Ratuj Głuszca
pewex

Udręka naszych rodziców wraca do łask. Coś, co do niedawna wzbudzało irytacje i uśmiech pod nosem (albo też wąsem) staje się czymś pożądanym. Oto wielki powrót Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Spokojnie, na szczęście tylko w modzie, choć kto wie…

Relaksy, magnetofon szpulowy, kubki stylizowane na „Społem”, Rzutnik „Ania” nowy, Telefon z tarczą, nylonowe podkolanówki, radio „TRANSISTOR”, bawełniana siatka na zakupy to przykłady tylko niektórych poszukiwanych w sieci pamiątek z PRL. Ruszyła strona spodlady.pl gdzie można nabyć szereg stylizowanych na minioną epokę produktów, jest jednak warunek: trzeba wystać swoje. Zrobi to za nas jeden z wybranych staczów (Hans Kloss, Miś, Danuta Lato, Chuck Norris, Pani Gienia, inż. Mamoń). Oczywiście nie mamy pewności, za czym stoimy, bo nigdy nie wiadomo, co „wrzucą”. Zawsze jednak możemy się poskarżyć:  „Pani ekspedientka nie obsługuje w kolejności klienta, gdyż twierdzi, że klient powinien najpierw się wyszumieć” albo  „z powodu awarii drzwi sklepowa dawała towar od tyłu”, albo i pochwalić: „Pragnę złożyć dyrekcji podziękowanie za zmianę dawnego personelu z kierownictwem na czele w naszym sklepie. Personel obecny jest fachowy i miły. Odnoszę wrażenie, jakbym był obsługiwany przed wojną” jak to czynił internauta Janik.

Portal to nie jedyny produkt dla pasjonatów minionej epoki. „Pan tu nie stał” zrobił ogromną furorę od pierwszych dni pojawienia się w Internecie, a nawet na długo przed. Można w tym sklepie zaopatrzyć się w firmowe rzeczy nawiązujące do PRL-u, z metką „Pan tu nie stał”. Od szalików, skarpetek, czapek, kubków po torebki i ubrania. Pytanie, po co?

Produkty przez nas zaprojektowane  przywodzą na myśl zgrzebną estetykę czasów minionych. My tę estetykę trawiliśmy przez lata i przetworzoną oferujemy dziś naszym konsumentom w nowoczesnym, lekko kpiącym wydaniu.  Nie ukrywamy, że etykiety zastępcze, szary papier pakowy i tektura mają ponadczasowy dziadowski urok. Zupełnie jak typografia vintage i słowa wyjęte z lamusa. Pan Tu Nie Stał: dla zdrowych i chorych – czytamy na stronie twórców.

Ale prawdziwym fenomenem na rynku okazała się gra „Pan Tu nie stał” wydawnictwa Egmont. Planszówkę wystylizowano na omawianą epokę. Na jednej z kart ujrzymy chłopca w jesionce i relaksach, czytającego „Świat Młodych”. Głównym zadaniem w grze jest zdobycie deficytowych towarów w sklepie, co nie jest łatwe, bo inni gracze również będą chcieli zdobyć rzucone do Pewexu „skarby”.

Po rekwizyty z przeszłości sięgają głównie młodzi ludzie, którzy o erze kartkowej słyszeli od swoich rodziców i nie mieli okazji stać za mięsem i dżinsami z zachodu, ale też pokolenie, które na własnej skórze wypróbowało politykę socrealizmu, co ich do tego kieruje, sentyment?

-Absurd! Przede wszystkim absurd – mówi Ewa, 46 lat – bezsensowność tamtego okresu wywołuje dziś uśmiech, człowiek musiał się nieźle nawykłócać, żeby zdobyć cukier, papier toaletowy był dobrem deficytowym. Mieliśmy pieniądze, mieliśmy kartki, ale nie było, co za nie kupić – wspomina.

Młodzi w „Misiu”, „Rejsie” dostrzegają przede wszystkim okazję do dobrej zabawy. Wiele rozrywki dostarcza im świat, w jakim przyszło żyć starszym pokoleniom. Choć sami podkreślają nigdy dobrowolnie nie przenieśliby się do lat 80. to chętnie obserwują tak nieprawdopodobny świat. Mimo dokumentacji trudno im uwierzyć, że taki obraz miał miejsce naprawdę.

-Co ja paczę? – mówi Kamil, student politologii – siedzę wieczorem i oglądam na youtube jakieś filmiki o epoce Gierka. To się zdarzyło naprawdę? Pytam mamy, a ona, że takie były czasy. Do teraz nie mogę uwierzyć, że ludzie naprawdę uczestniczyli w czymś tak dziwacznym – śmieje się.

Obserwujemy prawdziwy boom. W stołecznych dyskotekach ludzie bawią się przy dźwiękach Kapitan Nemo czy Papa Dance, mnożą się knajpy gdzie można przyjść na śledzika i polską tanią wódkę, restauracje z obrusami z ceraty w kratę i serwetnikami przykręconymi do stołu. Nawet do domów wraca PRL, siedziska, dywany, meble wszystko znajdziemy w deseń PRL-u. Na ulicach najbardziej znamienne są mnożące się ostatnio neony. To właśnie neony rozświetlały szarą rzeczywistość w socrealizmie i mimo że wymagały zgody władz stały się ulubionym ornamentem tamtejszych czasów.

Nawet teraz latem w telewizji po południu można nadrobić zaległości z „Czterech pancernych i psa”. Tak, więc można krytykować i śmiać się z czasów PRL-u, ale pewnie niejednemu zakręci się łezka w oku na myśl o poprzedzającym sen „Bolku i Lolku”, „Reksiu”, a nawet wyrobie czekoladopodobnym.

Moda ma to do siebie, że wraca, ale czy PRL jest dobrym materiałem na współczesne „salony”? Na pewno jego namiastkę możemy dziś poczuć na poczcie w szczytowych godzinach, przy bankomacie w centrum miasta i na wyprzedaży. Jak widać nic nie zanika się do końca.

Ana Miler

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.