Ratuj Głuszca
mazda-mx5

Samochody posiadają ogrom zalet. Jedną z nich jest to, że są różne. W jednym przedziale cenowym możemy dostać zupełnie odmienne auta. Nasz dzisiejszy próg to okolice 100 000. W zasadzie to najgorsza kwota. Wybór wśród kompaktów jest przeogromny. Ból głowy gwarantowany. Ja jednak postanowiłem sobie przyprawić go nie pięciodrzwiowym rodzinnym samochodem, ale dwuosobowym cabrio. Poznajcie Mazdę MX-5.

Składany dach hipnotyzuje. Po prostu hipnotyzuje. Przyprawia pieszych o zawał serca, a z kierowcy robi puszącego się pawia. Może te słowa są mocne, ale coś w sobie mają. Odryglowanie blokady dachu i przytrzymanie przycisku składania. Rozpoczyna się procedura chowania go – jestem pewien, że sekwencja była starannie zaprojektowana, a każdy ruch przemyślany. Kiedy już cała sztuka zostanie zakończona (12 boskich sekund), możemy ruszać w drogę.

A co mamy przed sobą? Maska skrywa 2-litrowy, 160-konny silnik. Wbrew pozorom, to wcale nie taki dobrze ułożony kabriolet. Otóż napęd jest na tył, który powiedzmy to uczciwie – jest lepszy. Od mniej więcej wszystkiego. Nie od dziś bowiem wiadomo, że nawet Bóg jest jego fanem – gdyby było inaczej, chodzilibyśmy na rękach. Do tego rozkład masy 50:50. I właściwie to nie kabriolet, ale roadster z krwi i kości – jedynie dwa miejsca siedzące oraz brak stałego dachu.

Wierutnie was okłamię, jeśli powiem, że jestem mistrzem driftu. Ale w MX-5 wcale nie musisz nim być. Wyłączasz ESP, na wyższych obrotach wjeżdżasz na rondo, wciskasz mocniej gaz i czujesz, jak tył delikatnie traci przyczepność. Czy może być lepsze uczucie? Na suchej nawierzchni nie.

Hasła reklamowe Mazdy mówiące o idealnej harmonii kierowcy i samochodu nie są tu przesadzone. Jadąc tym niepozornym i malutkim kabrioletem, świetnie go czujecie. Zrastacie się z nim. Na tyle, że nie możecie potem z niego wyjść. Wysiadanie ma na początku z gracją wspólnego tyle, co nożyczki z rybą (?). Właściwie to trzeba opracować specjalną strategię, co wychodzi pierwsze. Przy opuszczonym dachu nie musicie martwić się o fryzurę, ale przy założonym… noga pierwsza… nie, może ręka… złączę nogi… nie! To znowu nie to! Trening wskazany – a i to nie daje wam 100% pewności, że pewnego wieczoru po prostu nie „wyturlacie” się z samochodu. Niczym z łóżka, bo w MX-5 się nie siedzi, ale leży. Serio.

Ta Mazda to jednak niekoniecznie królewskie łoże. Bliżej jej do łóżka polowego. Siedzenia pięknie wyglądają i dobrze trzymają w zakrętach, ale wygodna dłuższa trasa po prostu nie istnieje. Niski komfort podróżowania to też zasługa sporego hałasu w kabinie i ciągłego stresu.

Jego przyczyna jest dość dziwna. Otóż przy dużych prędkościach, z zamkniętym dachem, samochód prowadzi się okropnie. Nie mam pojęcia dlaczego. Widocznie opływ powietrza powoduje powstawanie jakichś dziwnych sił, które oddziałują na przednie koła. Precyzja prowadzenia jest niesamowicie niska. Złóżcie jednak dach, a wszystko wróci do normy. Uwierzcie mi jednak – jazda 200km w prawie 100% kontakcie z naturą, to nie to, czego normalny człowiek chce.

Jak już zapewne zdążyliście zauważyć, forma tego testu odbiega od klasycznej formułki. Bo MX-5 nie zasługuje na to. Dlatego też pisanie o jakości plastików wewnątrz nie ma sensu. Nie kupujesz jej dla praktyczności – w bagażniku zmieścisz niewiele. Nie kupujesz jej dla rodziny – dwa miejsca to stanowczo za mało.

Ale mała Mazda ma jeden argument przemawiający za jej kupnem – wysoki współczynnik radości z jazdy. Biorąc pod uwagę cenę niewiele wyższą niż 100 000 zł oraz wzorowe zachowanie w mieście, zamiast klasycznej bulwarówki ze składanym dachem otrzymujemy auto, którym nie będzie nam wstyd się pokazać i auto, którym będziecie mogli poszaleć. MX-5 chyba nie posiada wad, które mogłyby ją skreślić. Nic więc dziwnego, że jest najchętniej kupowanym roadsterem na świecie.


Co mi się spodobało:

+ tylny napęd

+ świetne prowadzenie z otwartym dachem

+ idealna pozycja za kierownicą

+ dobry system audio

+ ogromna przyjemność z jazdy

 

Coś mi jednak nie przypadło do gustu:

- okropne prowadzenie z zamkniętym dachem przy dużej prędkości

- skrzyni brakuje miejscami precyzji

Dane techniczne:

Napęd

Rodzaj silnika: benzynowy
Pojemność: 1999cm3
Typ napędu: tylny
Moc maksymalna: 160KM (przy 7000 obr/min)
Maks. moment obr.: 188Nm (przy 5400 obr/min)
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna

Nadwozie

Długość / Szerokość / Wysokość: 4020/1720/1255
Pojemność bagażnika w litrach: 150l
Masa własna: 1098kg
Ładowność: 277kg
Rozstaw osi: 2330mm

Dane eksploatacyjne producenta

Przyspieszenia od 0 do 100 km/h: 7,6 s
Prędkość maksymalna: 218 km/h
Zużycie paliwa – trasa: 5,9/100km
Zużycie paliwa – miasto: 10,5l/100km
Zużycie paliwa – cykl mieszany 7,6l/100km
Pojemność zbiornika paliwa: 50l
Emisja CO2 [g/km]: 181
Cena testowanego egzemplarza (wersja podstawowa): 105 700 PLN

Autor/zdjęcia: Mateusz Pietruszka

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.