Ratuj Głuszca
nissan-x-trail-premium

Relacja z jazdy Nissanem X-Trail 2.0 dCi LE Platinum

Wiecie jak wygląda Świat dziennikarzy motoryzacyjnych od kuchni? Zapewne wielu myśli, że to zajęcie łatwe i przyjemne, bo w końcu jeździmy nowymi, w pełni wyposażonymi samochodami z pełnym bakiem. Z tej perspektywy faktycznie prezentuje się to dobrze, ale jedynie jeśli mieszkacie w Warszawie. Ja niestety do takich ludzi nie należę – jestem z Krakowa. Dlatego też po odbiór Nissana udałem się pociągiem.

30 stopniowy upał wysysa z człowieka całą chęć do życia, a jeśli do tego dodacie całą zgraję dzieci wracających z kolonii otrzymacie prosty wynik – piekło na szynach. Jeśli jakimś cudem uda się nie postradać zmysłów po trzygodzinnej podróży jesteście na półmetku. Teraz wystarczy dostać się pod odpowiedni adres i odebrać samochód. Sprawdzałem wcześniej jak najszybciej dotrzeć do salonu i na mapie wszystko wyglądało wzorcowo – wsiąść w kolejkę podmiejską, wysiąść na odpowiednim przystanku i przejść kawałek. Jednak rzeczywistość bywa niezwykle brutalna.

Wszechobecne remonty sprawiły, że odcinek, który powinienem przejść w ciągu 15 minut spokojnym krokiem, zamienił się w godzinne poszukiwania. Do tego w połowie drogi nad stolicą przeszedł tropikalny monsun. Mówię całkiem poważnie! Byłem przemęczony, zły i przemoczony do suchej nitki. Innymi słowy mój humor był fatalny. Miałem nadzieję, że ten samochód będzie wart mojego zachodu. Zapraszam na test.

Czasem słońce, czasem deszcz…

Tym razem było w odwrotnej kolejności – najpierw deszcz, a później słońce. Oczywiście tylko w przenośni, bo na zewnątrz padało dalej. Ten samochód widywałem już wcześniej na ulicy, ale jakoś nie zwracałem na niego uwagi. To jest ten typ auta, który nie wzbudza twojego zainteresowania, kiedy przejeżdża obok dopóki sam nie siedzisz za kółkiem. Jednak po otrzymaniu kluczyków (a raczej pilota, ponieważ w prezentowanym samochodzie miałem bezkluczykowy dostęp) nie miałem najmniejszego zamiaru się mu przyglądać. Chciałem jak najszybciej znaleźć się w ciepłym i przytulnym fotelu, obitym miękką skórą.

Tak też wyglądają miejsca siedzące w X-Trailu. Wsiadasz do środka i dobrze wyprofilowane, elektrycznie regulowane, podgrzewane siedzenie przytula cie z całych swoich i sił, a gdyby mogło podałoby twoja ulubioną kawę, którą mógłbyś włożyć sobie do jednego z ośmiu uchwytów na kubek. Niestety podłokietnik jest zbyt daleko, przez co wygodnie można oprzeć tylko koniec łokcia, a nie całe przedramię. Mnóstwo przestrzeni wokoło może wzbudzać ataki lęku u osób z akrofobią, jedynie wtedy gdy zajmie miejsce w pierwszym rzędzie. Oczekiwałem, iż z tyłu będzie porównywalnie dużo miejsca, lecz nieco się rozczarowałem. Po ustawieniu fotela do swojego wzrostu, za mną wystarczyło przestrzeni na nogi dla osoby o moich gabarytach i jeszcze nieco zostawało, aczkolwiek głowa prawie stykała się z podsufitką. Wiele osób ubóstwia SUV-y za pozycję za kółkiem. Za to, że czują się lepsi od innych użytkowników dróg i mogą na nich patrzeć z góry. Dla mnie nie ma to znaczenia, dlatego też mój fotel był maksymalnie obniżony, przez co zza kierownicy wystawała tylko moja głowa.

