Ratuj Głuszca
wygnanie

Lion Feuchtwanger, niemiecki pisarz, żydowskiego pochodzenia, skończył pisać swoją powieść ,,Wygnanie’’ w miejscowości Sanary Var we Francji, bezpośrednio przed wybuchem II Wojny Światowej. I chociaż był on zdecydowanym przeciwnikiem narodowego socjalizmu w Niemczech, to jednak był w stanie stworzyć dzieło w wymowie jednoznaczne, ale jednocześnie w pewnym sensie… obiektywne. Sytuację panującą ówcześnie w Europie poznajemy z dwóch stron – z punktu widzenia pozycji niemieckiej emigracji i z pozycji zwolenników Hitlera.

Specyficzny klimat tego okresu nadał twórczości Feuchtwangera niesamowitego odcienia – czytając ,,Wygnanie’’ odczuwamy coś, czego nie da się bezpośrednio uchwycić, to jak ,,Poczekalnia’’, nad którą pracuje Sepp Trautwein, to jak wymowność cytatu z Ewangelii św. Łukasza: ,,…Gdy będą ludzie schnąć od strachu/ i oczekiwania tych rzeczy, które/ będą przychodzić na wszystek świat.’’ Okres, w którym Feuchtwangerowi przyszło tworzyć swoje powieści był właśnie okresem oczekiwania – okresem narodzin Wielkiej Rewolucji w Rosji, okresem narodzin najbardziej zbrodniczych (w swoich założeniach albo skutkach) ideologii, jakie do tej pory widział świat. Okresem pełnym napięcia – wielu ówcześnie żyjących notowało w swoich pamiętnikach albo wspomnieniach okresy niemocy twórczej wynikającej z otaczającej ich dusznej, niespokojnej atmosfery zdającej się wieścić nadejście czegoś… straszliwego.

Głównym bohaterem ,,Wygnania’’ jest Sepp Trautwein, niemiecki, ongiś bardzo poważany muzyk, który po dojściu Hitlera do władzy opuścił swój ukochany kraj i wyjechał z rodziną do Paryża. Sepp jest postacią dość… nieporadną życiowo. To idealista, którego szarpią emocje, człowiek, który pozbawiony możliwości wykonywania swojego zawodu w warunkach, do których był przyzwyczajony, z wielkim trudem adaptuje się do nowego otoczenia. On żyje w Paryżu, ale duchowo wciąż jest w przed-hitlerowskich Niemczech.

,,Po jakimś czasie, jęknąwszy cicho, siada przy biurku; pracuje metodycznie, sumiennie, w skupieniu nad tym, by swe niesforne sny wtłoczyć w przeklęte pięć linijek nutowego papieru.’’*

Jego żona, Anna, stanowi w tym wypadku przeciwieństwo Seppa – to kobieta zaradna, życiowa i bardzo… zmęczona. Ona najdotkliwiej przeżyła tą gwałtowną zmianę, to na jej głowie spoczywają trudy dnia codziennego (zorganizowanie pozwolenia o prace, zorganizowanie koncertu Seppa u państwa Pereyro, praca w charakterze pomocy dentystycznej w gabinecie doktora Wohgemutha, pomoc potrzebującym znajomym, opieka nad domem). Niemniej jednak, jest osobą silną, zawsze zorganizowaną, jest kobietą, która potrafi zająć się ważnymi sprawami i która cały czas znajduje się w ruchu. Zmęczenie, stanowi część jej dnia, ale Anna wciąż je od siebie odsuwa.

,,Pędzi do stacji kolei podziemnej, wciska się do wagonu, trącają ją, gniotą, stoi w niesamowitym tłoku. Prawie tego nie czuje. Ma ciągle w pamięci obraz Eli rzucającej się łapczywie na nędzne potrawy, nie zaś jej mazgajskie opowiadanie o żałosnych próbach zarobienia na życie. Jak okropnie i martwo wyglądała.’’

Hans Trautwein, ich syn, jest młodzieńcem porwanym ideą komunizmu – ale nie tego totalitarnego, który znamy z lekcji historii. Hansa urzekło w tej ideologii właśnie to, co od zawsze porywało w niej tłumy, a nawet wybitne jednostki – wolność, równość, braterstwo, zlikwidowanie nierówności klasowych poprzez upaństwowienie środków produkcji. Właśnie ta naiwność, prostota i szczerość założeń porwały chłopca na tyle, że rozpoczął starania o otrzymanie pozwolenia wyjazdu do Moskwy. W końcu też otrzymuje on swoją wymarzoną wizę i opuszcza ojca, Paryż, porzuca swoje stare życie. Ten wątek jest o tyle przepełniony niesamowitym smutkiem, że doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, co będzie go tam czekać. Sołżenicyn, Szałamow, Ginzbur, Herling – Grudziński o tym pisali.

,, ,,Sto pięćdziesiąt milionów buduje nowy świat’’. Jakże go ten tytuł poruszył! A kiedy czytał heroiczne sprawozdanie – gdzie tam czytał, wchłaniał w siebie, jak gąbka wchłania wodę! – kiedy się dowiedział, jak ci ludzie na wchodzie dosłownie przebudowują swoje życie, jak wznoszą nowe domy na miejscu starych, jak tam wyrastają miasta, jak burzy się stare i buduje nowe, przejęło go to do głębi, jak gdyby sam był czymś starym, co należy przebudować.’’

