Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

W tegorocznym Eko Rajdzie Kontrolowanym zmagało się 7 pojazdów. Obo wchodzącej na rynek sportowej hybrydy Honda CRZ znalazły się znane już na rynku modele Toyoty Prius, Volvo C30 DRIVe, dwa egzemplarze Skody Fabii i Fiat 500 (wszystkie trzy w wersjach wysokoprężnych) oraz Fiat Panda Natural Power, czyli na gaz ziemny CNG. Mnie przypadło w udziale poprowadzenie tego ostatniego autka. Impreza ma charakter wyścigu, więc mało dynamiczna Panda miała trudne zadanie. object2 Ja też zwyciężyłem
Przez pierwsze kilkadziesiąt kilometrów wszystkie samochody jechały w grupie. Dynamiczne możliwości aut były bardzo różne, ale wszystkie musiały dbać o ekonomię jazdy i pilnować limitów prędkości, bo co minuta byliśmy sprawdzani przez system GPS, który nakładał na nas punkty karne bardziej surowo niż drogówka. Dla kierowcy wychowanego na polskich drogach, gdzie ograniczenie nie jest traktowane na zasadzie „do” ale „około” to był chyba dla mnie najtrudniejszy element wyścigu. W ostatecznej rywalizacji wygrywał ten samochód, który w sumie zyskał najwięcej punktów, a byliśmy oceniani w trzech kategoriach – czas przejazdu, ilość spalonego paliwa i właśnie ilość zebranych punktów karnych.

 

Z czasem peleton rozerwały światła i poprzecinały inne samochody, więc różnice czasu na mecie były dość spore. Nic nam nie było oszczędzone. Mieliśmy wiele postojów na światłach, wleczenie się za ciężarówkami, a nawet traktorem w miejscach, gdzie nie dało się ich wyprzedzić, a w końcu kilometrowy korek na remontowanym odcinku ekspresowej drogi.

 

Pierwszy samochód, który wjechał na metę, Honda CRZ, okupił zwycięstwo w tej kategorii największą ilością punktów karnych, a przy tym największym spalaniem. Zwyciężyła taktyka żółwia. Robert Bielecki, prowadzący Fiata 500 zajechał na metę ostatni, ale z najmniejszą ilością punktów karnych i najlepszym spalaniem. W jednej kategorii był więc ostatni, w dwóch następnych pierwszy i w sumie uzyskał najlepszą ilość punktów.

 

Na drugim miejscu ulokowała się Toyota Prius, a na trzecim Volvo DRIVe.

 

Moja Panda przyjechała na metę jako czwarta, a i pod względem zebranych punktów karnych znalazłem się w środku stawki, ale w końcowej rywalizacji była obok klasyfikacji – nie udało się określić odpowiedniego rodzaju przeliczenia zużytego gazu na benzynę. Okazałem się jednak absolutnym zwycięzcą pod względem kosztów przejazdu. Moja Panda spaliła w sumie 11 metrów sześciennych gazu, za które zapłaciłem 23 złote! Paliwo do Fiata 500, który osiągnął najlepsze spalanie (2,62 l/100 km), kosztowało ok. 28 złotych. Poza Fiatem jeszcze tylko Toyota Prius zmieściła się poniżej trzech litrów. Mogę więc powiedzieć, że w tym wyścigu byłem finansowym zwycięzcą.

 

Piotr Myszor

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.