Ratuj Głuszca
kuchnia

Recenzja filmu „Faceci od kuchni”

Paryż, wyśmienite jedzenie i sympatyczni faceci – już brzmi pysznie! Nowy film Daniela Cohena pt. „Faceci od kuchni’ to lekka i przyjemna komedia o gotowaniu, która poza tajnikami wykwintnego gotowania zdradza jeszcze parę męskich sekretów.

Alexandre Lagarde (Jean Reno), znany i ceniony w całym Paryżu szef kuchni, cierpi na brak kulinarnej weny. Podejmuje wiele prób stworzenia nowych, wyśmienitych potraw, niestety bez skutku. To dość niepokoi właściciela knajpy – Stanislasa, który myśli tylko o zyskach. Jako, że koszty są dla niego najważniejsze, proponuje zastąpienie tradycyjnej i kosztownej kuchni Alexandra tańszą i jak sądzi „modniejszą” kuchnią molekularną. Kiedy praca Aleksandra wisi na włosku, na horyzoncie pojawia się Jacky Bonnot, piekielnie zdolny kucharz, który poza znajomością setek przepisów ma jeszcze jeden atut – talent do łączenia smaków. Zaproszenie go do kuchni jest wielką szansą dla Lagarde na utrzymanie pozycji, a dla samego Jacka to szansa na stałą pracę, której desperacko poszukuje. Wspólna droga do sukcesu nie jest jednak tak łatwa i przyjemna jak mogłoby się wydawać…

Stworzony przez Cohena duet jest strzałem w dziesiątkę. Zderzenie młodego entuzjasty ze starszym, ponurym i trochę wypalonym zawodowo nauczycielem wypada świetnie. Te dwie komiczne postacie, dwie wyraziste indywidualności, artyści sztuki kulinarnej, z których każdy nie uznaje kompromisów, nadają filmowi cały urok. Kapitalnie poprowadzona rola przez Jeana Reno, który mimo swoich sześćdziesięciu czterech lat wciąż pozostaje przed kameą pełen wigoru. Prawdziwy „zawodowiec”. Michael Youn nie jest gorszy. Gestykulacja i mimika obydwu w niektórych scenach jest zabawniejsza od dialogów. Na uwagę zasługuję również Julien Boisselier, który świetnie sprawdził się jako czarny charakter.

Trzeba przyznać, że gra aktorska nadrabia niedociągnięcia reżysera. Zamysł stworzenia filmu o francuskich mistrzach gotowania był całkiem dobry. Już od wielu lat gotowanie na ekranie przyciąga tłumy widzów. Poza tym spora część zainteresowanych, jak ja, pragnęła podróży do kulinarnego Paryża. Niestety po projekcji pozostaje pewien niedosyt. Odniosłam wrażenie, że reżyser po drodze zgubił wenę i sięgnął po sprawdzone i niestety mało śmieszne gagi. Przebieranki, czyli przerysowanie, na które pokusił się Cohen, za bardzo odstawało od reszty scen. Błazenada się nie sprawdziła, była mało oryginalna i zupełnie niepotrzebna. Natomiast tego, czego zdecydowanie zabrakło, to cudowny Paryż. Kawałek placu de la Madeleine i kawałek Pola Marsowego to za mało jak na historię toczącą się w samym sercu Francji. Wszystkich z poczuciem paryskiego niedosytu odsyłam do dzieła Allena „O północy w Paryżu”, które potrafi zaczarować widza zdjęciami.

Czego dowiadujemy się z filmu o mężczyznach? Poza tym, że potrafią naprawdę mistrzowsko gotować, potrafią też mistrzowsko wszystko popsuć np. relację z narzeczoną czy relację z córką. Bywa, że życie zawodowe ustawiają w swojej hierarchii ważności wyżej niż życie rodzinne. Mają trudność w okazywaniu miłości, czasem boją się mówić prawdę, dlatego kłamią jak z nut. Poza tym, że kochają rywalizować, cenią moc męskiej przyjaźni. Ponadto potrafią przemyśleć porady i kiedy trzeba zawalczyć o swoje ideały.

Prezentowana na ekranie walka między wykwintną kuchnią tradycyjną a bezduszną kuchnią molekularną, to także ukryta walka o życiowe wartości. Sam Daniel Cohen w jednym z wywiadów podkreślał, że „dania robione metodą przemysłową są przeznaczone do wypełnienia żołądka milionów konsumentów, lub raczej tłumu, podczas gdy kuchnia dla smakoszy stara się zaoferować to, co najlepsze przez dostarczanie nowych doznań i to za każdym razem”. Na cokolwiek nastałaby moda, prawdziwe zamiłowanie, jak to do sztuki gotowania, zawsze ma szansę się obronić.

Miłośnicy francuskiego kina komediowego mogą być jednak spokojni, ci zostaną nasyceni. „Faceci od kuchni” nie są gorsi ani od „Licencji na uwodzenie” ani też od „Jeszcze dalej niż Północ”. Być może jest to kolejna przewidywalna historyjka, jednak ma w sobie urok. Nie jest efekciarska ani wulgarna, jest prosta, ale nie prostacka, i potrafi wprowadzić widza w dobry nastrój. Choć do wyśmienitości czegoś zabrakło, to film oceniam na dobry.

Daria Cygan

 

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.