Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Pełna wrażeń, adrenaliny, niespodzianek, a do tego najgłośniejsza w Polsce impreza przeszła do historii.

Najszybszy w wyścigu równoległym okazał się polski Monster Truck VERVA prowadzony przez Marca Mc Donalda, a w najbardziej niszczycielskiej konkurencji górą był legendarny Grave Digger.

 

object2 Orlen Monster Jam już za nami!

 

 Pierwsza część Orlen Monster Jam  rozpoczęła się o godzinie 14 na polach marsowych Stadionu Narodowego pod nazwą „Pit Party”.

 

„Pit Party” polegało głównie na prezentacji pojazdów, które później zmierzyły się na głównej płycie stadionu. Wszystkie zespoły zaprezentowały swojego Monster Trucka, dzięki czemu każdy widz mógł zrobić sobie zdjęcie z bliska. Uroku i łagodności, tym ogromnym ciężarówkom dodawały kobiety, które pozowały do zdjęć (głównie z męską częścią widowni) na tle ogromnych kół i stalowej konstrukcji pojazdów. Podczas ‘Pit Party” można było również zagrać na konsoli w grę Monster Jam, w specjalnie przygotowanym namiocie, obejrzeć kilka motorów marki Harley Davidson, poznać moc, małych zdalnie sterowanych samochodzików spalinowych oraz zjeść coś z grilla.  O oprawę muzyczną „Pit party” zadbało, bardzo dobrze nagłośnione stanowisko radia Planeta.

 

 O godzinie 17:30 organizatorzy otworzyli bramy dla widzów. Stadion powoli wypełniał się ludźmi, a o godzinie 18:00 mogliśmy zobaczyć pierwszą część zawodów w dircie na rowerach BMX oraz MTB. Na specjalnie przygotowanej rampie zawodnicy „wykręcali” niesamowite akrobacje tj. salto w tył, w przód, obroty o 360’ oraz wiele innych zapierających dech w piersiach. Podczas drugiej części, która była jednocześnie finałem, najlepszy zawodnik miał do zgarnięcia 3000zł nagrody. Zawodnicy uznali, że wszyscy byli najlepsi i zdecydowali podzielić między sobą główną nagrodę.

 

Tuż po zawodach rowerowych, na torze pojawiły się małe, zdalnie sterowane autka, które potrafią rozwinąć zawrotną prędkość 80km/h.

 

Gdy na stadionie pojawili się już prawie wszyscy widzowie (wg organizatora było ich aż 41tysięcy), mogliśmy usłyszeć niewiarygodny hałas, który wydobywał się z tunelu wjazdowego. Po chwili na płytę stadionu wjechał rozpędzony Monster Truck polskiego zespołu Verva, kierowanego przez Marca McDonalda, który zaprezentował kilka widowiskowych akrobacji. Tuż za nim na stadionie pojawił się Dakarowy samochód Krzysztofa Hołowczyca, który chwilę później opowiadał o swoim samochodzie i dziękował sponsorowi.

 

Równo o godzinie 20, po wcześniejszym odliczaniu przez widzów ostatnich sekund do rozpoczęcia, na stadionie zrobił się potworny hałas, który wywołały wjeżdżające na płytę stadionu Monster Trucki oraz towarzyszące im sztuczne ognie.

 

Każdy z kierowców zaprezentował swój samochód na specjalnie przygotowanym torze ziemnym z przeszkodami w postaci, ziemnych wybić oraz samochodów osobowych przygotowanych do zniszczenia. Nawierzchnia płyty stadionu była bardzo błotnista, ponieważ kilka dni przed imprezą, nieustannie padał deszcz.

Nawet trudne warunki na torze nie przeszkodziły zawodnikom w wykonywaniu bardzo szybkich okrążeń podczas pierwszej części zawodów. Pierwsza część polegała na wyścigach Monsterów po specjalnie wytyczonym okręgu.

 

Podczas pierwszego wyścigu, pojazd Maximum Destruction dostarczył widzom wielu wrażeń, stawiając swoją ciężarówkę na dwóch kołach, a następnie przewracając się na dach.

Po wielu atrakcjach i zaciętej walce zwycięzcą okazał się niezwykle szybko jeżdżący Marc McDonald z polskiej ekipy-Verva.

