Ratuj Głuszca
Manewry _Wojskowe022

Zredukowana zostanie kadra, zarówno wojskowa, jak i cywilna, ale zwiększone będą środki na prace nad nowymi technologiami, sprzęt i szkolenia. Rozpoczną się też intensywne prace nad systemem obrony powietrznej i przeciwrakietowej. – Systemy, które posiadamy w tym zakresie, są już od lat uważane za przestarzałe i niewystarczające do tego, by efektywnie chronić polskie niebo – mówi Beata Górka-Winter z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

O potrzebie modernizacji polskich Sił Zbrojnych mówi się od wielu lat. Teraz Ministerstwo Obrony Narodowej przygotowuje szczegółowe założenia do tego procesu.

 – Już jakiś czas temu wyznaczono kilka priorytetów w modernizacji polskich sił zbrojnych. Jest to oczywiście dylemat ograniczonych środków, ponieważ – chociaż kryzys finansowy nie dotknął Polski w takim stopniu, jak inne państwa zachodnie – to jednak będziemy musieli się liczyć ze spadkiem PKB. A co za tym idzie, również ze spadkiem wydatków i z pewnymi cięciami w ramach budżetu obronnego – wyjaśnia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Beata Górka-Winter z PISM.

Co roku budżet jest uzależniony od tempa rozwoju polskiej gospodarki. Przepisy ustawy o przebudowie i modernizacji sił zbrojnej określają, że wydatki na obronę kraju nie mogą być niższe niż 1,95 proc. PKB. W przyszłym roku, zgodnie z ustawą budżetową, budżet resortu obrony narodowej wyniesie ponad 31 mld zł.

Nad zmianami w armii pracuje nie tylko MON, ale również prezydent. Pod koniec września Bronisław Komorowski skierował do Sejmu projekt nowelizacji ustawy o modernizacji i finansowaniu armii.

W nowej strategii największy nacisk kładzie się na stworzenie nowoczesnego systemu obrony powietrznej, tak by był on gotowy odeprzeć atak rakietowy. Na obronę przeciwrakietową byłyby przeznaczane środki z corocznego przyrostu budżetu MON wynikającego ze wzrostu PKB, więc nie obciążałoby to dodatkowo budżetu.

 – Systemy, które obecnie posiadamy, są już od lat uważane za przestarzałe i niewystarczające do tego, by efektywnie chronić polskie niebo. Dlatego zarówno ze strony rządu, jak i ze strony prezydenta płyną sygnały, że właśnie to powinno być dla nas w najbliższych latach priorytetem. Wydaje się, że akurat ten projekt ma sporą szansę, żeby zostać zaakceptowany i spore szanse na to, że środki się znajdą – tutaj mówi się nawet o 15 miliardach złotych w ciągu najbliższych kilku lat – mówi Beata Górka-Winter.

Według planów – stworzonych przez MON, prezydenta i wojsko – polska obrona powietrzna będzie fragmentem systemu NATO. Jej zadaniem powinna być ochrona strategicznych celów w kraju, ale i pomoc naszym partnerom.

 – Plany zakładają, że powinniśmy robić to, na co w tej chwili nas stać, czyli wyposażenie polskiego wojska w tzw. obronę punktową, zdolności do zapobiegania czy też zwalczania ataków pojedynczych. To nie ma być początkowo nic dużego. Natomiast mają to być zdolności minimalne, które wystarczą w sytuacji zagrożenia niewielkiego, w przypadku którego zaangażowanie NATO stałoby pod znakiem zapytania lub byłoby niepotrzebne, żeby sami byli w stanie je odeprzeć – wyjaśnia ekspert PISM.

Jej zdaniem bez takiego systemu Polska traci wiarygodność jako kraj ze zdolnościami odstraszania. Jest to tym bardziej istotne, że leży na wschodniej flance NATO.

Już dekadę temu Polska miała szansę na udział w budowie tarczy antyrakietowej. Taką propozycję złożył nam amerykański prezydent George W. Bush. Na północy Polski miała powstać wyrzutnia rakiet Patriot oraz amerykańska baza wojskowa. Z tych planów wycofał się w 2008 roku nowy lokator Białego Domu Barack Obama.

 – W momencie, kiedy Amerykanie się z tej propozycji wycofali, stało się jasne, że zostajemy praktycznie z niczym. Również nowe plany administracji Obamy, zakładające, że na terytorium Polski znajdą się instalacje SM-3 – w roku 2018 – nie dają do końca takiej gwarancji, ponieważ jest to projekt, który się dopiero tworzy i jego ostateczne efekty zobaczymy dopiero za kilka lat – mówi Beata Górka-Winter.

Analitycy zwracają również uwagę, że na pomoc czeka także Marynarka Wojenna. Według szacunków Instytutu Jagiellońskiego sama modernizacja tego sektora wymaga nakładów w wysokości 10 mld złotych. Jeżeli nic się nie zmieni to za 4 lata polska flota może być już zupełnie bezużyteczna.

 – Wydaje się, że w ostatnich latach zabrakło strategii, dobrego, długoterminowego planu, jeśli chodzi o rozwój polskiej Marynarki Wojennej. Przykładem tego są nieszczęsne losy korwety Gawron. Rząd zdecydował o zakończeniu tego projektu, który kosztował wiele środków finansowych, ale wymagał także wkładu intelektualnego. Brak planu powoduje, że akurat w tej dziedzinie musimy zacząć wszystko od nowa – wyjaśnia ekspertka PISM.

Wiosną tego roku Ministerstwo Obrony Narodowej zaprezentowało program modernizacji polskiej floty wojennej. Według planu, do 2030 roku flota ma otrzymać dziewięć nowych okrętów: trzy okręty podwodne, trzy okręty obrony wybrzeża i trzy okręty patrolowe. Zdaniem przedstawicieli PISM-u te plany są zbyt odległe i zbyt mgliste.

 – Wydaje mi się, że w najbliższym okresie jakieś plany powinny powstać. Musimy przemyśleć to, jakie oczekiwania Marynarka Wojenna ma w dzisiejszych czasach spełniać. Zależy to także od zadań, jakie przejmą na siebie inne rodzaje sił zbrojnych, dlatego poczekałabym na konkretne deklaracje ze strony rządu – mówi Beata Górka-Winter.

Jej zdaniem urzędnicy odpowiedzialni za tworzenie planów dotyczących modernizacji polskiej armii powinni przemyśleć te kwestię tak, by jak najwięcej pieniędzy pozostało w kraju. Możliwe będzie to tylko wtedy, gdy Polska zamiast kupować gotowe jednostki zdecyduje sie na zakup technologii, a budowa odbywać będzie się na terenie Polski.

Ogromną rolę – według ekspertów – w tym wypadku może odegrać przedsiębiorstwo Bumar, które od kilku lat jest gruntownie restrukturyzowane. Jak podkreśla ekspertka PISM, Polska bardzo potrzebuje zaplecza technologicznego, które pozwalałoby produkować nowoczesny sprzęt.

 – Rząd w tej chwili nie wyklucza, a nawet na to liczy, że to właśnie polskie przedsiębiorstwa będą przynajmniej w części zaangażowane w tę modernizację. Oczywiście, będzie to zależało od tempa, w jakim polski przemysł da radę przystosować się do nowych wymogów, czy produkt, który mają do zaoferowania, rzeczywiście jest tym, którego polska armia potrzebuje – twierdzi Beata Górka-Winter.

Źródło: newseria.pl

Jeden komentarz :) w artykule: ”Polskie wojsko szykuje się do wielkiej reformy”

  1. Tommy pisze:

    a co tam chronic jak wszystko sprzedane….

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.