Ratuj Głuszca
maska

W każdym artykule zadajemy jedno pytanie ekspertom oraz uczonym na temat bieżących wydarzeń. Nasi goście przedstawiają własny punkt widzenia poparty specjalistyczną wiedzą, dostarczając czytelnikom asumpt do refleksji i dalszych rozważań.

Jedno pytanie: W Polsce, co jakiś czas obserwujemy falę protestów, jak podobne działania wpływają na społeczeństwo?

Odpowiada dr Krzysztof Przybyszewski

Przy tym pytaniu pozwolę sobie wspomnieć o specyficznym aspekcie protestu, który przede wszystkim ma charakter etyczny a mianowicie o “nieposłuszeństwie obywatelskim”.  Przypominam sobie sytuacje z 2005 roku w Poznaniu, gdzie doszło do nielegalnego zgromadzenia się uczestników Marszu Równości. Nielegalnego, bowiem Prezydent Miasta Poznania Ryszard Grobelny wydał zakaz takiego zgromadzania się, powołując się na względy bezpieczeństwa wynikające z zapowiedzi, iż pojawi się kontrmanifestacja i może dojść do starć. Wówczas uczestnicy Marszu Równości powołali się na kategorię “obywatelskiego nieposłuszeństwa”. W moim przekonaniu uczynili to bezpodstawnie. Otóż są dwa podstawowe warunki, które należy spełnić by móc powołać się na tą kategorię. Najważniejszym takim warunkiem jest niestosowanie przemocy, drugim takim warunkiem jest naruszanie tylko takiego przepisu, normy prawnej, którą uznaje się za niesłuszny, niesprawiedliwy, ale należy się podporządkować całej reszcie systemu prawnego. Przeanalizujmy zatem znając te dwa warunki, co wydarzyło się wówczas w Poznaniu. Pojawili się policjanci, którzy przez megafony nawoływali zgromadzonych do rozejścia się, iż jest to nielegalne zgromadzenie. Reakcja zgromadzonych na to nawoływanie polegała na tym, że utworzyli tzw. mur, tj. usiedli na ziemi splatając się z sąsiadem ramionami, zmuszając policjantów wykonujących i stojących na straży prawa do szarpaniny z demonstrującymi. Tym samym w moim przekonaniu demonstrujący nie spełnili pierwszego warunku “nieposłuszeństwa obywatelskiego”, bowiem zastosowali tzw. przemoc bierną, uniemożliwiając wykonanie służbowych czynności funkcjonariuszom publicznym. Jak zatem powinni się zachować, by móc powołać się na “nieposłuszeństwo obywatelskie”?  Kiedy od funkcjonariuszy usłyszeli, iż łamią prawo, gdyż zgromadzili się nielegalnie. Postawa, jaką powinni w tym momencie zająć wymaga odwagi cywilnej, gdyż powinna wyglądać następująco: demonstrujący podchodzi do funkcjonariusza, i mówi: tak, ja Jan Kowalski złamałem prawo, bowiem zgromadziłem się nielegalnie, by móc korzystać z wolności słowa, uznaję, iż wydany przez Prezydenta Grobelnego zakaz zgromadzenia się jest niesprawiedliwy, na co ja się nie zgadzam. I tak powinien zachować się każdy z demonstrujących, wykazać szacunek do reszty prawa i do ludzi próbujących egzekwować to prawo. Co się dzieje dalej? Dalszy ciąg wydarzeń prowadziłby do tego, co ja nazywam “strajkiem włoskim” w sferze publicznej. Policjant, który został wezwany, gdyż doszło do popełnienia przestępstwa, i ma sprawcę przyznającego się do popełnienia przestępstwa ma obowiązek spisania protokołu, i przekazania sprawy prokuratorowi. Niewątpliwie samo spisywanie protokółów z tego zdarzenia byłoby niezwykle uciążliwe dla policjantów.

Powiedzmy, iż prokurator kieruje sprawę do sądu. Każdy z demonstrujących prosi o “obrońcę z urzędu”, następnie każdy z demonstrujących wzywany jest jako świadek w sprawie demonstrującego kolegi. Najpierw paraliż komisariatów, potem działalności prokuratorów, a następnie sądów, i wszystko w majestacie i szacunku do prawa. Jaka władza mogłaby sobie na to pozwolić? Zmusiłoby ją to do szukania rozwiązań, które wymagałby już większej umiejętności aniżeli wspomniane przeze mnie metaforyczne: dodawanie i mnożenie. I co ów biedny sędzia miałby uczynić, gdyby usłyszałby, co najmniej 100 zeznań, które brzmiałyby tak Jan Kowalski złamał prawo, gdyż zgromadził się nielegalnie, by móc korzystać z wolności słowa, uznał, iż wydany przez Prezydenta Grobelnego zakaz zgromadzenia się był niesprawiedliwy, i jego sumienie nie pozwalało mu przejść obok niesprawiedliwości w majestacie prawa.

Co jest przyczyną takiego pęknięcia? Czym innym jest sprawiedliwość a czym innym jest praworządność. Stanem idealnym byłoby gdyby w każdej sytuacji sprawiedliwość i praworządność ze sobą się pokrywały, ale doświadczenie pokazuje, iż bardzo często tak się nie dzieje. Dlatego też społeczeństwo powinno mieć możliwość domagania się, by prawo było sprawiedliwe. Arystoteles by powiedziałby prawo było słuszne. Bo sprawiedliwość to nie tylko przestrzeganie prawa, lecz przede wszystkim sprawiedliwość to arete,  cnota. Pozbawienie tejże cnoty społeczeństwa, wspólnoty to de facto  dokonanie zniewolenia go.

 

dr Krzysztof Przybyszewski, adiunkt w Zakładzie Filozofii Społecznej i Politycznej IF UAM; absolwent Szkoły Praw Człowieka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Prowadzi zajęcia z filozofii polityki, instytucji publicznych, monitoringu instytucji publicznych, sfery publicznej oraz praw człowieka. Najważniejsze publikacje: Prawa człowieka w kontekstach kulturowych (monografia Poznań 2010); Der Entsehungsprozess eines neuen Systems im Rahmen des alten aus der Perspektive der Menschenrechtsproblematik w: Philosophie an der Schwelle des 21. Jahrhunderts, Hrsg. E. Czerwińska – Schupp, Frankfurt am Main 2003, Kultura życia publicznego w Polsce, w: Wolność i władza w życiu publicznym, red. W. Zuziak, J. Maysona-Byrska, Kraków 2008; Proces holizacji (całościowania) jako znaczący element homogenizacji społeczeństw w dzisiejszym świecie, w: Całość: wizje, pejzaże, teorie; pod red. P. Orlik; Poznań 2006;   Wymiar aksjologiczny i polityczny Karty Praw Podstawowych, w: red. W. Wacławczyk, Karta Praw Podstawowych UE. Nowa szansa dla praw człowieka, Wydawnictwo Erida, Warszawa 2010; Rola i znaczenie “bezpieczeństwa ontologicznego” w procesie edukacji, w: Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis, nr 109, Kraków 2012.

Pytali: Ana Miler, Piotr Dziemiańczuk

Chcesz zadać pytanie i uzyskać odpowiedź na nurtujące Cię kwestie?

Nnapisz do nas portal@wasko.pl, w tytule: Jedno pytanie.

 

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.