Ratuj Głuszca
figa

Ludzie adoptują zwierzęta z rozmaitych przyczyn. Motywuje ich do tego chęć posiadania pupila, który umili czas, pretekst do długich spacerów w deszczowe popołudnie i potrzeba niesienia pomocy. Gazety pękają w szwach od ofert, w których ktoś decyduje się na oddanie psa lub kota. W miastach organizowane są przez wolontariuszy eventy z kącikami adopcyjnymi. Ale najnowszy trend to adopcja zwierząt przez Internet. Psy ze schronisk posiadają konta nie tylko na portalach tematycznych, ale i społecznościowych, dzięki temu łatwiej trafić do potencjalnych domów zastępczych.

Pies, kompan „aż po grób! Nie bez kozery mówi się, że pies najwierniejszym przyjacielem człowieka. Wie o tym rodzina Mrągowskich z Katowic, którzy rok temu przygarnęli pod dach wychudzonego i przestraszonego owczarka. Po miesiącu kwarantanny po pchłach, robakach i polepionej sierści ani śladu. Na próżno też szukać urzekającej nostalgii i strachu w wielkich, rozochoconych ślepiach.

- Zdecydowaliśmy się na adopcję psa przez internet, choć wcześniej rozważaliśmy kupno rasowego goldena jak większość naszych znajomych – mówi Pan Andrzej Mrągowski. – Pies jest rodzajem wizytówki, statusu zamożności jego właściciela, przyznaję myśleliśmy o czymś, co podkreśli nasz status, nigdy do głowy by nam nie przyszło wówczas, że pokochamy psa z odzysku.

Do zmiany decyzji namówiła ich córka, która na tablica.pl znalazła informację ze zdjęciem o tym, że Szarik nie przeżyje zimy, jeżeli nie znajdzie nowego domu.

Tato, musimy wziąć tego! – Krzyknęła na widok zdjęcia psa w typie rasy owczarek niemiecki, który przypominał jej bohatera „K-9”. Potem z policyjnego psa bezimienny owczarek zmienił się w Szarika i teraz odgrywa czworonoga z polskiego ekranu i podobnie jak on stanowi atrakcję rodziny, dostając za to największą michę żarcia i łakocie ze stołu.

Pamiętam jak po niego pojechaliśmy. Żona do końca nie była przekonana widząc jego nonkonformistyczną postawę. Nie wiedzieliśmy, dlaczego Julka tak się na niego uparła, w schronisku było kilka bardziej entuzjastycznych i mniej kłopotliwych czworonogów – kontynuuje Pan Andrzej, – ale po przyjeździe do domu, choć zrozumieliśmy od razu, że nie będzie łatwo z asymilacją nowego członka rodziny to pokochaliśmy go jednakowo, bez granic.

Szarik ma 8 lat, bywa ociężały i potrafi przespać niezliczoną ilość godzin na kanapie, mimo to jak się go skłoni do zabawy bawi się jak szczeniak. Jego poprzedni właściciel umarł, a pies przez trzy miesiące nieustannie siedział na podjeździe przed domem czekając na przyjazd swojego pana.

To pies z przeszłością i charakterem – mówi Julka. – opiekowałam się nim, od razu wiedziałam, że jest wyjątkowy. Zwierzęta mają osobowość, ten jest dumny, uparty, ale i pocieszny. To taki mędrzec ze skłonnością do figli. Bywa, że porwie buta, albo zniknie na parę dni. Mamy dom blisko lasu, więc w zasadzie chadza własnymi ścieżkami, ale i tak zawsze wiadomo, że wróci – dodaje – jest jak Lessie, zawsze wraca do domu. Myślę, że odwzajemnia naszą miłość na swój psi sposób.

Kama to roczna dalmatynka. Smukła, ożywiona i pełna życia. Nowy dom znalazła przez przypadek, po tym, gdy ktoś odkrył ją w lesie przywiązaną do drzewa i zadzwonił po pogotowie dla zwierząt. Nie musiała długo szukać nowych właścicieli. W pierwszej godzinie po ogłoszeniu, że Kama szuka nowych właścicieli padła rekordowa ilość odpowiedzi – 38 zapytań na nie tak popularnym serwisie.

- Od razu wiedziałam, że to jest to – mówi Ewa, nowa właścicielka Kamy – Na portalu znajduje się mnóstwo psów i najchętniej wszystkie wzięłoby się pod swój dach, ale Kama naprawdę zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Myślę, że pies nas sobie wybiera w jakiś sposób. Z Kamą była to miłość odwzajemniona. – dodaje.

Internet to obecnie najwygodniejsza forma transakcji. Bez wychodzenia z domu można nabyć wszelkiego typu dobra i usługi. Od podręcznych zakupów po wizytę fryzjera, aż po… nabycie psa. Adopcje internetowe jednak poprzedzone są wywiadem środowiskowym. Osoba kompetentna przed oddaniem zwierzęcia do nowego domu osobiście poznaje właścicieli oraz weryfikuje warunki domowe, tj. metraż, obecność innych zwierząt i dzieci, czas, jaki zostanie poświęcony dla zwierzaka i wiele innych. Dopiero na tej podstawie podejmowana jest decyzja. Warto pamiętać, że pies z e-adopcji jest pod stałym monitoringiem. Ciągłe zapytania i obowiązek informowania o stanie pupila to warunku, na jakie przystaje właściciel podpisując umowę. Podobnie w przypadku chęci oddania psa z powrotem opiekun musi zostać zawiadomiony i wówczas rozpoczyna się procedura szukania nowego domu. Zaletą e-adopcji jest często możliwość dowozu zwierzęcia do domu, co jest szczególnie istotne dla osób starszych lub nieposiadających samochodu.

