Ratuj Głuszca
Infinity m35h

Jest późny wieczór. Na firmową skrzynkę mailową przychodzi wiadomość. Trochę zdziwiony dźwiękiem Outlooka o tej porze, otwieram – „Zaproszenie hybrydowe”. Nadawca znajomy, o co może chodzić…

Infiniti, m35h, 365KM, hybryda, prezentacja, centrum Infiniti, kwadrans po nieparzystej, po parzystej także, samochód tylko dla siebie przez godzinę… Natłok wielu mądrych słów, które brzmią niespodziewanie dobrze. Drugie czytanie i jestem gotowy na udzielenie odpowiedzi. „Oczywiście, że będę – proszę rezerwować termin 7 lipca o 12.15”.

Po trudach wojaży po prawie całej Polsce dotarłem do okolic Centrum Infiniti, które mieści się w Warszawie, przy Trasie Toruńskiej (znajdującej się chyba w ciągłej przebudowie). Właśnie – najpierw przez pewien czas były okolice, a dopiero później znalazłem się u celu. Manewrowanie między innymi salonami, przejazd przez serwis kilku marek, ale jestem. Tak, jestem i widzę dobrze. Ogromne logo Infiniti. Dotarłem!

Na początku tego akapitu zaznaczę – byłem w wielu salonach. Drogich i tanich aut. Znanych i mniej znanych producentów. To, co zobaczyłem tutaj wybijało się ponad wszystko. Centrum Infiniti jest przepięknym salonem – tak samo z zewnątrz, jak i z wewnątrz. Samochody ustawione równiutko, bez niepotrzebnego kombinowania w kształty, a przy każdym z nich ekran ciekłokrystaliczny. Po zachwytach przyszła, jak to zwykle bywa, chwila na wzięcie oddechu, kawa, herbata i cóż – jazda.

Przed wręczeniem kluczyków oczywiście krótkie przedstawienie, z czym będziemy mieć w ogóle do czynienia. A więc po kolei. Nazwa, to jak się domyślacie Infiniti, model – m35h. Dotychczas klienci w Polsce mogli zakupić wersję z silnikiem benzynowym lub diesla. Przyszedł jednak czas na umożliwienie nabycia hybrydy, czyli połączenia klasycznego, mocnego silnika benzynowego i elektrycznego. Jak taki twór się sprawdza? Czytajcie dalej.

Wsiadamy

Zacznijmy od pierwszego wrażenia i po raz pierwszy w tym tekście przywołania niemieckiej konkurencji. Otwierając drzwi, kolumna kierownicy idzie do góry, fotel odsuwa się do tyłu. Wygodnie wsiadamy. Zamykamy się, wszystko wraca na swoje miejsce. Wnętrze jest inne, niż to, co widzieliście w choćby BMW i Audi. Wcale nie gorsze, czy o wiele lepsze. Po prostu inne. Porównując m35h do popularnej „piątki” od razu zauważamy więcej miejsca – na korzyść Infiniti. Trzeba przyznać, że tunel środkowy ma dość finezyjny, opływowy kształt. Ciekawostką jest fakt, że prawdziwe drewno zostało pokryte sproszkowanym srebrem. Coś, co mnie cieszyło, to spora jak na luksusowy samochód ilość schowków na drobiazgi. Elegancji dodaje analogowy zegarek na samym środku, tuż pod dotykowym ekranem.

W tym momencie napotykam zawsze na pewien problem przy opisywaniu tego typu aut. Mają masę dodatkowego wyposażenia, którego opisywanie zajęłoby jeszcze kilka dobrych stron. Pokrótce opowiem, co m35h ma na pokładzie (chociaż chyba byłoby łatwiej wymienić to, czego nie ma): klimatyzacja dwustrefowa (oj, w aucie takiej klasy w standardzie przydałaby się cztero…), wentylowane i podgrzewane skórzane fotele, świetne nagłośnienie Bose z głośnikami nawet tuż obok zagłówków, ksenonowe światła, asystenta, który pilnuje abyś przypadkiem nie zjechał na inny pas.

Jest jednak kilka rzeczy, na które poświęcę trochę więcej czasu. Ostatnimi czasy modne w samochodach stają się wbudowane odświeżacze powietrza. Infiniti również ma taką funkcję. Za pomocą jednego przycisku z nawiewów zacznie wydobywać się delikatny zapach lasu lub morskiej bryzy. Kolejna ciekawa funkcja to obsługiwane głosowo radio. Ku mojemu zdziwieniu – rzeczywiście działało i rozumiało, co do niego mówię. Czy może być wygodniej? Chyba nie. Trzecie miejsce należy do kamery cofania. Wrzucacie wsteczny, a na ekranie pokazuje wam się obraz z narysowanymi liniami, symulującymi ruch waszego samochodu. Parkowanie równoległe nigdy nie było tak proste.

„Press Start”

Przyjechałem tutaj jednak nie tylko po to, aby siedzieć i dotykać wszystkiego, co się da. Czas na jazdę. Kluczyk? W schowku. Hamulec, przycisk „Start” i… jest absolutna cisza. W innych samochodach taki stan oznaczałby pewnie awarię – przecież nie słychać silnika. Jeszcze większa konsternacja – ruszam, wskazówka na prędkościomierzu idzie w górę, a obrotomierza cały czas stoi na zerze. „Johnny, what the…”. Wszystko jest jednak w jak największym porządku. Jak już wcześniej wspomniałem, m35h to nie tylko silnik benzynowy, ale też elektryczny – konkretnie o mocy 68KM i momencie obrotowym wynoszącym 270Nm. Łącząc obydwa napędy w jedno, otrzymujemy auto z 364KM na pokładzie, czyli coś, co niekoniecznie można określić słowem mało.

