Ratuj Głuszca
preklinanie-zle-slownictwo

Ja p*****, napiszę za***** felieton o spluwaczce k****** Polszczyzna nam się k*** zes***ła Nie jesteśmy przecież językoznawcami by krytykować, a i sam prof. Bralczyk daleki jest od krytyki czegokolwiek i kogokolwiek, co najwyżej bada, poznaje, próbuje zrozumieć. Ten felieton nie jest bynajmniej po to by kogoś obrazić, zhańbić wręcz przeciwnie. Zastanowić się, pomyśleć, pokontemplować nad kondycją polszczyzny i nie tylko.

Dialogi zasłyszane gdzieś tam w rynsztoku już dawno przestały oburzać, i szkodzić też przestały dawno. Choć i znajdą się i tacy co podniosą larum intensywnie, ale na zbyt krótko. Słowa klucze przerzucane jak worki kartofli dawno, dawno temu… zostały wyzute z jakiejkolwiek treści. Kropka, przecinek! Sentymentaliści w klasykach odnajdą jeszcze kordialnych, serwilistycznych, imponderabiliów, nygusów i degrengoladę. Współcześni literaci też do nich wracają, tak jak dyktatorzy mody do lat 20. czy 60. ale nie my. Czy powiemy konwersować, czy gadać? Impertynencie czy chamie? Wracając do tematu, tak jak do dialogów jesteśmy przyzwyczajeni, inwektywy nie gorszą nikogo, ale chyba każdy się musi zgodzić – i tu odrobina krytyki – że nie ma nic k*** gorszego niż przekleństwa z ust kobiety!

Ale co i jak, i z jakiego powodu? A no z tego samego z jakiego wskoczyłyśmy w spodnie, zaczęłyśmy palić cygara i pić z kieliszka bez przepitki. Ale i czarka goryczy się przechyla. Potem w eter uchodzą słowne kulfony, gdzie to chłopaka pieszczotliwie zwraca się „ty ch***”, a do niej za pomocą zmodernizowanej wersji „dziewki”. A język jest wizytówką człowieka, taką samą jak paznokcie, czy buty. To po języku jak nitce do kłębka rozszyfrowuje się odbiorcę i przypina mu łatę. A prawdy nie ukryje żaden make-up, nawet permanentny, ani zabieg chirurgiczny.

„Taka ładna, a tak przeklina”, dziwią się panowie. Ale zamiast działać odstraszająco, motywują jeszcze bardziej przyczyniając się – całkiem nieumyślnie – do produkcji twórczych neologizmów z pogranicza słownika. Nie wiedzieć czemu. A może dlatego, że mocne słowa kojarzą się (całkiem niesłusznie) z mocnym charakterem, a kobiety zniosą każdą łatkę, tylko nie łatkę kobiecej kobiety. Bo kobiety nie chcą być wcale kobiece! Bo kobiece kojarzy się ze słabością, z uległością (a propo’s serwilizmu) z czymś „gorszym”. A one chcą być męskie, sfeminizowane. Gdzie wbrew ideologii obrony kobiecości, z mężczyzną nic mocniej mnie się nie kojarzy niż feministka właśnie!

I koło się zamyka

I chodzą te k**** i „dziewki” i spluwają. Bo piękna polszczyzna to zmanieryzowanie, to taki wystylizowany pudel, a one chcą być jak rottweiler. Bo wierzą, wciąż naiwnie wierzą, że „męskie” to takie dobre, a kobiece to te słabe. Bo kobiecie otwiera się drzwi, bo to taka mimoza, że nie da sobie rady bidulka i potrąca się procent z pensji za usługę, nie ma nic za darmo. A na koniec pyta czy zamierza powiększyć rodzinę… Mężczyźnie nigdy nie zadaje się tego pytania, za to naturalnie też oddaje mu się kierownicę, i nie krzyczy na drodze : Uwaga! Facet za kółkiem!

No i się porobiło. Ale coś w tych kobietach, choć tak dumnych, silnych i przebojowych nienaturalnego. W tych k**** nastolatkach bijących starszych od siebie kolegów. Była nierównowaga, teraz jest prawie równowaga, ciekawe co następne? Czekam więc na moment, aż to kobiety zaczną przepuszczać panów w przejściu, odsuwać im krzesło i kupować bukiety, kiedy oni będą rodzić dzieci, opiekować się domem, pielęgnować kwiaty i posługiwać staroświecką polszczyzną.

I muszę powiedzieć k**** że boję się tego!

Aneta Bulkowska

Jeden komentarz :) w artykule: ”Spluwaczka”

  1. marek pisze:

    Palenie cygar to akurat popieram. Używanie bluzgów trochę mniej…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.