Ratuj Głuszca
warzywa

Paliwa, odzież, meble i sprzęt domowy – to działy, w których Polacy znacznie częściej robili zakupy w marcu niż miesiąc wcześniej. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 15,7 proc. w porównaniu do lutego – wynika z danych GUS. – Te dane nie świadczą o tym, że gospodarka gwałtownie ruszyła do przodu – uważa Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

W porównaniu do ubiegłego roku wzrost sprzedaży wyniósł 10,7 proc. To dobry wynik, ale wskazujący na lekkie osłabienie tempa wzrostu. W lutym sprzedaż detaliczna w ujęciu rocznym wzrosła o 13,7 proc.

Jak twierdzi Janusz Szewczak, dobre dane Głównego Urzędu Statystycznego można wytłumaczyć nadejściem wiosny.

 W dużej mierze to wynika ze sprzedaży paliw: zaczyna się sezon wyjazdowy, weekendowy, więcej podróżujemy, więc sprzedaż paliw jest znacząca. Poza tym jesteśmy w trakcie wychodzenia z okresu zimowego - musimy coś dokupić, włącznie z przysłowiowym grillem – mówi główny ekonomista SKOK.

Według GUS w ujęciu miesięcznym najbardziej wzrosła sprzedaż ubrań i obuwia (36 proc.), pojazdów mechanicznych (19,8 proc.) oraz mebli, RTV i AGD (17,7 proc.). W marcu o blisko 1/5 wzrosła również sprzedaż prasy i książek, jednak w stosunku do marca ubiegłego roku była ona 4,5 proc. mniejsza.

Dane statystyczne pokazują również zmieniającą się strukturę sprzedaży. Coraz więcej zakupów konsumenci robią w niewyspecjalizowanych sklepach, w których kupują tańsze towary. To dlatego, że portfele Polaków stają się coraz szczuplejsze.

 - Nasze płace hamują, inflacja jest dość wysoka, zarabiamy realnie mniej, więc mniej będziemy kupować – prognozuje Janusz Szewczak.

Zdaniem głównego ekonomisty SKOK wyniki marcowej sprzedaży nie świadczą o tym, że gospodarka gwałtownie ruszyła do przodu. Dlatego w najbliższym czasie możemy mieć do czynienia ze stagnacją wskaźników gospodarczych, a w II połowie roku nawet z ich pogorszeniem.

 - Słabnie konsumpcja indywidualna i myślę, że po czerwcu osłabną również inwestycje. To czego się nie zdąży przed Euro, to raczej później będzie kuleć i będzie się raczej zamykać pewne inwestycje. Myślę, że II połowa roku przyniesie gorsze wskaźniki makroekonomiczne, zwłaszcza jeśli chodzi o eksport, inwestycje, jak i o konsumpcję indywidualną – prognozuje Janusz Szewczak.

Jak podkreśla, na pogorszenie sytuacji gospodarczej w Polsce będzie mieć również recesja zbliżająca się do państw strefy euro, czyli głównych partnerów handlowych.

Źródło: newseria.pl

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.