Zaskakujące okazuje się zużycie paliwa. Producent zapewnia nas, że w cyklu mieszanym, nasza hybryda powinna spalić 7l/100km. Szczerze mówiąc to trudno tej wartości nie uwierzyć. Silnik elektryczny włącza się często. W normalnym trybie jazdy ruszamy właśnie z nim, puszczając gaz, benzynowy motor przestaje działać, stojąc na światłach również nie słyszymy V6.

Sportowe zacięcie

Wielu z was myśli sobie pewnie, że skoro jest tutaj tyle elektroniki i to przecież limuzyna, nie uświadczymy mocnego przyspieszenia. Otóż jesteście w błędzie. Mimo całej wagi (1830kg), Infiniti rozpędza się do setki w 5,5 sekundy. Szybko. W zasadzie nie trzeba robić nic, tylko wdepnąć w gaz do oporu. Wasze ciało zostanie mocno wciśnięte w miękkie fotele, a pasażer mimo usilnych prób, nie będzie mógł sięgnąć w tym czasie ekranu dotykowego.

Parę akapitów wcześniej wspominałem o wyposażeniu, ale celowo jeden element wtedy ominąłem. To aktywny tempomat. W skrócie wyjaśnię jego banalne działanie. Rozpędzacie się do pewnej prędkości, naciskacie przycisk i… niezależnie od natężenia ruchu zdejmujecie nogi z gazu i hamulca. Czujniki zamontowane z przodu i z tyłu dostosowują waszą prędkość abyście przypadkiem nie wjechali w kogoś, ani ktoś nie najechał na was stojących na światłach. Jeśli dogonicie inne auto, komputer sam wyhamuje, a po oczyszczeniu drogi przed wami, zacznie rozpędzanie do wcześniej zaprogramowanej prędkości. Po raz kolejny użyję tego sformułowania przy m35h – wygodniej już chyba być nie może.

Prowadzenie

Jazda samochodem to jednak nie tylko przyspieszanie i wygoda wewnątrz. Należy też pamiętać o układzie kierowniczym. Przez godzinę udało mi się pokonać kilka zakrętów nieco ostrzej i muszę przyznać, że Infiniti świetnie się czuje. Ani przez chwilę nie miałem strachu w oczach, bo nie wiedziałem czy przypadkiem auto nie skręci jakimś cudem za mocno. Precyzja na wysokim poziomie.

Oddajemy kluczyk

Tak minęła mi pierwsza jazda Infiniti m35h. Szczerze mówiąc, zawsze uważałem tę markę za droższego Nissana (niekoniecznie można to uznać za komplement). Czas jednak pokazał, że tylko krowa nie zmienia zdania. Nie chodzi tu o wielką miłość, jaką nagle zacząłem pałać do tego producenta, ale o naprawdę duże uznanie. Jeśli zechcecie się zdecydować na m35h, możecie być pewni, że w tłumie piątek, a-szóstek i e-klas, będziecie się wyróżniać. Pozytywnie.

Co mi się spodobało:

+ osiągi hybrydy

+ dobre prowadzenie

+ wygoda i cisza wewnątrz

+ bardzo dobre wykonanie

+ bogate wyposażenie

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:

- mały bagażnik i brak możliwości złożenia siedzeń (mamy za to koło zapasowe)

- przełączniki na kierownicy, o które łatwo zahaczyć ręką i zmienić np. stację radiową

- brak czterostrefowej klimatyzacji

Dane techniczne:

Napęd

Rodzaj silnika: hybrydowy (benzynowy+elektryczny)
Pojemność: 3498cm3
Typ napędu: tylny
Moc maksymalna silnika benzynowego: 306KM (przy 6800 obr/min)
Maks. moment obr. silnika elektrycznego: 350Nm (5000 obr/min)

Moc maksymalna silnika elektrycznego: 68KM
Maks. moment obr. silnika elektrycznego: 270Nm
Skrzynia biegów: 7-biegowa, automatyczna

Nadwozie

Długość / Szerokość / Wysokość: 4945/2061/1500
Pojemność bagażnika w litrach: 350l
Masa własna: 1830l
Ładowność: b.d.
Rozstaw osi: 2900mm

Dane eksploatacyjne producenta

Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 5,5 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5,7/100km
Zużycie paliwa – miasto: 9,2l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany 7,1l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 70 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 162

Cena: od 259 650 PLN

autor i zdjęcia: Mateusz Pietruszka

Komentarzy: 2 w artykule: ”Jeździliśmy najnowszym Infiniti m35h [PIERWSZA JAZDA]”

  1. Infiniti Fan pisze:

    Widzialem to auto na targach w Poznaniu.Wprawdzie kompaktowe wymiary ale pod wzgledem luksusu i prezencji to klasa najwyzsza

  2. Olaf pisze:

    Jezu! Litości! Kto Was uczył pisać?

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.