Ratuj Głuszca
Rajdy czy wyścigi

Dyskusje o wyższości rajdów nad wyścigami, ewentualnie odwrotnie, prowadzone są od dziesiątków lat. Także teraz przy świątecznych stołach. Rajdowcy uważają, że prawdziwy kunszt, to na przykład jechać 180 km/godz wąską drogą między drzewami i nie ujmować gazu na byle jakim zakręcie. To jazda według opisu, gdzie współpraca z pilotem, wzajemne zaufanie są podstawą sukcesu. Nikt nie ma wątpliwości, że na rajdach jest znacznie bardziej niebezpiecznie.

Natomiast kierowcy wyścigowi, szafują argumentami, że jazda z szybkością 300 km/godz możliwa jest tylko na torze, że właśnie wtedy emocje są największe, a kto potrafi maksymalnie opóźnić hamowanie może wiele zyskać. Takich i innych argumentów można znaleźć wiele, ale jest to spór, którego nie da się rozstrzygnąć. Faktem jest, że Sebastian Loeb był bliski startu w Formule 1, bowiem na testach w Barcelonie w 2009 nie wiele ustępował Kubicy. Jednak gdy  niemal wszystko było już dopięte, FIA nie przydzieliła mu super-licencji i nigdy się nie dowiemy czy ośmiokrotny rajdowy mistrz świata wygrywałby także w Formule 1.

Od 2004 roku, kiedy do Race of Champions zaproszono także kierowców wyścigowych, dochodzi do konfrontacji mistrzów toru i oesów. W tym roku zawody odbyły się  w ESPRIT Arena w Duesseldorfie. W finałowej rywalizacji w 25 edycji imprezy, najlepszym okazał się Sebastian Ogier, nowy kierowca fabryczny Volkswagena. Do fazy pucharowej Francuz awansował jako pierwszy z grupy A, w której pokonał m.in. byłego kierowcę Formuły 1, Szkota Davida Coultharda. Komplet zwycięstw w grupie C odnotował siedmiokrotny mistrz świata Schumacher, który później w ćwierćfinale wyeliminował Vettela.

W zawodach startowali także inni kierowcy F1: Francuz Romain Grosjean, Rosjanin Witalij Pietrow czy tegoroczny wicemistrz świata – Brytyjczyk, Jenson Button. W pojedynku najlepszych kierowców świata Ogier pokonał  także gwiazdy Formuły 1, Sebastiana Vettela, Michaela Schumachera i Jensona Buttona oraz mistrzów DTM Martina Tomczyka, Timo Scheidera i Mattiasa Ekströma. Czy to oznacza, że kierowcy rajdowi są lepsi niż wyścigowi. Absolutnie nie. To oznacza, że podczas tej świetnie zorganizowanej imprezy, potwierdził się wielki talent Ogiera. To właśnie on swoim Polo WRC może złamać hegemonię Loeba. Jest to jednak jeden z wielu argumentów podczas naszych niekończących się dyskusji, co lepsze, rajdy czy wyścigi. Ja podczas świątecznych rozmów będę za rajdami, ale to tylko moje prywatne zdanie. Wszystkiego najlepszego, rajdowego i wyścigowego na te piękne Święta….

Autor: Wojciech Majewski

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.