Ratuj Głuszca
PKIN

Budynek będący w ścisłej czołówce najbardziej lubianych i  zarazem najbardziej nielubianych budynków stolicy? To może być tylko Pałac Kultury i Nauki.

Mamy rok 1950, większość Warszawy leży w gruzach. Kształtuje się nowa Polska pod skrzydłami Związku Radzieckiego. Dla ówczesnych władz była to doskonała okazja, by nadać stolicy nową tożsamość. Odbudowywana Warszawa miała być symbolem siły i potęgi socjalizmu. By stworzyć nowe centrum miasto zbudowano gigantyczny gmach, który zewsząd wskazywał właściwy kierunek nie tylko w przestrzeni geograficznej, lecz również ideologicznej. Pałac Kultury i Nauki w 1955 roku stanął na ruinach kapitalistycznej dzielnicy. Socjalizm – w przenośni i dosłownie – zdeptał stary, przegniły system.

Musiał być widoczny zewsząd. Na etapie planowania, by wyznaczyć rozmiar kolosa, wykorzystano samolot. Gdy pilot kołował nad miastem, architekci obserwowali ile pięter zapewni mu należytą widoczność. Tak powstał projekt wysokiego na 230 metrów budynku. Dodatkowo zadbano o to, by przestrzeń wokół niego była pusta – do dziś pomimo pojawiających się wokół wieżowców żaden budynek nie przyćmił Pałacu. Bryle gmachu nadano kształt nawiązujący do świątyń gotyckich: wysokie kolumnady, strzelista budowa, symboliczne płaskorzeźby poświęcone nowemu sacrum – systemowi socjalistycznemu. Detale wykończenia wzorowane są m.in. na krakowskich Sukiennicach, zaś obok wyciosanych w kamieniu przedstawień socjalistycznego ideału człowieka spotykamy Mikołaja Kopernika i Adama Mickiewicza – wszystko po to, by łagodnie się wpisać w społeczną przestrzeń miasta.

Pałac w zamierzeniu autorów miał być symbolem dominacji ideologicznej. I do dziś bywa tak postrzegany. Wielu zagorzale i z nienawiścią postuluje jego zburzenie. Obecność Pałacu to dla nich dowód ciągłego zniewolenia Polski. Właśnie tego chciałaby propaganda lat 50’, a taka postawa to tylko dowód zniewolenia jednostki! To umiejętność nadawania miejscom nowych znaczeń, a nie ich burzenia, świadczy o niczym nieskrępowanej wolności. Sąsiedztwo Pałacu i skrajnie komercyjnych Złotych Tarasów dowodzi zwycięstwu nad socjalistyczną myślą polityczną w Polsce. Pałac, teraz kolorowo oświetlony, jest już tylko osobliwą atrakcją, oryginalnym pomnikiem naszej historii, której nie mamy powodu się wstydzić. Zaś jego kanciasta symbolika, choć wciąż widoczna i przejrzysta, przy odrobinie dystansu śmieszy zamiast wzbudzać zamierzony przez autorów respekt. Nie muszę chyba dodawać, że nie wyobrażam sobie Warszawy bez jej Pekinu. I mogę spać spokojnie – Pałac od 2007 roku jest zabytkiem i nikt go nie usunie.

plaskorzezba nad wejsciem 600x350 Zniewolenie z piaskowca

Joanna Zając

 

Komentarzy: 2 w artykule: ”Zniewolenie z piaskowca”

  1. Mistrzu pisze:

    Byłem w Warszawie w październiku po 10 latach.
    Powiem tak, miasto stało się nowoczesne i strasznie zakorkowane a najbardziej podoba mi się Stadion Narodowy i… pałac kultury!

    Otaczają go już szklane budynki, których jest full w całej Europie zachodniej a pałac kultury jest piękny i ma swojego „ducha” którego „szkło” nigdy mieć nie będzie miało.

  2. nba 2k16 vc coins…

    Many thanks, this site is extremely valuable…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.