Ratuj Głuszca
Fiat 500

Wskrzeszanie legend jest ostatnio bardzo modne. W muzyce nowe wykonania dawno zapomnianych piosenek nazywa się coverami. W modzie stosuje się raczej określenia retro, a w motoryzacji nowość nazywa się po prostu tak samo jak mniej lub bardziej słynnego poprzednika.

Ten wstęp idealnie pasuje do naszego dzisiejszego pacjenta – Fiata 500. Przywołany do życia na fali bycia retro i trendu nakazującego wyróżnianie się. Do słynnego włoskiego auta nawiązuje głównie wyglądem. Nowa pięćsetka na oczy nie widziała silnika z pojemnością 500ccm o mocy trzech lepszych kosiarek ani piórkowej wagi, jaką niewątpliwie było niespełna 500kg. Szkoda jednak, że po poprzedniku nie odziedziczyła tylnego napędu.

Fiat, oprócz wyboru silników czterocylindrowych, ma też dla nas coś trochę innego – coś, czego próżno szukać w innych koncernach. Co mam na myśli? Dwucylindrowy silnik TwinAir – wybrany w 2011 silnikiem roku. W odróżnieniu od podobnego w zamyśle motoru montowanego w starej pięćsetce, tutaj mamy turbosprężarkę, która pomogła wykrzesać 85KM z niespełna 900ccm.

Dostałem więc kluczyki do samochodu z połową silnika. Nie ma po co jednak od razu patrzeć pod maskę. Jeśli ją podniesiecie, waszym oczom wcale nie ukaże się nieprzebrana wolna przestrzeń. Myśląc, że ten silnik zajmuje mało miejsca będziecie w błędzie. Sam w sobie może i jest niewielki, ale wszędobylskie plastiki skutecznie uniemożliwiają zachwycanie się nad jego filigranowością i rozmiarem, który płeć piękna bezsprzecznie mogłaby określić jako „niesamowicie słodki”.

Biorąc pod uwagę zachodzące okoliczności, muszę stwierdzić, że mały rozmiar to w tym przypadku wcale nie powód do wstydu. Tak zbudowany silnik w połączeniu z odpowiednim wydechem daje dźwięk, który starszym kierowcom przypomni czasy jazdy Maluchem, a młodszym przywiedzie mimowolny uśmiech na usta. Jeśli myślicie, że cienko u niego z dynamiką, jesteście w błędzie. Czas od 0 do 100 wynosi 11,5s, co mimo niezbyt interesującego wyglądu na papierze, sprawdza się w miejskiej dżungli. Mamy wrażenie jazdy szybszym samochodem.

Niestety TwinAir nie jest pozbawiony wad. Jako pierwszą trzeba wymienić głośną pracę przy prędkościach rzędu 100-120km/h. Po dłuższym czasie, wdzięczny na początku dźwięk, staje się uciążliwy. Drugi minus wsadzenia takiego silnika do 500-ki to spory czas potrzebny do rozgrzania go. W zimne dni ostatnią rzeczą jakiej chcemy doświadczyć, jest zbyt długie oczekiwanie na powiew ciepłego powietrza z okrągłych otworów wentylacyjnych. Wyliczanie głównych minusów tego silnika kończymy na liczbie trzy. Tym razem to system Start&Stop. Przez większość czasu działa całkiem sprawnie, ale w korku potrafi się zgubić wyłączając silnik w momencie, gdy ledwo tocząc się chcemy przyspieszyć. Można to co prawda wyłączyć – trzeba się wtedy jednak liczyć z zapaleniem trochę irytującej kontrolki w środku prędkościomierza sygnalizującej brak aktywnego systemu S&S.

W trasie warto mieć w pamięci fakt, że takie stadko pod maską nie gwarantuje osiągów pozwalających wyprzedzić kolumnę tirów na niewielkim odcinku drogi za jednym zamachem. Na szczęście ten Fiat jest tak mały, że najpewniej uda nam się zmieścić w lukę między nimi.

Wspominając o silniku nie można nie nadmienić o jego drugiej połówce, czyli skrzyni biegów. To małżeństwo jest dość specyficzne. Przełożenia są jednocześnie długie i krótkie – w dziwny sposób. Jadąc większością samochodów, bieg na wyższy zmieniamy przeważnie na wartości 2500 0br/min. Jeśli zrobimy to w tej pięćsetce, będziemy mieli nieodparte wrażenie, że silnik się dusi. Swojego rodzaju blokada psychiczna każe nam kręcić go więc wyżej – w okolice 3500-4000 obr/min. To z kolei niesie ze sobą gorszą ekonomikę. Mały Fiat w teście spalał jeżdżąc w mieście 7,2l/100km, a poza nim 6,9l/100km (tutaj przyznaję się – do emeryckiej jazdy było daleko). Mamy więc do wyboru – zmienić przyzwyczajenia albo odrobinę częściej zaglądać na stację benzynową.

