Ratuj Głuszca
rozowe-okulary

-    Gdybym wygrał w totka to dopiero miałbym życie – powiedział mężczyzna przede mną sprawdzający kupon w kolporterze.
-    Kupiłbym pani dom nad Bałtykiem – odwrócił się w moim kierunku z rozmarzonym uśmiechem.
-    Ale ja wcale nie chcę domu bo uwielbiam swoje mieszkanie, a nawet gdybym miała wybierać i tak wybrałabym własne M niż własny D z kilku powodów, a poza tym wcale nie chciałabym mieszkać nad polskim morzem. Nie, że nie lubię polskiego morza, ale przychodzi mi na myśl co najmniej tysiąc innych miejsc gdzie mogłabym wyemigrować.
-    To kupiłbym pani wycieczkę na Teneryfę, byłaby pani szczęśliwa.
-     Ale ja jestem równie szczęśliwa kiedy idę do parku z moim psem o świcie, gdy słucham ulubionej muzyki. Nie żebym nie myślała o tym, żeby lecieć na Teneryfę, podróże są cudowne, ale nie warunkuje swojego szczęścia od Teneryfy bo musiałabym się na stałe tam wynieść, żeby móc normalnie funkcjonować.
Rozjuszony stwierdził, że ma przed sobą opryskliwe młode dziewczę i do tego niewdzięczne, kiedy on mi tu serwuje rarytasy z górnej półki, a ja taka wybredna. Ekspedientka przyglądała nam się w milczeniu czekając na dalszy przebieg wydarzeń.
-    Nie musiałaby pani pracować do końca życia! – niemal wypluł ostatni argument. To musiało zadziałać.
-    Ale kiedy ja kocham swoją pracę, jest cudowna! Nie wyobrażam sobie, żebym mogła robić coś innego, albo tym bardziej, żebym mogła bez niej żyć.
-    No niestety – oznajmiła z empatią sprzedawczyni, następnym razem na pewno się uda – dodała patrząc na mnie z wyrzutem.
-    Tak następnym razem na pewno będzie szóstka – wziął kupon siląc się na uśmiech, ale jego oczy już zgasły.
-    Tak, następnym razem na pewno przyjdzie szczęście – dodałam w milczeniu.

Gdybym miał nowiutkie Porsche byłbym pewny siebie. Gdyby świeciło słońce czułabym się dobrze, ale pada deszcz więc mam chandrę i najchętniej nie wychodziłabym z domu. Gdybym urodził się takim szczęściarzem jak mój kolega wtedy byłbym życzliwy dla ludzi. Gdyby…

Niemal codziennie w windzie, na spacerze z psem, w sklepie, ulicy słyszę jak ludzie powtarzają wciąż te same formułki: gdyby to, gdyby tamto to wtedy… A przecież nie ma „gdyby”, jest jedynie tu i z filozoficznego punktu widzenia nie istnieje przyszłość, ani też potencjalna przyszłość, więc mamy do wyboru teraźniejszość, w niej przyszło nam żyć.

Kiedy słyszę „gdyby” od razu gotuje się we mnie. „Gdyby” wyraża bierną postawę, jakiś somnambuliczny trans. A przecież mózg nie reaguje na gdyby tylko na rozkaz, jest jak żołnierz. Jeżeli chce się być przystojnym trzeba mu narzucić swą wolę i zmuszać by wykonywał czynności ku temu przykładowo zmienił wyraz twarzy na pogodny i postawę ciała, zaprowadził na siłownię, albo kupił nowe ciuchy, a jeżeli brakuje na to funduszy, to znalazł dobrą pracę, oderwał od kolejnej paczki chipsów i pomógł nawiązywać relacje w życiu, a nie internecie (nie taki skrajny przykład). Gdybym wyglądał jak Antonio Banderas, ale przecież to niczego nie zmienia, bo nie Banderasi zdobywają dziewczyny, a ci którzy wierzą w siebie.

Tyle czasu tracimy na myślenie o tym co by było gdyby, zamiast energię skierować na działanie. Gdybym miał lepszą pracę, towarzystwo, więcej czasu, zamieniając mówienie na działanie automatycznie buduje się uczucie bojowości, odpowiedzialności za własne wybory i kształtowanie rzeczywistości, świadomości wpływu.

Dlaczego ten pan wysnuł wniosek, że miernikiem mojego szczęścia jest dom nad Bałtykiem, wyjazd na Teneryfę i słodkie nic nie robienie? Być może, że sam wówczas czułby się szczęśliwy. Być może każdy z nas czułby się szczęśliwy w takiej roli, ale ilu osobom by to pomogło? Ile osób po wygranej w totka roztrwoniło majątek, stoczyło się na dno, a nierzadko odebrało sobie życie? Zawsze myślimy, że z nami jest inaczej. Jeżeli nie potrafimy cieszyć się tu i teraz żaden majątek nas tego nie nauczy, a jedynie pogłębi dominujące uczucie.

Tak więc wracam do swojego kiepsko zlokalizowanego bo nie nad Bałtykiem mieszkania, do ciężkiej i mozolnej pracy, którą daje mi satysfakcję oraz słuchania „Love of my life” Queenów na przestarzałej, ale urokliwej wieży zamiast śpiewających animatorów w luksusowym kurorcie, tylko jedno zakłóca mój spokój… Z tego wszystkiego zapomniałam zakreślić kuponu, a przecież zaraz wielkie losowanie!

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.