Prawdziwa akcja powieści rozpoczyna się jednak od niepozornej prośby Fryderyka Beniamina, dziennikarza gazety niemieckiej emigracji – Wiadomości Paryskich. Frycek prosi Seppa o zastępstwo w redakcji, bowiem musi pilnie wyjechać do Bazylei. Ma spotkać się tam ze swoim informatorem, potem wróci, napisze artykuł, a w międzyczasie Sepp dorobi odrobinę groszy do domowego budżetu. Stary Trautwein zgadza się – chociaż z bólem serca, ale jednak zdając sobie przy tym sprawę, że taka nieoczekiwana pomoc żonę ucieszy – na tą propozycję. Na chwilę przestaje pracować nad swoją muzyką, zabiera się za to za politykę.

Anna przeżywa tą zmianę dotkliwie, bowiem zdaje sobie sprawę z tego, że tym, co właśnie połączyło ją i Seppa była muzyka – nikt tak, jak ona nie był w stanie zrozumieć muzyki Trautweina. To właśnie ona była jego najważniejszym krytykiem i muzą. Tylko ona była w stanie wychwycić każdy niuans w twórczości Seppa, każdą aluzję, którą kiedykolwiek uczynił. Kobieta obawia się, że tym samym oddalą się od siebie jeszcze bardziej. W zasadzie jej podejrzenia się sprawdzają.

I nagle… Fryderyk Beniamin znika. Zostaje uprowadzony przez hitlerowców i zamknięty w obozie koncentracyjnym. Cała paryska emigracja czuje się tą historią wzburzona – to dla niej dotkliwy cios. Sepp staje jednak na wysokości zadania, tworząc coraz to nowe, coraz bardziej zjadliwe artykuły w obronie Frycka. Niemniej jednak, pełen jest wątpliwości. Czy nie stoją oni wszyscy w obliczu ,,faktu dokonanego?’’ Czy nie walczą o umarłego?

W kontekście tych wydarzeń poznajemy Spitziego – barona von Gerhke – który jest ambasadorem niemieckim przy rue de Lille. To właśnie on obmyślił plan uprowadzenia Beniamina i zamknięcia tym samym ust Wiadomościom Paryskim. Podczas wprowadzenia tej postaci na naprawdę wielką czytelniczą uwagę zasługuje fragment, w którym Spitzi udaje się do najbardziej wziętego, paryskiego dentysty, pana Wohlgemutha, który jest… Żydem. Ta dość kuriozalna sytuacja (bo w końcu, z punktu widzenia nazistowskich przekonań taka wizyta nie powinna mieć w ogóle miejsca) została przez Feuhtwangera rozpisana w sposób tak niesamowicie kunsztowny, że aż zachwycający. Przy czym, warto raz jeszcze przypomnieć – mówimy tu o sytuacji do bólu prozaicznej i zwyczajnej.

Z postacią Spitziego łączy się motyw Eryka Weisenera, najbardziej wziętego niemieckiego korespondenta mieszkającego w Paryżu. Weisener, jak się dowiadujemy, posiada niesamowity talent do pisania, ma swoistą iskrę Bożą, którą wykorzystuje jednak na rzecz złej sprawy – składa on słowa w taki sposób, żeby najniewinniejszy nawet artykuł sławił III Rzeszę i jej osiągnięcia, a przy tym wyglądał wiarygodnie i profesjonalnie. Eryk jest jednak postacią z gruntu tragiczną, a jego tragizm polega na braku zdecydowania. Weisener jest letni – ani ciepły, ani zimy, parafrazując słowa jego sekretarki, Marii.

Weisener utrzymuje bowiem bliskie stosunki (nie tylko w przenośni, ale jak najbardziej dosłownie) z rue de la Ferme, a wiec z panią Leą de Chassefierre – pół żydówką, która urodziła mu syna, Raula. Ich romans rozpoczął się o wiele wcześniej, jeszcze w chwili, o której właściwie nikt o Hitlerze nie słyszał. Później, Weisener, węsząc wygranych w tej politycznej potyczce, opowiedział się po stronie narodowych socjalistów, jednocześnie nie zmieniając specjalnie swojego stosunku do Lei.

Eryk odsuwał wybór od siebie tak długo, jak mógł. W końcu jednak świat podjął decyzję za niego.

,, ,,Szkoda tej wspaniałej brzany’’ – usłyszał wysoki, zduszony głos. Nie ma szczęścia do tegorocznych wakacji. To zdecydowanie spaskudzone lato. ,,Poznany i wzgardzony’’.

W dwa dni później wrócił do Paryża.’’

Powieść Feuchtwangera ukazuje w sposób szalenie szczegółowy mechanizmy ludzkiej psychiki, systemy które rządzą uczuciem powinności i mechanizmami zaprzeczenia. Stosunki międzyludzkie autor opisuje w taki sposób, że czytelnik nie może jednoznacznie osądzić danej postaci – one same czynią to za siebie. Jesteśmy w stanie zrozumieć nawet dążenie Spitziego do sławy, znając jego motywy. Współczujemy Weisenerowi, którego pożera ambicja. Wściekamy się na Seppa z powodu jego infantylnego zachowania.

Historyczne tło ,,Wygnania’’, warunki w których żyła ówczesna niemiecka emigracja, system, który złamał kilka żywotów zupełnie przeciętnych osób, który kilku z nich odebrał życie – jawi się w tym kontekście, jako prawdziwie zbrodnicza machina, którą w rzeczywistości był.

,,Krzycz, sztuko, krzycz i skarż się głośno’’, można zacytować, jako puentę, myśli Seppa.

,,Wygnanie’’ wciąż krzyczy, krzyczy i skarży się wysokim, rozpaczliwym tonem – dlatego warto je przeczytać.

*wszystkie cytaty podano za: Feuchtwanger L., Wygnanie, Czytelnik, Warszawa 1957.

Martyna Biesiada

 

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.