 

W przerwie pomiędzy pierwszą, a drugą częścią zawodów, którą był Freestyle, na stadionie pojawiła się rampa, na której swoje niesamowite umiejętności pokazywali belgijscy zawodnicy Freestyle Motocrossu, a wśród nich pojawił się Bartek Ogłaza. Motocykliści pokazali wiele powietrznych akrobacji, które podtrzymywały poziom adrenaliny wśród widzów. Niespodzianką, którą przygotował dla widowni jeden z zawodników Monster Jam był quad z napędem… odrzutowym, generujący nieprawdopodobny huk, mogący wystraszyć niejedno dziecko, które przyszło oglądać na żywo popisy sportowców.

 

Druga część popisów Monster Truck’ów to już prawdziwa uczta dla fanów kompletnej demolki. Każdy z zawodników miał 90sek., aby w jak najbardziej widowiskowy sposób pokonać przeszkody. Ryk silników, dźwięk miażdżonej stali i ciężarówki lecące kilka metrów nad ziemią to widowisko, które niejednemu widzowi dostarczyło wielu niezapomnianych wrażeń.

 

Ta konkurencja bez wątpienia należała do Grave Digger’a, który wykonując niesamowite ewolucje rozpychał się między innymi ciężarówkami uderzając w nie, a następnie rozpędzając się na przeszkody wyskakiwał w powietrze niszcząc wszystko, co napotkał na swojej drodze.

 

 

Warto zwrócić uwagę na to, że kierowcy Monster Truck’ów byli zachwyceni polską widownią, która skutecznie zagrzewała zawodników do walki. Śpiewy oklaski, fala meksykańska, a szczególnie „trik” z aparatami fotograficznymi(jednoczesne błyśnięcie lampą aparatu fotograficznego przez widzów) z pewnością pozostaną w pamięci naszych amerykańskich gości.

 

Impreza zakończyła się około godziny 23. Widzowie nagrodzili wszystkich występujących tego dnia na Stadionie Śląskim, a zawodnicy obdarowali ich w zamian maskotkami i koszulkami.

 

Kilka technicznych ciekawostek o pojazdach typu Monster Truck.

Bardzo wysokie i szerokie na około 4 metry Pickupy. Waga minimalna takiego pojazdu to 4 tony, ale niektóre ważą nawet 5.5 tony. Im lżejsze nadwozie tym więcej materiałów przeznacza się na budowę ramy(stalowa konstrukcja) i silnika, co w efekcie przekłada się na moc i wytrzymałość. Punkt ciężkości położony jest tak nisko jak tylko się da, aby pojazd był stabilny.

 

Silniki budowane są na zamówienie. Pojemność ograniczona regulaminem do 10 000cm3. Każdy z nich posiada moc około 1500 KM, a zasilane są metanolem „…ponieważ jego główną zaletą jest niższa temperatura spalania, co również przekłada się na większą moc”- powiedział przed zawodami Paul Cohen, mechanik legendarnego Grave Diggera.

Spalanie tego monstrum wynosi prawie 10 litrów mieszanki na jeden wyścig, a podczas całego show może być to nawet 160 litrów.

 

Nadwozie zbudowane z włókna szklanego, jednak dzięki specjalnym projektom na zamówienie, każdy pojazd ma swoją osobowość.

 

Ponadto pojazd Monster Truck ma gazowe amortyzatory wypełnione azotem, napęd na cztery koła i opony wysokie na 1.7 metra, szerokie na ponad 1 metr i ważące około 360 kilogramów – jedna.

 

Krzysztof Słabikowski

 

Foto: Paweł Fabiański, Łukasz Nazdraczew

Wyniki ORLEN Monster Jam.

 

Wyścig równoległy:

1.    VERVA – 17,33 s.
2.    El Toro Loco – 18,19 s.
3.    Grave Digger – 19,14 s.
4.    Backwards – 20,15 s.
5.    Disney XD – 20,27 s.
6.    Donkey Kong – 20,32 s.
7.    Madusa – 20,50 s.
8.    Monster Mutt Dalmatian – 21,03 s.
9.    Batman – 89,00 s.
10.  Maximum Destruction – 99,00 s.

 

Freestyle:

1.    Grave Digger – 31 pkt.
2.    El Toro Loco – 30 pkt.
3.    Donkey Kong – 27 pkt.
4.    Verva – 25 pkt.
5.    Backwards Bob – 20
6.    Maximum Destruction – 20
7.    Monster Mutt Dalmatian – 19
8.    Disney XD – 19
9.    Madusa – 14
10.  Batman – 13

Autor wpisu: ag

Jeden komentarz :) w artykule: ”Orlen Monster Jam już za nami!”

  1. rwcrdxwr pisze:

    rwcrdxwr…

    Wow because this is great work! Congrats and keep it up…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.