Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Rewolucja elektryczna w motoryzacji postępuje szybciej niż niektórzy myśleli. Po jednej stronie stoją producenci i ich wyroby, po drugiej klienci, a pomiędzy firmy oferujące obsługę napędów elektrycznych. Jednym z największych problemów napędu elektrycznego jest jego stosunkowo niewielki zasięg. Współczesne rozwiązania techniczne w postaci spalinowych jednostek doładowujących zwiększają oczywiście mobilność samochodu napędzanego silnikiem elektrycznym, jednocześnie nie pozwalając mu na bycie w pełni elektrycznym napędem, a jedynie odmianą hybrydy.

 

Rozwój napędów elektrycznych musi pociągnąć za sobą rozwój odpowiedniej infrastruktury drogowej. Swego rodzaju wizjonerem w tym temacie jest firma Better Place, zarządzana przez Shai Agassiego. 42-letni biznesmen, który dorobił się majątku na sprzedaży oprogramowania, aktualnie stara się rozwijać sieć stacji elektrycznego ładowania i wymiany baterii. Brzmi egzotycznie, ale tego typu obiekty są już obecne w Izraelu, Danii, Japonii, Australii i USA. Co ciekawe, rynek motoryzacyjny (z niewielkimi wyjątkami) wcale nie jest taką inicjatywą zainteresowany.

 

Producenci skupiają się na pojazdach elektrycznych i towarzyszących im technologiach. Niektóre firmy oferują spalinowe silniki doładowujące, inne wspomagają swoje elektromobilne samochody domowymi stacjami ładowania lub wyposażają je w gniazda do ładowania z sieci ogólnej. Pytanie tylko, czy codzienne ładowanie nie jest bardziej uciążliwe niż wymiana zużytych baterii na naładowane w wyspecjalizowanym punkcie, takim jakie buduje Better Place? Agassie twierdzi, że ten brak zainteresowania bierze się stąd, iż duże korporacje motoryzacyjne póki co nie wierzą, że coś tak wielkiego jak upowszechnienie się elektromobilności może się zdarzyć.

 

Tymczasem inne firmy, rządy i instytucje finansowe chętnie wspomagają Better Place w ich poczynaniach. General Electric rozpoczęło współpracę technologiczną, a bank HSBC zainwestował łącznie 350 mln dolarów w projekt stacji elektrycznych (z czego 125 mln dolarów z własnych środków). Już powstałe punkty mają pomóc w odpowiedzi na kilka ważnych pytań: czy ludzie zaakceptują takie rozwiązanie, czy jest ono praktyczne i czy system można dowolnie powielać? Agassi twierdzi, że jeśli odpowiedź na wszystkie 3 pytania będzie pozytywna, to firma rozpocznie ekspansję na skalę światową.

 

Coś, co dziś wydaje się niezwykłym pomysłem wizjonera, za kilka lat może stać się wartym dziesiątki milionów dolarów rynkiem. Sceptykom warto przedstawić jeden prosty argument. W Tokio w program badawczo-rozwojowy stacji elektrycznych włączeni zostali taksówkarze – wymiana baterii w ich samochodach trwa 59 sekund. Czy system ten upowszechni się? Dowiemy się w ciągu najbliższych lat.

 

Autor: Michał Łuczyński
Źródło: autonews.com, informacja Mototarget.pl

 

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.