Ratuj Głuszca
radar

Dokładnie 300 radarów i to wszystkie nowe. Za piratów drogowych zabiera się obok policji Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) – będzie polował na łamiących przepisy kierowców nie tylko tą bronią. W akcji wkrótce 29 nowych, nieoznakowanych radiowozów nagrywających nasze wyczyny drogowe i uwaga – nowość – pomiary średniej prędkością, z jaką przejeżdżamy przez niewielkie miejscowości, a także pomiar przejeżdżających na czerwonym świetle.

W Warszawie  odbyły się testowe pomiary na ulicy Pszyczółkowej z Warszawy w stronę Powsina stacjonarnych urządzeń rejestrujących naruszenia prędkości w ruchu drogowym, które zamawia GITD. Na odcinku 1200 metrów ustawiono 3 fotoradary konkurencyjnych producentów z Polski, Czech i Niemiec. Fotoradary zostały ustawione na pomiar testowy z bardzo niskimi progami dopuszczalnej prędkości (30 – 40 km/h), co wprawiało w zakłopotanie mieszkańców Warszawy, którzy nawet zwalniając do minimalnej dopuszczalnej prędkości na drodze widzieli błysk lampy trzech radarów robiących im zdjęcie. Nie obyło się bez śmiałków, którzy dostrzegając tabliczkę ostrzegawczą informującą iż jest to jedynie pomiar testowy starali się pobić rekordy prędkości w oznakowanym miejscu..

Testy wynikają z przyjętej przez Zamawiającego procedury przetargowej i są ostatnim elementem badania i oceny ofert.

Po wyborze ofert i podpisaniu umów z Wykonawcami GITD w ciągu 26 tygodniu systematycznie uzupełni sieć fotoradarów przy drogach. Warto nadmienić, że radary staną w miejscach szczególnie niebezpiecznych co pozwoli nie tylko skutecznie dofinansować skarb Państwa ale przede wszystkich zwiększyć bezpieczeństwo na drogach.

Michał Żbikowski

 

Jeden komentarz :) w artykule: ”Uwaga kierowcy – radar na drodze!”

  1. Mirek pisze:

    Czy autor wierzy w to co pisze. Może w końcu, ktoś się zainteresuje „gierkówką” bo nie wydać końca tego remontu, i co chwila układ dróg się zmienia. Poustawiali znaki od 30 do 50 km/h i uważają, że wszystko w porządku. Jeżdżę tą trasą codziennie, trzeba za coś żyć. Kiedy nie było remontu i pomimo ograniczeń trzydziesto kilometrowy odcinek pokonywałem w 20 minut. Teraz po ograniczeniach remontowych wlokę się 50 minut. Daje to godzinę dziennie razy 20 dni i 12 miesięcy mamy konkretny kawałek czasu. 10 dni,w dwa lata, a to tylko dlatego, że wolniej jeżdżę. Jestem pewien, że samochód wymyślono nie po to by tracić czas. A te bajeczki o bezpieczeństwie niech sobie autor włoży miedzy bajki. Pozdrawiam.

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.