Ratuj Głuszca
tramwaj

Jeżeli piekło istnieje to na pewno jest nim autobus w sierpniowy upał. Lato to koszmar dla każdego, kto codziennie długie godziny spędza w komunikacji miejskiej. Dlaczego kiedy na zewnątrz jest 40 stopni w nowoczesnych autobusach wyłącza się klimatyzację, a w tramwajach włącza ogrzewanie?

-Zanim dojadę do pracy już jestem cały spocony, co z tego, że w biurze jest klima, skoro zanim do niego dojadę wyglądam jakby uszło ze mnie życie – mówi Konrad, 28 lat.

Nie jest w tym odosobniony. Sezon ogórkowy trwa w najlepsze, nie wszystkim dane jest spędzać lato nad wodą, niektórzy przecież pracują, odbywają staże i praktyki, odwiedzają znajomych na drugim końcu miasta.

-Klimatyzacja nie działa, jest nawiew – mówi kierowca w jednej z autobusów na trasie Katowice – Tychy.

Nawiew oznacza dwa niedziałające wiatraczki nad każdym siedzeniem, lekko uchylone okna i ledwie wysunięty szyberdach. W godzinach szczytu autobus niemal paruje, ludzie wachlują się prasą, którą wzięli do czytania, bo i tak nawet nie mogliby się skupić nad najprostszym zdaniem, upał jest nie do zniesienia. Jak człowiek siedzi do przykleja się do krzesła, jak stoi to prawie mdleje, wielu tak właśnie wyobraża sobie piekło. Ale KZK GOP ma na to odpowiedź:

“W każdym autobusie jest wentylacja”.

Przejdźmy dalej. Tramwaje – niektórzy wybierają je, bo są przyjazne środowisku, nie emitują spalin i w miarę wygodnie się nimi podróżuje. Latem jednak zamieniają się w saunę i to dosłownie. Zaledwie kilka dni temu podczas podróży zauważyłam, że z grzejników wydobywa się ciepły nawiew. Pytam kierowcy: „co jest?”, ale dowiaduje się jedynie, że ktoś się pomylił i włączył ogrzewanie. Niestety nie pierwszy raz i nie ostatni tego lata zdarza się podobna pomyłka.

Ale nie powinno się przecież narzekać, kiedy zawsze można wybrać taksówkę. Taksówka to komfort i wygoda, latem z pewnością dowiezie nas na miejsce bez uszczerbku na psychice i zdrowiu, czasem warto zapłacić więcej, ale co jest? Wchodzę do samochodu z postoju, a tu upał nie do zniesienia, taksówkarz mówi, żebym przymknęła okno – pewnie włączy klimę, myślę – ale mówi, że to dlatego, że ostatnio go przewiało, moje rozczarowanie.

-Taksówkarze bardzo często oszczędzają na klimatyzacji, wiadomo, że koszty eksploatacji samochodu same w sobie są wysokie, a jeżeli dodać do tego klimę może się okazać, że kurs przestaje się opłacać, więc wolą włączyć nawiew, albo uchylić okna – tłumaczy Adam, taksówkarz.

Możemy jeszcze zaryzykować jazdę pociągiem, o tu dopiero można się rozpuścić. O ile jeszcze w nowoczesnych Elfach panuje przyjemny chłód, o tyle w tradycyjnych TLK czy Inter Regio możemy przykładać głowę do uchylonej szyby i próbować się nie ugotować na miękko.

Dlaczego tak się dzieje w cywilizowanym państwie, za jakie podobno uchodzimy? We Włoszech czy Hiszpanii podobna sytuacja jest nie do pomyślenia, klimatyzacja znajduje się wszędzie począwszy od najtańszych samochodów, przez autobusy a na tramwajach skończywszy. Włochy (rejony Bolonii) dla odmiany nie różnią się klimatem od Polski, a można zaryzykować stwierdzeniem, że tegoroczne lato u nas jest ani nie włoskie, ani nie polskie, tylko subtropikalne, więc tym bardziej zasługujemy na schłodzone pomieszczenia. Mimo to wciąż się przegrzewamy. Klimatyzacja jest szkodliwa, ale równie szkodliwe jest zapalenie ucha, zapalenie spojówek spowodowanie staniem przy otwartym oknie, dużo niebezpieczniejsze są omdlenia i zapaści wywołane duchotą w zatłoczonych miejscach i dużo groźniejsze jest osłabienie koncentracji.

Płacąc za bilet od 3 zł do 4,40 zł (w jedną stronę) podróżujemy nagrzaną do granic puszką, w której unosi się zapach rodem z szatni futbolistów, co z pewnością nie byłoby problemem, gdyby w środku panowała przyjazna dla człowieka temperatura.

- Kiedy byłem kierowcą autobusów specjalnie zakręcaliśmy klimatyzację by zaoszczędzić na paliwie, paliwo się zlewało później i sprzedawało, można było wyciągnąć nawet kilka stów miesięcznie – wspomina Krzysztof, były kierowca, obecnie prowadzi autobusy w Londynie.

Czy tak jest rzeczywiście? Oczywiście nie możemy stwierdzić, że kierowca nas zwyczajnie oszukuje, ale fakt oszczędności w tym przypadku jest mocno zastanawiający. 30 stopni upału w nagrzanym żelastwie to nie tylko mało komfortowe, ale przecież i niebezpieczne. Pasażerowie ledwo wytrzymują krótkie trasy, a co dopiero kierowca, któremu wsiadając do pojazdu powierzamy swoje życie, czy on jest odporny na gotowanie?

Ana Miler

Komentarzy: 2 w artykule: ”Zemsta tramwajarza”

  1. Monti pisze:

    Zbyt wysokie temperatury w miejscu pracy podlegają karze, a w autobusach nikt tego nie kontroluje. Człowiek płaci 4,40 zł za bilet co wcale nie jest tak mało i przegrzewa się.

  2. counterstrike pisze:

    counterstrike…

    Keep up the great work and generating the group!…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.