Ratuj Głuszca
stacja

Brzmi jak okrutna wizja. Nie dość, że za litr benzyny płacimy blisko 6 zł to jeszcze ma być ona reglamentowana?! Jak kiedyś dobra luksusowe na kartki. Nie, aż tak źle nie będzie. Ale dla tych, co korzystają ze stacji paliw jak z całodobowych marketów może już niedługo spotkać niemiła niespodzianka. Nie kupimy już na nich alkoholu.

Cel może i szczytny. Bo tam gdzie samochód, tam nie powinno być nawet piwa, nie mówiąc już o kieliszku wódeczki. Wszyscy wiemy jak napoje wyskokowe działają na tych, co za kierownicą. Nie propagujemy tego. Jednak wielokrotnie taki zmotoryzowany delikwent podjeżdżał na stacje i kupował małe, co nieco na zakrapiany, bądź samotny wieczór. Teraz już będzie musiał wcześniej zaopatrzyć się w zapasy.

Senatorowie chcą zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych. Za zakazem opowiedziała się Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Ich głównym argumentem jest to, że nie powinno się sprzedawać alkoholu w miejscach, których przeznaczenie jest zgoła odmienne, a alkohol w ich ofercie jest tylko dodatkiem.

Przeciwni takiemu rozwiązaniu są przedstawiciele organizacji zrzeszających właścicieli stacji benzynowych. Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego daje jednoznacznie do zrozumienia, że wprowadzenie zakazu wymusi podniesienie cen paliw. W obiegowej opinii, aby stacja benzynowa mogła utrzymać się ze sprzedaży paliwa, marża musiałaby wynosić 35 groszy na litrze (obecnie marża wynosi średnio 7 proc. ceny w przypadku benzyny i 2 proc. w przypadku oleju napędowego). Leszek Wieciech z POPiHN stwierdził, że główne przychody stacji pochodzą ze sprzedaży pozapaliwowej, głównie wyrobów akcyzowanych – alkoholu i papierosów. Wskazał, że m.in. z tego powodu w Polsce jest tak mało stacji samoobsługowych.
Cóż wniosek może być tylko jeden. Senatorowie wyszli z założenia, że ograniczenie dostępności do alkoholu spowoduje zmniejszenie jego spożycia. Idąc tą logiką prawdopodobny wzrost cen paliw spowoduje zmniejszenie wypadków drogowych. Bo wtedy rzadziej będziemy wsiadać za kierownicę. Tym oto sposobem senatorowie chcą zadbać o naszą trzeźwość, zdrowie i dobry stan pojazdów. Wszystko w jednej jedynej poprawce do ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałania alkoholizmowi. Jeżeli ją przegłosują i oddadzą sejmowi pod rozpatrzenie będziemy o włos od jej wprowadzenia. Tyle dobra na nas spadnie w jednej chwili, że nie posiądziemy się ze szczęścia. Brzmi jak utopia. Nic tylko skosztować tej radości i napić się piwka. Tylko takiego uprzednio już zakupionego, bo o wypadzie na całodobową stację nie będzie mogło być mowy.

Czas pokaże jak się ta historia potoczy. Jednak jak wierzyć historii, to akurat nigdy takie ograniczenia nie wypalały. Odnosiły skutek odwrotny od zamierzonego. Dlatego mam nadzieję, że senatorowie ten zamiar porzucą, bo nic to nie da, a Polak i tak znajdzie alkohol jak tylko będzie chciał. W końcu Polak potrafi…

Paweł Kamiński

 

Autor wpisu: ag

Jeden komentarz :) w artykule: ”Nie zatankujesz już na stacji”

  1. przemek pisze:

    straszne jest myślenie prostego polaka który nie marzy o niczym innym jak o tym, zeby sie tanio nachlac. w niemczech po 18.00 nigdzie nie kupimy alkoholu co powoduje, ze gastronomia rozwija na moc potęgę.Owszem „piwko” kosztuje 5 razy tyle ale to podnosi kulturę picia. jestem właścicielem pubu i sprzedaż alkoholu na każdym rogu dobija mój biznes i powoduje ze do pubu przychodzą ludzie mocno nietrzeźwi bo zaprawili sie wódką w parku (co moim zdaniem jest patologią) a następnie pchają sie do lokalu w którym ,koniecznie chcą wypić piwo bo zostało im 7zl w kieszeni. moim zdaniem należy zakazać sprzedaży alkoholu po godz.18 na stacjach benzynowych, w zabkach i hipermarketach. następstwem tego, będą tętniące życiem restauracje, puby i bary które, powrócą do centrów naszych miast a nie tylko bank przy banku a dalej już tylko bank.

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.