W Internecie każdy pies posiada swój profil. Zamieszczone jest na nim zdjęcie wraz z życiorysem i opisem cech charakteru. O strony dbają wolontariusze i opiekunowie schronisk. Działania przypominają strategie PRL-owskie, prowadzone są jednak bezpłatnie i bezinteresownie.

Pies ze schroniska – wady i zalety

Decydując się na adopcję psa ze schroniska czy domu adopcyjnego, warto pamiętać, że jest to zwierzę z przeszłością. Żadne z nich nie znalazło się w klatce przez przypadek, dlatego wymaga odpowiedniego podejścia, szczególnie psy starsze.

http://schronisko.sosnowiec.pl/

Teraz jest moda na wyrzucanie amstafów – mówi właściciel 8 letniego Czarka, którego znalazł w ogłoszeniu „oddam za darmo” w Internecie. – Wcześniej była moda na nabywanie tej rasy, teraz ludzie masowo pozbywają się tych zwierząt, dosłownie pozbywają.

Czarek został wyrzucony z pędzącego samochodu. Po prostu jechał jak za każdym razem na wycieczkę ze swoim Panem, nie sądził, że na trasie drzwi się otworzą. W wyniku zderzenia z asfaltem doznał licznych obrażeń, stracił słuch i amputowano mu łapę. Czarek jest, więc inwalidą i szanse na znalezienie nowego domu miał raczej nikłe. Pomimo złej opinii pies w niczym nie przypomina stereotypowego krwiopijcy i nowy właściciel jest przekonany, że przed wypadkiem również tak było.

- To najsłodszy, najwierniejszy i najcudowniejszy pies, jakiego kiedykolwiek spotkałem – mówi Tomasz, właściciel Czarka – Gdyby nie moja interwencja zostałby uśpiony. To zadziwiające, pewnego dnia przeglądałem oferty zakupu samochodu i przez przypadek gdzieś mignęła mi sylwetka Czarka: „oddam w dobre ręce”. Coś mnie podkusiło, żeby go przygarnąć, dziś, kiedy patrzę na niego wiem, że to nie mógł być przypadek.

Pani Janina opiekuje się psami ze schronisk, zajmuje się takimi działaniami jak: organizowanie domu adopcyjnego, zbieranie funduszy na najpotrzebniejsze rzeczy dla zwierzaków przez Internet.

- Sieć to obecnie najskuteczniejsze narzędzie pozwalające na pozyskanie domu dla mieszkańców azylu. Nie wszyscy chodzą do schronisk, ale z Internetu korzysta niemal każdy – dodaje. – Wiele starszych ludzi decyduje się na adopcję psa z odzysku, ale i nie tylko, zdjęcia przemawiają do ludzkiej wyobraźni, kto nie może zaadoptować psa, a chciałby pomóc wpłaca pieniądze na konto.

Od e-adopcji Internet niemal pęka w szwach. Portale społecznościowe oblężone są zdjęciami zwierząt opatrzonych nagłówkami: „Pomóż!”. Dla części ludzi podobne strategie mijają się z celem, my wiemy jednak, że są skutecznym narzędziem w pomaganiu bezdomnym zwierzętom, o czym świadczy wzrost zainteresowania ludzi powyższym tematem. Prawda jest taka, że niemal wszyscy chętnie pomogą, tylko trzeba dać im taką możliwość.

Aneta Bulkowska

Na zdjęciu sunia Figa

Komentarzy: 3 w artykule: ”E-adopcja – Nowa moda?”

  1. kasia pisze:

    Ludzie adoptują psy, a potem je wyrzucają jakby były rzeczą! Wiem, że takie artykuły niczego nie zmienią bo niestety nie trafią tam gdzie powinny trafiać – czyli do ludzi pozbawionych wrażliwości i mózgu! Ale i tak cieszę się, że poruszane jest taka tematyka, widać ile psów znalazło dom i dostało ciepłe budy dzięki podobnym inicjatywom jak tablica.pl czy konta społecznościowe.

  2. ssewwet pisze:

    bardzo dobry artykuł!!!! oby więcej takich, te zwierzęta potrzebują takich inicjatyw

  3. mila pisze:

    Im więcej będzie się pisać o problemie i o możliwościach pomocy zwierzętom w schroniskach tym lepiej będą one wyglądały. A same adopcje też będą mogły odbywać się pod większą kontrolą tak, żeby raz adoptowany pies nie lądował na ulicy, bo ktoś tego nie przemyślał. Schronisko to najgorsze miejsce, do jakiego może trafić zwierze, często w opłakanym stanie, zapomniane przez ludzi. Coraz więcej jest prężnie działających fundacji, które prowadzą wolontariat i dzięki właśnie tym ludziom można pomóc zwierzakom, które nie potrafią poprosić o pomoc.

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.