzieli na ławce. Dziewczynom proponował wspólne piwo. One odmawiały, ale pijany napastnik nie chciał się odczepić. Mikołaj K. stanął w obronie swoich koleżanek. Ta postawa tak rozgniewała mężczyznę, że wymierzył Mikołajowi kilka ciosów w okolice klatki piersiowej oraz w głowę. Chłopak stracił przytomność. Po przewiezieniu go do szpitala przeprowadzono akcję reanimacyjną, która niestety nie przyniosła rezultatów. Obrażenia były na tyle rozległe, że 15-latek zmarł. Sprawcę tej tragedii aresztowano. Alfred K. usłyszał zarzut udziału w bójce ze skutkiem śmiertelnym.

To, co jest najbardziej szokujące w tej historii, to obojętność ludzi, którzy patrzeli jak młody chłopak jest dotkliwie bity przez pijanego mężczyznę. Patrzeli i nie reagowali. Jedna z koleżanek Mikołaja wołała o pomoc, ale bezskutecznie. Żaden ze świadków nie zrobił nic, aby zaprzestać temu, co rozgrywało się w centrum Nowej Soli.

Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej. W okolicznościach, jakich najmniej się spodziewamy może dojść do tragedii. Pod koniec kwietnia tego roku, w Trójmieście miał miejsce brutalny gwałt. 9-letni chłopiec przechodził przez park. Skracał sobie w ten sposób drogę do kościoła. W pewnym momencie młody mężczyzna wciągnął chłopca w krzaki i zgwałcił. Stało się to między godziną 14 a 14.30. Pod koniec ubiegłego roku w Solcu Kujawskim, na jednej z głównych ulic miasta, w południe, doszło do napadu na dwóch młodych mężczyzn. Jeden z nich został siedmiokrotnie zraniony nożem i zmarł w szpitalu. Nikt nie reagował.

Intrygujący i jednocześnie przerażający jest fakt, że większość ludzi, którzy znajdują się w miejscu brutalnych zdarzeń nie próbuje pomóc poszkodowanym widząc przemoc, która rozgrywa się tak blisko nich. Dlaczego tak jest
Czynników decydujących o takim zachowaniu może być kilka; strach o swoje życie i bezpieczeństwo, lęk przed zemstą. Według jednej z najważniejszych teorii psychologicznych, mianowicie teorii wymiany społecznej, ludzie swoje działania opierają na dążeniu do maksymalizacji zysków przy równoczesnym minimalizowaniu kosztów. Do kosztów udzielenia pomocy zalicza się zagrożenie swojego życia i zdrowia, ryzyko i strach przed zarażeniem wirusowym czy bakteryjnym podczas kontaktu z krwią. O ile te czynniki są poniekąd racjonalne, do kosztów pomocy, które często decydują o jej nieudzielaniu zalicza się stratę czasu, niechęć przed wysiłkiem, w wielu przypadkach również wstręt. Istnieje jednak lęk przed poniesieniem kosztów osobistych nieudzielania pomocy. Wiążą się one z wyrzutami sumienia za swoją bezczynność, obwinianiem przez ofiarę lub jej bliskich, w niektórych przypadkach z sankcjami karnymi. Jeśli, więc ludzie rzeczywiście udzielają pomocy, najczęściej robią to z pobudek egoistycznych. Ale wszyscy ci, którzy nie zrobią pomocnego kroku w stronę ofiary, dają niejako dowód społecznego przyzwolenia na to, co się dzieje.

    Tragedii Mikołaja K. jest winien nie tylko sam sprawca pobicia, ale także wszyscy ci, którzy patrzeli na to, jak pijany mężczyzna zadaje śmiertelne ciosy młodemu chłopakowi i nie zrobili nic. A mogli. Psychologowie twierdzą, że czasem wystarczy kilka spojrzeń w stronę zdarzenia i zbliżenie się paru osób, aby napastnik zaprzestał swoich działań. Najczęściej wystarczy reakcja jednej osoby, a reszta świadków pójdzie za nią. Jeśli jednak nie jesteśmy na co dzień pracownikami służb pomocniczych, sytuacja zagrożenia czyjegoś życia i obowiązek pomocy jest dla nas wyzwaniem ekstremalnym i niestety w większości przypadków trudno jest znaleźć odwagę i przełamać strach, aby pomóc. Jak widać z przytoczonych przykładów nawet lęk przed wyrzutami sumienia nie jest w stanie pchnąć ludzi do działania, nie mówiąc już o naturalnym odruchu i poczuciu obowiązku w niesieniu pomocy innym.

Często pomagamy komuś, ponieważ wiemy, że sami możemy potrzebować pomocy, gdy ktoś będzie nas krzywdził. Ale nawet wychodząc z takiego, choć niewątpliwie egoistycznego stanowiska, w dzisiejszym świecie nasze oczekiwania wobec innych wcale nie muszą zostać spełnione. Nawet w Polsce, kraju Unii Europejskiej. Ponieważ tutaj również przemoc i znieczulica na zło są i wciąż będą obecne. I mimo tego, że u nas nie ma wojny domowej ani jawnego stanu zagrożenia, nasze osobiste bezpieczeństwo i tak jest zachwiane, jak widać, nie tylko, gdy samotnie idziemy przez ciemne ulice na skraju miast, ale także w biały dzień na zaludnionym osiedlu.

Elżbieta Pachuła

Foto: hickoryhollow113

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.