Wykonanie kabiny w tym aucie zasługuje na naprawdę wielką pochwałę. Środkowa konsola z dużym, dotykowym wyświetlaczem jest niezwykle czytelna, a jej obsługa intuicyjna. Nie ma zbyt wielu przełączników i innych zbędnych rzeczy. Ot, trzy pokrętła do kiepsko działającej automatycznej klimatyzacji i tyle. Plastiki, które zostały użyte do wykończenia deski rozdzielczej są przyjemne w dotyku i dobrze spasowane, przez co podczas jazdy nie ma mowy o jakichkolwiek skrzypieniach, czy też zgrzytach. Kabina jest dobrze wygłuszona, a my możemy rozkoszować się tym co słychać w kokpicie. A jest czego posłuchać w środku, uwierzcie mi! W modelu, który dostałem do testu nagłośnienie było wyborne, fantastyczne i wyrafinowane. Czego innego można było się spodziewać od firmy, która dostarcza nagłośnienie do Kaplicy Sykstyńskiej? System nagłośnienia BOSE działał fenomenalnie i nawet przy bardzo głośnym słuchaniu nie było żadnych, nawet najmniejszych nieczystych brzmień. Kolejny raz trzeba pochwalić Nissana za spasowanie materiałów – gdyby było ciut gorsze, przy mocnych tonach niskich byłoby słychać trzaski plastiku. Osobą lubiącym mieć porządek, przypadnie do gustu spora ilość schowków na różne drobiazgi, w tym na okulary pod sufitem.

Szerokiej drogi!

Właśnie takie drogi lub ten Nissan. Najlepiej bez zakrętów, których pokonywanie jest jego piętą Achillesową. Wszystko przez wysoko umieszczony środek ciężkości, co niesie za sobą spore przechyły nadwozia podczas pokonywania szybkich łuków. Odnosiłem też wrażenie przy wirażach, gdzie nawierzchnia była potężnie połatana, że samochód minimalnie traci przyczepności i zaraz wyląduję na barierkach oddzielających pasy. Jednak nie mogę uznać tego za wielką wadę. Dlaczego? Ktoś, kto zdecyduje się na kupno tego SUV-a zrobi to z potrzeby pokonywania polnych dróżek, a nie wyczynowej jazdy na Nurburgringu.

Zacząłem od wady, a teraz przejdźmy do zalet, czyli porozmawiajmy o silniku. Dwulitrowa jednostka dCi o mocy 173 koni mechanicznych idealnie pasuje do niego. Dodajmy sześciobiegową, manualną skrzynie biegów i mamy naprawdę dynamiczny (jak na swoje gabaryty) i ekonomiczny samochód. Powiedzcie sami, czy znacie inny samochód, który w trasie potrafi pokazać spalanie 5.4litra na 100 kilometrów, a do setki wystarczy mu około 10 sekund? Kiedy czytałem w prospekcie przed odbiorem, że producent podaje spalanie na poziomie 5.5l/100km ubawiłem się setnie. Postanowiłem poddać to próbie i tak jak powiedziałem wcześniej komputer pokazał mi wartość 5.4l/100km,natomiast w cyklu mieszanym było to zaledwie 6.2 litra. Zatkało mnie, bo to naprawdę bardzo mało jak na samochód tych rozmiarów i z tak dużym silnikiem. W trasie niezwykle przydatny staje się intuicyjny w obsłudze tempomat. Nigdy nie byłem przekonany do tego gadżetu, ale w X-Trailu spisuje się na piątkę z dużym plusem.

