Ratuj Głuszca
hugo

Pies to najwierniejszy kompan, pies ze schroniska to najwierniejszy kompan razy dwa. Przygarniając zwierzęta z azylu zyskujemy znacznie więcej niż dobry uczynek.

Przeciętny pies ze schroniska – chudy, wystraszony odwykły od ludzi, albo wręcz przeciwnie spragniony kontaktu z człowiekiem. „Nie przygarniesz kropka?” mówią wytrzeszczone słodko gały i już wiesz, że nie ma odwrotu, klatka się otwiera, do domu wędruje nowy towarzysz, członek rodziny i kumpel.

Każdy chce rodowego, dlatego rodowe schodzą w pierwszej kolejności. Znajdują się na liście adopcyjnej zanim jeszcze ktoś zdąży je porzucić: bassety, cockery, yorki… nawet z chorymi zatokami i zwichniętą łapką idą od ręki. Owczarki i dobermany też nie mają ciężko, zwykle ktoś im zapewni dom i michę żarcia w zamian za pilnowanie posesji. Cała reszta to wszelkiej maści krzyżówki i kundle. Ale brak rodowodu to tylko pozory przeciętności, żaden kundel ze schroniska nie jest byle, jaki.

Jeżeli szukasz kogoś, kto ogrzeje w zimowe wieczory, kogoś do porannych spacerów i wreszcie kogoś, z kim można przegadać nawet całą noc bez konstruktywnej krytyki trafiłeś do schroniska dla zwierząt. To właśnie tu znajduje się cały repertuar czasoumilaczy. Spójrz, tylko każdy czeka na ciebie.

Przygarniając takiego towarzysza warto mieć na uwadze, że nie jest to przeciętny czworonóg, którego pożyczyliśmy na miesiąc od ciotki. To zwierzęta po przejściach, często z dystansem do człowieka, nierzadko wręcz jawną agresją. Nie trzeba tu przytaczać historii o tym, co właściciel potrafi zrobić by pozbyć się żywego problemu. Przywiązanie do drzewa, czy wyrzucenie z pędzącego samochodu to jedne z łagodniejszych metod, a psy mają wyjątkowo dobrą pamięć, znakomicie pamiętają, kto je skrzywdził, ale też mają złote serce i potrafią wybaczać i ufać na nowo. Kto miał w domu psa, wie, że zwierzęta wbrew obiegowej opinii nie są pozbawione ludzkich uczuć, czasem można odnieść wrażenie, że mają ich więcej niż osoby, które je głoszą.

Decydując się na adopcję dorosłego psa należy liczyć się z całkowitą dezorganizacją życia codziennego. Przez pierwszych kilka dni, a nawet tygodni uwaga będzie skierowana na kudłatego członka rodziny, który raczej nie od razu się zaadaptuje. Cierpliwość, wyrozumiałość zadziałają jednak jak aloes na ranę, a pies odwdzięczy się nam niespotykaną wdzięcznością.

Obserwując przypadki przygarniętych psów ze schroniska wśród znajomych dostrzegłam, że psy te wyróżnia niespotykane przywiązanie i radość, w porównaniu do „rozpieszczonych” pudli, o których względy trzeba zabiegać samemu te zwierzęta są autentycznie zobowiązane za okazaną im sympatię i odwdzięczają się z nawiązką. Nie da się tego wytłumaczyć, trzeba to po prostu zobaczyć!

Psy w schronisku dzielą się na trzy typy i każdy wymaga odrębnego podejścia i traktowania.

Spłoszony – po przejściach, często traumatycznych, jego psychika jest zdegradowana, a w jego zachowaniu widać strach i przerażenie. Nawet, jeżeli nas zaatakuje to w obronie własnej, chroniąc własnego terytorium, dlatego nie należy wymuszać na nim wyjścia z własnego „rewiru” tylko spokojnie, metodycznie oswajać. To czasochłonne jednak wysiłek przynosi upragniony skutek, bo to pies na całe życie, niezwykle silnie przywiązuje się do osoby, która zaskarbiła sobie jego zaufanie.

Zrezygnowany – zrezygnowany pies podobnie jak zrezygnowany człowiek nie widzi poprawy swojej sytuacji, dlatego nie przyjmuje do wiadomości, że cokolwiek mogłoby się zmienić i świadomie ignoruje zewnętrzne bodźce. Już niejedna osoba próbowała mu pomóc i co? Za każdym razem wracał do klatki, dlatego wypracował sobie mechanizm obronny: nie czekać. I trwa w tym. Kiedy już się zasymiluje i zrozumie, że trafił do kochającego domu, z którego nikt go nie wyrzuci, odżywa i reaguje entuzjastycznie na wszelkie przejawy zainteresowania, stając się przysłowiowym psem: wiernym do grobowej deski.

Optymista – optymista to ekstrawertyk, biega dookoła klatki z podniesionym ogonem w nadziei, że ktoś go zauważy. Ten pies gdyby był człowiekiem uśmiechałby się bez przerwy. To prawdziwy skarb wnoszący do domu szczęście i radość, jego wady to, nieposkromiony apetyt na życie i buty (lepiej schować). Adaptuje się do każdych warunków, jego wychowanie nie sprawia żadnych kłopotów. Świetnie adaptuje się do nowych warunków i za wszelką cenę stara się wkupić w łaski, co często wiadomo jak się kończy. Dlatego należy zdystansować się nieco do jego zalotów, co nie jest łatwe, bo to piesek osobliwy, inteligentny i pełen uroku.

W zasadzie długo nie musimy się zastanawiać nad wyborem psa, zwykle bywa tak, że to on nas wybiera zanim zdążymy się zastanowić. Dzieje się to automatycznie: trzask, prask i gotowe! Nawet nie wiadomo, kiedy, cudowny kundelek otrzymuje honorowe miejsce przy stole. Psy ze schroniska często mają złamaną psychikę, ktoś wyrządził im krzywdę, ktoś się nimi nie interesował, albo wręcz przeciwnie interesował za bardzo. Dlatego zwykle wymagają więcej czasu niż zwierzęta z hodowli. Przygarniając je ratujemy im jednak życie, chronimy przed egzystencją w ciasnej klatce i zimnie, a one w zamian ofiarują nam swoje serce na łapie.

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.