Ratuj Głuszca
restauracja

Jak odróżnić mężczyznę oszczędnego od skąpego? Skąpy nie odmówi sobie wykwintnych kolacji, ale nie odmówi również, a nawet zasugeruje, by to kobieta za to zapłaciła.Oszczędny zaś wymyśli inny, być może tańszy ale równie miły sposób spędzenia wolnego czasu, ale poniesie koszty. Nie od razu wiadomo z kim mamy do czynienia. Weryfikuje to dopiero życie. Stąd tyle śmiesznych opowieści, które rozśmieszyłyby nawet największego ponuraka!

Ostatnio przyjaciółka opowiadała o swojej pierwszej randce z nowo poznanym chłopakiem. Zabrał ją do Mc Donald’sa na kawę, za którą potem musiała sama zapłacić. Prawie płakałyśmy ze śmiechu, kiedy pokazywała jak wyciągał do niej rękę po pieniądze. Zdawać by się mogło, że tacy mężczyźni trafiają się raz na milion. Kiedy rozgorzała dyskusja na temat dusigroszy okazało się, że każda ma coś do powiedzenia.

Samo życie

Druga przyjaciółka z żalem w głosie opowiadała o chłopaku, który przestał się nią interesować, kiedy dowiedział się, że ta nie mieszka w domu, a wynajmuje pokój niedaleko swojej uczelni. Niestety nie opłacałyby mu się częste odwiedziny. To całe 50km, a paliwo teraz takie drogie… To nic, że świetnie zarabia, zdecydował, że znajdzie sobie inna dziewczynę, taką, która mieszka bliżej.

Nie mniej zadziwiająca jest opowieść o chłopaku, który jeździł samochodem do swojej dziewczyny, ale parkował go kilka przecznic dalej, by po spotkaniu jej nie odwozić do domu. Zakochani zawsze żegnali się na dworcu autobusowym.

Jeszcze inny chłopak, owszem, jeździł do swojej dziewczyny samochodem, ale któregoś razu, kiedy w drodze powrotnej coś się w nim popsuło, zadzwoni do niej z pretensją, że od tego jeżdżenia samochód mu się psuje i domagał się zrzutki na naprawę.

- Kiedyś wybraliśmy się do znajomych. Mieliśmy się przejść, ale zerwała się ulewa więc zaproponowałam by podjechać autobusem. Nie miałam ze sobą pieniędzy więc poprosiłam go by pożyczył 5zł na bilety. Następnego dnia zapytał mnie czy mam te 5zł bo jest mu potrzebne! Oczywiście oddałam. Wstyd mi było powiedzieć, że powinnam oddać tylko za swój bilet – opowiada Asia. – Nigdy nie darował ani grosza. Upominał się nawet o 20gr! Pewnego razu zamiast oddać mu 3,40zł oddałam 3,20zł bo nie miałam więcej drobnych. Odpowiedział wtedy: „to przy okazji”, ale takiej już nie było. Do dziś leży mi to na sumieniu. Może zadzwonię do niego i oddam?

- To niewiarygodne! – mówi z niedowierzaniem Ola. – Moi koledzy z pracy bardzo często przynoszą mi na śniadanie kawę i drożdżówkę. Nigdy nie usłyszałam, że jestem im coś dłużna. Robią to z życzliwości. Nie ma znaczenia, że mamy to samo stanowisko i zarabiamy tyle samo pieniędzy. To kwestia dobrego wychowania.

Równość to równość

Mężczyźni coraz częściej zasłaniają się parytetem. Chciałyśmy równości No to ją mamy. Płaćmy za siebie same. Owszem, czasy się zmieniły, ale zasady dobrego wychowania nie. Znawca dobrych manier nie pozwoli kobiecie płacić. Ponadto ofertę złoży otwarcie, tak by kobieta nie musiała zgadywać. Będzie dbał o to, by zrobić na niej dobre wrażenie.

- Pracuję, jestem osobą niezależną, najchętniej sama regulowałabym swoje rachunki. Jednak kiedy zostaję zaproszona na randkę, nie nalegam by płacić. Nie chciałabym odebrać partnerowi przyjemności zachowania się jak gentelman. Pozwalam więc za siebie płacić, nie zapominając o podziękowaniu za zaproszenie – mówi Karolina. Dla wielu zaproszenie wciąż jest jednoznaczne z pokryciem kosztów a podejrzewanie mężczyzny o brak znajomości manier może go urazić.

Według savoir-vivre’u koszty powinna pokrywać zawsze ta osoba, która zaprasza, niezależnie od płci. Zatem kobieta również powinna sięgać po portfel, jeśli zabiera gdzieś swojego partnera.

Sknerusom mówimy nie

Dlaczego kobiety odchodzą od skąpych mężczyzn? Na pewno nie dlatego, że chcą dostawać drogie prezenty. Ale dlatego, że przeraża je wizja wspólnego życia. Która chce biegać na koniec miasta po chleb o 20gr tańszy?

- W moim pierwszym małżeństwie kłóciliśmy się wyłącznie o pieniądze. Ciągle słyszałam, że jestem złą żoną bo nie potrafię gospodarować pieniędzmi, że kupuję drogie rzeczy tylko na pokaz, żeby inni widzieli, że je mamy. Kiedy potrzebny był nam sprzęt domowy, on siadał, liczył i dzielił kwotę na pół. Nie mieliśmy wspólnych pieniędzy bo uważał, że „byłby stratny”, gdyż ja, jak to kobieta, wydaję na siebie więcej. Chciałam żeby wreszcie było coś wspólnego, bez ciągłego liczenia kto i ile. Ale nie było. Nie chciałam nawet myśleć, co by było gdybym straciła pracę. Pewnie założyłby mi zeszyt i kupował rzeczy na kreskę – śmieje się Emilia, choć przyznaje, że jeszcze rok temu wcale nie było jej do śmiechu. – Nie tak wyobrażałam sobie małżeństwo. Trzy lata po ślubie wniosłam pozew o rozwód.

Skąpiec nie zna wstydu. Będzie robił z siebie błazna by zaoszczędzić najmniejsze sumy. Ciągłe liczenie i żałowanie każdego grosza, zwłaszcza kiedy nie jest się ubogim, bardzo ogranicza człowieka, wręcz zniewala. Życie ze skąpym partnerem jest bardzo uciążliwe. Taki mężczyzna nie dostrzega swojego skąpstwa, ale osądza o nie kobietę, która oczekuje, że on zapłacił za kawę. A tu nie chodzi o kasę, tylko o klasę.

Daria Cygan

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.