Jeśli dużo podróżujecie po naszych rodzimych drogach, doskonale wiecie o licznych dziurach, nierównościach, uskokach i innych tego typu przygodach. W mieście postrachem zawieszeń są masywy progów zwalniających, których co roku przybywa niczym grzybów po deszczu. Dla tego samochodu wszystkie te rzeczy to bułka z masłem. On progi zwalniające zjada na śniadanie, a dziurami w nawierzchni popija. Tymczasem ty w kabinie słuchasz ulubionej muzyki i nie zauważysz nawet, że coś takiego było na drodze. Zawieszenie sprawia, że podróż jest bardzo komfortowa, a układ jezdny zadowalająco precyzyjny. Siedząc za obszyta skóra kierownicą cieszysz się słońcem wpadającym przez szklany dach, a kiedy najdzie cie ochota możesz go odsunąć. W zależności od kaprysu tylko trochę, bądź też cały. Można tez uchylić jak szyberdach – ja akurat przez większość czasu jeździłem z w pełni otwartym dachem. Jednak już powyżej 110 km/h w kabinie zaczyna hulać wiatr i jazda staję się męcząca.

Dodatkowym atutem, który sprawia, że w mieście ten samochód czuje się komfortowo, jest kamera cofania, niezwykle ułatwiająca nam manewrowanie. Na ekranie po wrzuceniu wstecznego biegu pojawia się obraz przesyłany z maleńkiej kamery zamocowanej powyżej tablicy rejestracyjnej. Widzimy nie tylko co znajduje się za nami, ale również gdzie zmierza samochód i gdzie znajdzie się przy danym skręcie kół. Uwierzcie mi, dzięki temu gadżetowi parkowanie tyłem, czy też równolegle jest najprostszą rzeczą na Świecie.

Nie oceniaj SUV-a po wyglądzie!

Skoro już poznałem wnętrze tego samochodu trzeba mu się przyjrzeć z zewnątrz. Zacznijmy od koloru. Trudny do bliższego określenia metalizowany odcień granatu. Kształt nadwozie wygląda jakby projektant odpowiedzialny za jego kształt dowiedział się, że ma iść na randkę z najseksowniejszą sekretarką, a termin oddania projektu upływa tego samego dnia o północy. No więc linijka w dłoń i kreślimy same proste linie. Po godzinie pracy projekt jest gotowy, a on w swoim coupe pędzi na spotkanie.

Ciężko znaleźć w nim jakiekolwiek łuki, przetłoczenia czy pikujące linie. Jedyne wybrzuszenia to wypuszczone nadkola, które skrywają koła na bardzo przyjemnie wyglądających aluminiowych felgach. Całość na pierwszy rzut oka wygląda kanciasto i topornie, ale ma to swój specyficzny urok. Przy dłuższym obcowaniu, samochód nabiera wdzięku. Coś, co naprawdę przyciągało uwagę i zachwyty wszystkich to tylne światła, w których zastosowane były cieszące się ostatnio ogromną popularnością LED-y. Wysokie, aż do samego dachu sprawiają, że tył samochodu wygląda zabójczo przystojnie. Przednie reflektory doskonale oświetlały drogę nocą, a jeśli światła mijania i dolne reflektory nie wystarczały, można było użyć potężnych świateł wpuszczonych w chromowane relingi dachowe, które notabene, jak dla mnie zbyt podwyższały cały i tak wysoki samochód.

Największym problem było mycie X-traila. Nie jestem zwolennikiem myjni samochodowych, a ze względu, iż dysponuję miejscem do mycia o czystość dbam sam, ale mimo moich 186 centymetrów potrzebna była drabinka malarska, żeby wyczyścić szklany dach. Co z tego, że inni nie widzą go brudnego, skoro mi to przeszkadza i blokuje dostęp cudownych promieni słonecznych?

Ze względu na swoją kanciastość i brak kobiecych kształtów ten samochód w świecie metroseksualnych SUV-ów pokroju Toyoty RAV4, Forda Kugi i Nissana Qashqaia znacznie się wyróżnia. Jest bardziej męski i siedząc za jego kierownicą czujesz się (tu zabrzmię nieco szowinistycznie) facetem pełną gębą. Jego twarde rysy sprawiają wrażenie zahartowanego w boju i kochającego manewry po za utwardzonymi drogami.

