Ratuj Głuszca
alkohol

W Polsce się pije. Takie zatrważające wnioski można wysnuć z najnowszego sondażu TNS OBOP. Blisko 68 procent naszych rodaków sięga po alkohol, by się odstresować, a 70 procent z tych zestresowanych zagląda do kieliszka, bądź kufla w zaciszu własnego mieszkania.

Powiało grozą, ale co w tym złego, że jak wrócimy z pracy, to sięgniemy po piwo. Oczywiście nie zaraz po przekroczeniu progu naszego domostwa, nie zdjąwszy butów i odzienia wierzchniego. Tylko tuż po powitaniu małżonki, pochwaleniu jej, że tym razem zupa nie była za słona i odpytaniu dzieci „ jak tam w szkole było”. Po tych wszystkich rutynowych czynnościach przysłowiowy Kowalski może spędzić chwilę sam na sam ze swoim jedynym pocieszycielem – alkoholem. A, że dzień był stresujący – pierwszy łyk, że szef wnerwiający – kolejny, klienci, że w ogóle się pojawili – to już kilka i czemu wszyscy ciągle chcą coś od niego – koniec. Taki rutynowy raport dnia. Oczywiście panowie dominują w takim raportowaniu. 91 procent dorosłych mężczyzn w naszym kraju przyznaje się do picia alkoholu. Brawo panowie, jest powód do dumy. Można się pochwalić np. paniom, bo u nich odsetek jest o 10 procent niższy.

Najmniej piją ci, co po sześćdziesiątce, a najwięcej, ci, co to jeszcze ćwiartki nie przekroczyli. Choć ćwiartki, to zdążyli już dawno zamienić na połówki i nawet większe nominały. Tylko 2, dosłownie dwa procent osób do 24 roku życia nie piło nigdy alkoholu. Stwierdzenie, że człowiek mądrzeje z wiekiem wydaje się tu wielce zasadne. Ale tak skrzętnie ułożoną konstrukcję myślową niweczą kolejne dane. Bo jak wytłumaczyć, że między 25 a 49 rokiem życia odsetek takich tytanów intelektu przybywa tylko o 1 procent z 10 na 11 i to już wśród tych z czwartym krzyżykiem na karku?!

I co mają powiedzieć ci piękni i młodzi? Czemu tylu z nich pije, wszyscy się tylko stresują? Ciężko za poważne przyczyny uznawać te podane przez ankietowanych. Bo co to za picie na urodzinach (10 procent), imieninach (6 procent), czy za namową partnerów (29 procent). Część z nich, to chyba słynni ankietowani z Familiady, których odpowiedzi są często tak banalne jak nieśmieszny żart prowadzącego. Po rozwiązanie tej zagadki poszedłem do jednego z moich mistrzów, mistrzów przede wszystkim od pisania. Stanisław Ignacy Witkiewicz tak oto wyrażał się o alkoholu w swym dziele pt.: „Narkotyki”. „Alkohol działa potężniej niż nikotyna – dodaje tzw. skrzydeł myśli i uczuciom. Wszystko zdaje się łatwym i bliskim, po najtrudniejsze rzeczy, wydaje się, że trzeba tylko sięgnąć. Sięga się i nawet za pierwszym, drugim razem coś w tej ręce zostaje. Sięga się trzeci i czwarty raz – zostaje coraz mniej. Ale przyjemność łatwego sięgania jest wielka(…)Pijący żyją zamiarami – przestają oceniać obiektywnie wyniki własnych, pozornych wysiłków. Bo wysiłek jest pozorny i za każdym razem(…)osłabia się zdolność dokonania prawdziwego aktu woli, który stwarza podstawę do dalszego działania”.

Nie będę ukrywał, że mistrz  w swym dziele wydanym w latach trzydziestych ubiegłego wieku przewidział, to co wydarzy się w najnowszej historii Polski. Cytat o alkoholu idealnie pasuje do pewnego sloganu, który zrobił furorę w ustach jednego z rodzimych polityków w XXI w. „By żyło się lepiej”. Czego wszystkim państwu życzę.

Paweł Kamiński

 

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.