Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Larry Page, jeden z założycieli Google’a, zaledwie od tygodnia jest dyrektorem wykonawczym koncernu, a już podjął dwie niezwykle istotne decyzje. Przeprowadził restrukturyzację zarządzania oraz powiązał część premii pracowników z wynikami na rynku serwisów społecznościowych.

Od stycznia, gdy zapowiedziano, że Page zastąpi Erica Schmidta, było wiadomo, że nowy dyrektor będzie chciał zmienić sposób zarządzania. Analityków zaskoczyło jednak tempo podejmowania decyzji. Już pierwszego dnia na czele każdej z grup produktowych Page postawił wiernych sobie ludzi, którzy zyskali dużą autonomię i odpowiadają bezpośrednio przed Page’em. Zdaniem analityków, to pokazuje, dlaczego Schmidt musiał odejść. Obaj panowie najwyraźniej różnili się wizją co do zarządzania firmą, Page chce, by zmiany zachodziły szybciej. Zmiana sposobu zarządzania spowodowała, że z Google’a odejdzie Jonathan Rosenberg, który dotychczas pełnił funkcję wiceprezesa ds. produktów podlegającego Schmidtowi i to przed nim odpowiadali szefowie grup produkcyjnych.

Analityk Rob Enderle z Enderle Group mówi: Firmie brakuje celu. Wizerunek marki cierpi na wielu niedoskonałych produktach, a sam koncern żyje przede wszystkim ze swojego pierwszego wielkiego pomysłu, który prawdopodobnie kiedyś przestanie przynosić takie dochody jak teraz. Google jest w gorszej kondycji niż wynikałoby z przychodów firmy. Potrzebna jest im restrukturyzacja, ale muszą ją przeprowadzić dobrze.

Dodaje, że pomysł Page’a jest ryzykowny, gdyż przy dużej autonomii różnych grup produktowych i odpowiedzialności tylko przed Page’em może pojawić się tendencja do walki pomiędzy grupami, co może zniszczyć firmę. Jeśli taki pomysł przeprowadza się prawidłowo, to widzimy, że jest to organizacja podobna do organizacji wojskowych czy też do zaleceń z podręczników MBA dla wielkich koncernów. To potężne narzędzie, o ile jest używane właściwie, ale z historii Google’a wynika, że firma uczy się na własnych błędach, ponadto może mieć problem z zachowaniem dyscypliny – mówi Enderle.

Druga kontrowersyjna decyzja Page’a to uzależnienie 25% premii pracowników od wyniku firmy na rynku portali społecznościowych. Tymczasem przedsięwzięciem tego typu zajmuje się niewielka część pracowników koncernu, a zatem ich praca będzie wpływała na zarobki wszystkich. Niewykluczone, że w ten sposób Page chce zasugerować pracownikom, by zachęcali rodziny i znajomych do korzystania z rozwiązań społecznościowych koncernu. W ostatnim czasie Google wysyła coraz silniejsze sygnały, iż ma zamiar na poważnie rozpocząć konkurowanie z Facebookiem.

Źródło: kopalniawiedzy.pl

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.