Ratuj Głuszca
SK: , , , fot. Baranowski/AKPA

Jesteśmy ludźmi wolnymi. Istnieje takie założenie, że nikt nas nie ogranicza, nasze myśli chodzą dowolnymi drogami, tworzymy co chcemy i jak chcemy. A jakimi drogami chodzimy odkąd zakosztowaliśmy wolności? Przez pryzmat rzeczywistości widać bardzo wyraźnie, że do wolności jeszcze nikt nie dorósł. No bo jeśli wolno wszystko to tak naprawdę sami już nie wiemy co wolno. Dobrze, że jest jeszcze prawo, któremu podlegamy. Pomaga hamować zapędy co poniektórych np. do kradzieży, gwałtu czy morderstwa. Ale abstrahując od takich skrajnych przypadków, to co właściwie wolno?

Od ponad dwudziestu lat jesteśmy wolnym krajem. Oznacza to, że mamy wolne media. Wolne media dostarczają nam dowolnych informacji z całego świata. Gdzie tylko mogą, tam wściubią nos. Nie zawsze wypada, ale co z tego, skoro wolno? Nie zawsze należy coś rozgłosić (np. nazwisko podejrzanego), a mimo to tak się dzieje. Zachłyśnięto się wolnością do granic możliwości, wyeksploatowano ją niemalże na siłę.

Prócz wolnych mediów mamy też wolny rynek. Kiedyś narzekaliśmy, że nie można się za nic porządnie zabrać ani nic kupić, że państwo czy większa firma nas nie wspierają. Dziś, jak już zaczęli wspierać, większość małych firm upada, powstają korporacje (głównie zachodnie).  Przeskakujemy się, prześcigamy jak tylko możemy. Kto szybciej, bardziej, więcej. Wyścig szczurów na bij-zabij, a do mety dobiegają jedynie naprawdę nieliczni. Za to jak już się komuś uda, to zapewne musi być oszust, złodziej lub wyzyskiwacz!

A teraz jeszcze zastanawiając się chwilę nad patriotyzmem – to też już teraz wolno. Nikt nie zabrania wywieszać flagi za oknem. Nikt nie bije za śpiewanie hymnu, oddawanie czci godłu i noszenie z sobą bieli i czerwieni. Ale teraz to już nam się nie chce. Bo co z tego, że wolno, skoro wolno też tyle innych, ciekawych rzeczy. Np. zrobić w końcu porządne, nawet ekskluzywne zakupy. Pójść na dyskotekę. Wyjść na piwo i błąkać się nocą po mieście.

Wraz z wyzwoleniem przyszła wszechobecna wolność. Nie podleganie już niczemu poza kodeksem karnym daje niezmiernie większe możliwości niż mieliśmy jeszcze np. 25 lat temu. Co z tego, skoro nie wykorzystujemy ich w taki sposób, o jaki walczyli nasi poprzednicy? Czy potrzeba kolejnej wojny, byśmy przypomnieli sobie, że nie żyjemy w Polsce jedynie by szukać pieniędzy, by zasiadać przed monitorem lub ekranem i mieć resztę otoczenia w poważaniu, lecz także by ją kochać?

Bo jeśli nie byłoby polskiego języka te ‘wolne’ wiadomości nie brzmiałyby już tak niepodległe. Ten ‘wolny’ handel bez polskiej waluty i rodzimej produkcji też wyglądałby inaczej. My wyglądalibyśmy inaczej. Lepiej? Gorzej? Nie wiem, ale wiem że warto cenić to, co mamy. Tu i teraz. Historia pokazała, że nigdy nie wiadomo do czego zmierzamy i jak się to kończy. Pamiętajmy więc o tym co nasze, polskie. Dlaczego nie miałoby być najlepsze?

Agnieszka Kandora

 

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.