Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Wiele osób przeżywa olbrzymie problemy motywacyjne, czasem ocierające się kryzys poczucia własnej wartości z powodu swoich mniej lub bardziej zawinionych błędów. Tymczasem własne pomyłki są doskonałym pretekstem do budowania swojego autorytetu i podnoszenia własnej wartości w oczach innych. Trudno w to uwierzyć, prawda
Niedawno w trakcie wyjazdu służbowego, z uwagi na wczesną porę zamówiłem taksówkę na dworzec. Przewidywałem, że zapas 30 minut na dojazd pozwoli mi swobodnie zdążyć na pociąg. Niestety taksówkarz spóźnił się 10 minut. Rozmawiając z ponaglającą kierowcę dyspozytorką usłyszałem w tle jego bezradne wytłumaczenie, że zapomniał o wyznaczonej godzinie przyjazdu, a poza tym pomylił adres. Cudem udało mi się zdążyć. W trakcie 20 minutowej podróży nieporadnie próbował mnie zagadywać o pogodzie, miejscu mojego wyjazdu i szczegółach dalszej podróży. Niestety spotykały go tylko zdawkowe odpowiedzi i nerwowe ponaglające spojrzenia na zegarek z mojej strony. Na koniec ze szczerym uśmiechem i łagodnością w tonie głosu podziękował mi za wspólną jazdę i zaprosił do ponownego skorzystania ze swoich usług. Moje zdenerwowanie w tym momencie niespodziewanie opadło, a w głowie pojawiło się mimowolne wytłumaczenie dla tego kierowcy – że pewnie ma uprzejmy i solidny stosunek do klienta, a dziś był to zwyczajny „wypadek przy pracy”. Tak czy inaczej cel osiągnął, bo nie zrezygnowałem z usług tej korporacji taksówkowej. Nie posądzam kierowcy o znajomość zaawansowanych technik perswazji, ale jedną z nich – „przekuwanie porażki w sukces wizerunkowy” intuicyjnie zastosował po mistrzowsku.

 

Wiele osób, nawet mimo wysokich kompetencji zawodowych i zalet osobistych nie zachowałoby się w taki sposób jak „mój” kierowca – nie wykorzystałoby własnego niepowodzenia dla pozytywnej autoprezentacji. Uważałoby to za bezczelność i zachowanie mogące jeszcze bardziej rozjuszyć niezadowolonego klienta. Tymczasem różne badania dowodzą, że każda „wpadka” jest doskonałym pretekstem do budowania w umysłach innych ludzi pozytywnego obrazu nas samych. Przecież nikt wiarygodny nie będzie się bez powodu przechwalał swoimi zaletami i przymiotami osobistymi. Zostałoby to przecież odebrane jako nietaktowna nieskromność (wciąż niemile widziana w naszej kulturze). Jednakże w przypadku popełnienia jakiegoś błędu tego niebezpieczeństwa nie ma, gdyż mówienie o sobie dobrych rzeczy jest naturalną formą obrony i wytłumaczenia (a przy okazji budowania wizerunku). W związku z tym, gdy się spóźniamy, dobrze jest przeprosić za to, ale i podkreślić naszą punktualność, sumienność i rzetelność w podobnych sytuacjach. Z kolei, gdy coś przeoczymy, możemy jako swoisty „kontratak” (trochę według reguły „najlepszą obroną jest atak”) wyakcentować naszą dokładność, szczegółowość i rozwagę. Paradoksalnie zasiejemy wówczas w umyśle drugiej osoby obraz naszych zalet, który jest nie do przecenienia w każdej relacji interpersonalnej.

 

Aby prezentowana technika mogła skutecznie zadziałać konieczne jest spełnieni dwóch warunków. Po pierwsze błędy i pomyłki danego rodzaju przydarzają nam się sporadycznie i dużych odstępach czasowych. Przy ich częstszym występowaniu technika traci swoją moc, a my zyskujemy etykietkę „nieudacznika”, „spóźnialskiego” lub jeszcze inne niepochlebne określenie – zgodnie z rodzajem błędu, jaki nam się przydarzył. Po drugie należy przestrzec przed prowokowaniem i celowym popełnianiem własnych błędów, aby uzyskać pretekst do pozytywnego przedstawienia się. Dla wielu osób jest to łatwe do odczytania – inaczej bowiem zachowuje się osoba szczerze skruszona i zaskoczona swoim błędem od tej, u której te reakcje są sztucznie wywołane. Mowę ciała i inne wskaźniki mimiczne trudno jest przesterować, a stracić można wiele…

 

Opisywana technika wykorzystywania swoich błędów do budowania pozytywnego wizerunku posiada jeszcze inny ważny aspekt – terapeutyczny. Według behawioryzmu, jednej ze szkół psychologii do zmiany myślenia i tego co dzieje się „w środku czarnej skrzynki”, jaką jesteśmy – wystarczy jakaś zmiana zachowania (także mówienia o sobie). W tym wypadku mówienie o swoich pozytywnych cechach przy okazji różnych naszych niedociągnięć może służyć swoistemu autoprogramowaniu, które działa na nasze „podświadome sterowniki” (i często drobnymi krokami modyfikuje zachowanie w pożądanym kierunku).

 

Wracając jeszcze do mojego nieszczęsnego kierowcy, to zainteresowany, co taki człowiek robi w zaprzyjaźnionej korporacji taksówkowej, która szczyci się profesjonalizmem w podejściu do klienta (i niskimi cenami) postanowiłem bliżej go sprawdzić. Okazało się, że jest geniuszem mechaniki. W wieku 16 lat przy przyjmowaniu na praktyki zawodowe samodzielnie wyremontował szesnastozaworowy silnik BMW, używając połowę mniej narzędzi niż doświadczeni serwisanci w tym salonie. Potem z resztą przepracował tam kilkanaście lat. W związku z tym coś jednak sobą reprezentuje…

 

Remigiusz Szczurek
psycholog, trener umiejętności biznesowych
               
kontakt: psycholog@portal.hoga.pl 

Już wkrótce kolejny artykuł poświęcony różnym aspektom manipulacji i perswazji psychologicznej.

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.