Ratuj Głuszca
nie-mow-mamo

Nie mów mi „mamo„, to mnie postarza. „Mamo” brzmi staro. Szczególnie kiedy obok stoi prawie dorosła córka. Nikt nie jest głupi, żeby w myślach nie wydedukować wieku. „Nie po to wydaje majątek na lifting, żeby dedukowano. Słyszysz?”

Kaśka mówi, że matka jej nienawidzi. Za „permanentne narzucanie się swoją młodością„, za brak pajączków wokół oczu i cellulitu, bezkarne pochłanianie czekolady w nadludzkich ilościach, za rozstępy. Towarzyszy jej na dyskotece nazywając się starszą siostrą. „Ale ty masz super mamę”, zazdroszczą koleżanki.

Raz, że kiedy mama Kaśki pojawia się na wywiadówce wszystkie spojrzenia ojców skupiają się na niej (łatwo poznać po tym, że później nie ma pogadanki o ocenach bo zwyczajnie nie pamiętają o czym mówił nauczyciel). Dwa, że one nie mają matki kumpelki, z którą mogłyby pogadać o najnowszych trendach w modzie. A trzy, że mama Kaśki naprawdę ich rozumie, nie jak ktoś dorosły, patrzący z góry, ale jak ktoś młody, wkraczający w życie, jak… nastolatka.

Ale Kaśka z natury nie jest zadowolona, to klasyczny malkontent powie matka. Nawet wtedy kiedy po raz kolejny będzie podrywała jej chłopaka, parodiowała przed znajomymi z tacą ciasteczek z podobizną Biebera i narzekała na Selenę Gomez, komentowała losy „Tancerzy”. i oglądała w internecie nowe odcinki Beverly Hills. Pierwsza w kolejności doczyta „Zmierzch” i zajmie komputer na cały wieczór, by poszerzyć na Facebooku grono znajomych o przyjaciół córki.

Kiedy właśnie nie śledzi aktualności ze świata nastolatków, buszuje po sklepach, albo przesiaduje u kosmetyczki. Dobre kosmetyki, bluzki w rozmiarze 34 i energia odejmują jej co najmniej dziesięć lat. Co jednak nigdy nie daje stu procentowej pewności siebie. – Widzisz t zmarszczkę? „O, tu, tu… – pokazuje na miejsce nad górną powieką – czy nie uważasz, że się pogłębiła?” – Nie mamo, wyglądasz świetnie! - Mówiłam, żebyś nie mówiła do mnie mamo – i koło się zamyka.

Kaśka uwielbia przebywać u Moniki, bo u niej jest normalnie. Uwielbia tę niedoskonałą matkę, krzątającą się w kuchni uśmiechniętą i pogodzoną z wiekiem. Tą u której w kuchni pachnie tradycyjnym obiadem, a nie dietetycznymi potrawami, taka na którą zawsze można liczyć, ciepłą, serdeczną, bez egoistycznych pobudek, taką co to najpierw zadba o wszystkich dookoła, a gdzieś na końcu pomyśli o sobie. Monika jej nienawidzi. Mówi, że jest zapuszczoną kwoką, staromodną i nie rozumiejącą młodych. Zazdrości Kaśce przebojowej matki, takiej z którą poszłaby do fryzjera, malowałyby sobie paznokcie i plotkowały do późna w nocy.

Ale Monika nigdy nie była w domu, w którym matka płacze do lustra, krzycząc, że córka jest złodziejem młodości. Że to z jej winy pokierowała losem, tak a nie inaczej, a przecież mogła się bawić, szaleć, zrobić karierę w Mediolanie, ach tyle możliwości, alternatyw gdyby nie wtargnięcie w życie Kaśki. W domu gdzie ciągle zadaje się te same pytania, na które wcale nie chce się poznać odpowiedzi „No Kasiu, czemu nie zapraszasz znajomych. Zaproś ich, zrobimy seans z Hannh Montana, upiekę kolorowe ciasteczka, będziemy się superowo bawić!”

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.