Atutem jest napęd na obie osie, dzięki któremu kiedy tylko najdzie cie ochota możesz wjechać w teren. Wystarczy ustawić pokrętło w pozycji LOCK i et voilà! Możemy ruszać na spotkanie z przygodą! Wysoki prześwit sprawia, że koleiny, górki, podjazdy i błoto na leśnych ścieżkach to coś, co jest żywiołem X-Traila! On sam rwie się w teren, a gdy ustawisz w nawigacji punkt do którego chcesz dotrzeć, uwierz mi, poprowadzi właśnie przez tego typu drogi. Dlatego też GPS w tym samochodzie jest największym minusem i sporą stratą pieniędzy. Płacisz za coś, co nie działa.

Idealny samochód na wypad na ryby, polowanie lub inną typowo męską rozrywkę. Jeśli jednak najdzie cie ochota na duże zakupy w supermarkecie, ten wóz dzięki przestronnemu bagażnikowi i systemowi półek, półeczek, szuflad i szufladek pozwoli na przewiezienie mnóstwa zakupów bez bałaganu. Po złożeniu siedzeń przestrzeń ładunkowa zwiększa się prawie dwukrotnie, więc przewiezienie komody, stołu i niewielkiej szafy z IKEI nie sprawi problemu.

Macho na kółkach w rodzinnej formie.

Podsumowując to co napisałem i to co przeżyłem z tym samochodzie, z całą pewnością stwierdzam, że jest to kawał dobrego samochodu. Typowy macho, który jeśli trzeba staje się opiekuńczy i potrafi stać się przykładnym ojcem i mężem. Za blisko 160 tysięcy złotych otrzymujemy auto, które doskonale poradzi sobie w mieście, na trasie jak i w terenie, za co naprawdę można go pokochać. Rodzice docenią zapewne fakt, że podróżujące na tylnej kanapie ich pociechy są w pełni bezpieczne. Oni sami też będą czuli się niezwykle bezpieczni bo poza ciężarówkami będą jednymi z większych użytkowników dróg. Mężczyźni zakochają się w napędzie 4×4 i genialnym audio, a kobiety w kamerze cofania i pojemnym bagażniku. Dla każdego coś dobrego za stosunkowo przyzwoite pieniądze, porównywalne do konkurencji. Z czystym sumieniem mogę go polecić każdemu, kto chciałby kupić terenówkę, ale nie taką mainstreamową, lecz coś bardziej alternatywnego. Nissan X-Trail jest właśnie takim samochodem i moim zdaniem jest niezwykle wartościowym graczem na rynku SUV-ów.

Dane techniczne:

Napęd

Rodzaj silnika: turbo diesel
Pojemność: 1995 cm3
Typ napędu: 4×4
Moc maksymalna: 173 KM (przy 3750 obr/min)
Maks. moment obr.: 360 Nm (2000 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, mechaniczna

Cena : 157 000 zł

Nadwozie

Długość / Szerokość / Wysokość: 4635 / 1790 / 1700 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 603 / 1773
Masa własna: 1615 kg
Ładowność: 555 kg
Rozstaw osi: 2630 mm

Dane eksploatacyjne producenta

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 10 s
Prędkość maksymalna: 200 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5.5 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 7.8 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 6.4 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 65 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 168

Autor: Bartłomiej Grabiec

Zdjęcia: Monika Stańczykiewicz

Jeden komentarz :) w artykule: ”Prawdziwy mężczyzna w Świecie metroseksualnych SUV-ów”

  1. Olaf pisze:

    „Wiecie jak wygląda Świat dziennikarzy motoryzacyjnych od kuchni?” – pyta autor tekstu. Autorze nikt ci na to nie odpowie. Musisz sam zostać dziennikarzem. Po przeczytaniu twojego… tego czegoś wiem, że długa droga przed tobą.

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.