Spytacie – jak jeździ? Odpowiedź jest całkiem prosta. Dobrze. Na próżno wypatrywać będziecie tutaj precyzji układu kierowniczego rodem z innej włoskiej marki na F. Małej 500-ce trudno jednak odmówić niezłego czucia drogi. Daje sporo frajdy z jazdy w mieście i poza nim – słynne fiatowskie wspomaganie umożliwiające kręcenie najmniejszym palcem u dłoni kierownicą podczas parkowania wcale nie zakłóca harmonii prowadzącego i auta podczas atakowania ostrzejszych wiraży. Przydałaby się jednak możliwość jego zmniejszenia – tak jak jest to możliwe w Abarthu 500 za pomocą przycisku Sport. Zamiast niego, w TwinAirze mamy przełącznik z napisem Eco obcinający maksymalny moment obrotowy ze 145Nm do zaledwie 100.

Przejdźmy do praktyczności. Jest ona identyczna jak w przypadku innych samochodów tego rozmiaru, wyposażonych w tylko troje drzwi – mamy całkiem sporo miejsca z przodu, mniej z tyłu, a jeszcze mniej w bagażniku. Trzyosobowa podróż wcale nie będzie wielkim wyzwaniem – myśląc natomiast o kolejnym pasażerze trzeba będzie już trochę pokombinować z usadzeniem. Pięćsetka ma parę schowków, ale aktywni użytkownicy zapełnią je w trymiga. Niestety ich budowa będzie powodować ciągłe wypadanie z nich włożonych rzeczy.

Co w przypadku nabycia takiego auta jedynie do pochwalenia się? Nie widzę problemu. Wasza pięćsetka może być pomalowana w jeden z wielu kolorów z nałożonymi później nań wzorami. Oprócz tego będziecie mogli doposażyć ją w choćby ksenonowe reflektory (skądinąd fenomenalne), szklany dach czy bajery typu efektowne, czarne felgi.

Mimo tych milionów możliwości personalizacji, o której tak chętnie Fiat wspomina w materiałach reklamowych, cały czas myślę, że proces reaktywacji niegdyś kultowej 500-ki odbywał się w następującej kolejności: wskrześmy pięćsetkę jako dobrze jeżdżące auto dające sporo frajdy z jazdy, a później pomyślmy, co zrobić, żeby dawała ludziom poczucie wyjątkowości.

Osoby myślące, że projektanci skupili się jedynie na przypodobaniu się klientom, którzy lans samochodem stawiają wyżej od czerpania przyjemności z jazdy, są w błędzie. Pięćsetka nie tylko urzeka wyglądem, ale potrafi też skraść serce kierowcy. Nie jest tak precyzyjna jak szwajcarski zegarek i szybka jak superauto. Uwierzcie mi jednak – nie o to wcale tu chodzi. Uważając 500-kę za jedynie damski samochód popełniacie spory błąd. To auto tak naprawdę dla każdego – kobiet jak i mężczyzn.

Mimo to, ten mały Fiat absolutnie nie jest autem bezpłciowym. Ma swój charakter i najlepszą rekomendacją dla niego niech pozostanie fakt, że każdy, kto pod moim okiem prowadził niewielkiego Włocha z Polski w połączeniu z TwinAirem, po przejażdżce wychodził z szerokim uśmiechem na twarzy. A o to przecież chodzi – aby móc czerpać przyjemność z tych najdrobniejszych, najmniejszych rzeczy.

To mi się spodobało:
+ niecodzienny wygląd
+ prowadzenie
+ przestronność wnętrza
+ dźwięk oraz dynamika silnika

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:
- oszczędna jazda wymaga przyzwyczajenia
- problematyczne radio (gubi zasięg, słaba obsługa ipodów)

Dane techniczne:

Napęd

Rodzaj silnika: benzynowy
Pojemność: 875 cm3
Typ napędu: przedni
Moc maksymalna: 85 KM (przy 5500 obr/min)
Maks. moment obr.: 145 Nm (1900 obr/min)
Skrzynia biegów: 5-biegowa, manualna

Nadwozie

Długość / Szerokość / Wysokość: 3546 / 1627 / 1488 mm
Pojemność bagażnika w litrach: 182 / 520
Masa własna: 987 kg
Ładowność: 383 kg
Rozstaw osi: 2300 mm

Dane eksploatacyjne producenta

Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 11.5 s
Prędkość maksymalna: 173 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 3.7 l/100km
Zużycie paliwa – miasto: 4.9 l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany: 4.1 l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 35 litrów
Emisja CO2 [g/km]: 95

Cena testowanego egzemplarza: ok 57 500 zł

Autor, zdjęcia: Mateusz Pietruszka

Autor wpisu: pw

Jeden komentarz :) w artykule: ”Fiat 500 Twinair”

  1. COUNTERSTRIKE pisze:

    COUNTERSTRIKE…

    Extremely helpful… look onward to coming back…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.