Ratuj Głuszca
tankowanie

Sobota rano, spać nie możesz. Nie jest to wina upałów, ani zepsutej klimatyzacji. Klimatyzacji, która w przeciwieństwie do autobusów opiera się o otwarte na oścież okna. To zaczęły się wakacje, a wraz z nimi pojawiła się przeogromna rzesza naszych rodaków na długo oczekiwanych urlopach. Spora część z nich, która mimo że ma wolne cały czas coś robi, wierci, kuje, wali i łomocze. Nie mam tu na myśli seksualnych maratończyków, a domorosłych majsterkowiczów lubujących się w remontach.

Każdy, kto choć raz musiał zostać na wakacje w domu, a ten dom był blokiem, wie o czym mówię. Zawsze znalazł się jakiś sąsiad, który postanowił w tym czasie wyremontować łazienkę, postawić kasetony, czy zwyczajnie ponapier…wiertarką, by nie wyjść z wprawy. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy będzie trzeba wywiercić małą dziurkę w ścianie, przywiesić obraz, czy podejrzeć jak przebiera się Nowakowa spod 3. A jak mamy dzień spokoju od remontów, to na bank jest to dzień koszenia trawy, bądź trzepania dywanów.

Co ma w takim czasie zrobić przysłowiowy Kowalski? Wyjechać jak najdalej, a że po Euro dróg przybyło, dworce i lotniska wyremontowane, to nic nie stoi na przeszkodzie. Gdy już zarezerwowaliśmy luksusowy apartament nad polskim morzem. Jak już sprawdziliśmy pogodę z kilkunastodniowym wyprzedzeniem, zapakowaliśmy najpotrzebniejsze medykamenty przeciw odmrożeniom możemy wyruszać. Samolotem, by się opłacało, to tylko last minute – odpada. Pociągiem, to już prawdziwy survival. Bo jak tu przetrwać 12 godzin w klimatyzowanym przedziale, czystych i pachnących toaletach i doskonale zaopatrzonych warsach. Takie przeżycia tylko dla tych najtwardszych. Zostaje samochód, ale i to zadanie nie należy do najprostszych. Wszystko za sprawą cen paliw. Benzyna kosztuje grubo ponad 5 zł.

Nie jest jednak tajemnicą, że cena benzyny składa się z wielu opłat sztucznie narzuconych przez koncerny paliwowe i państwo. Na przekór temu procederowi jeden z właścicieli stacji benzynowej z Falęcic z województwa mazowieckiego sprzedawał paliwo w cenie po 3 zł. W ten sposób chciał pokazać obywatelom ile tańsza mogłaby być benzyna, gdyby nie marże, opłaty i podatki. Jak doniósł portal Wirtualna Polska, od godziny 9 do 13 można było na tej jedynej stacji w Polsce kupić benzynę po cenie rafineryjnej (2,67 zł/l), plus 25 gr marży.

To, za co tak dokładnie płacimy? Według danych Polskiej Izby Paliw Płynnych z 2010 roku ( wtedy to się jeździło! ) Cena rafineryjna za litr ON to,,,uwaga 1.74zł, opłata paliwowa – 0,23zł, akcyza – 1,05zł, marża – 0,30zł, VAT – 0,73zł. Razem daje to sumę 4,03zł brutto. I może lepiej, że nie znalazłem danych z tego roku, bo tylko jeszcze większe niemoc, by nas ogarnęła.

I cóż począć ma Polska na wakacjach? Jak żyć? Gdy za oknem koszą, w bloku wiercą, a wyjechać nie można, bo  droga za droga. Chyba tylko nie brać urlopu, zamieszkać w miejscu pracy i wyrabiać 300 procent normy. To może o to chodziło z tym cudem gospodarczym?

Paweł Kamiński

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.