Ratuj Głuszca
klasa

„Z nimi nie da się pracować”, powtarzane systematycznie, często przeradza się w przekonanie o słuszności tej wypowiedzi. Powielają ją nauczyciele różnych przedmiotów, tłumacząc w ten sposób swój brak zaangażowania. Może jednak warto powtarzać, że to, czy uda się z „nimi” pracować zależy tylko od nauczyciela?

Kilka lat temu okazało się, że klasa VI c wcale nie jest złem koniecznym. Dojście do takich wniosków przyczyniło się do zmarnowania kilku godzin lekcyjnych, jednak najważniejsze, że zaowocowało. Wystarczyło podręcznik (a więc i fraszkę Kochanowskiego) zamienić na krzesło, kartkę, długopis i ogromne drzewo rosnące na boisku szkolnym. Próba objęcia rośliny, zapach i kształt liści oraz grubość kory sprawiły, że uczniowie pierwszy raz w czasie edukacji szkolnej stworzyli niemal bezbłędne opisy. Wszyscy (bez jakichkolwiek wyjątków, a więc także Ci „najgorsi”) zapisali nie mniej niż stronę A4. Co więcej, po pochwałach słownych chętnie sięgali do słowników ortograficznych, czego nie można było zaobserwować na wcześniejszych lekcjach. Czyżby więc zła VI c wcale taką złą nie była?

Dwanaście miesięcy później pojawiła się II a. Klasa, w której „nie warto nic robić, oni nie będą Cię słuchali”. Rzeczywiście, wszelkie kartkówki sprawiały, że dziennik zapełniał się czerwonym kolorem. Wymaganie noszenia podręczników i zeszytów nie spotkało się z akceptacją. Za element obowiązkowy uznano zaś wrzaski i wyzwiska. Wystarczyło jednak przynieść płytę Grubsona i zacząć omawiać jego najnowszą piosenkę „Naprawimy To” (wówczas nie schodziła ze szczytu listy przebojów). Okazało się, że znajomość epitetów i czasowników nie jest dla tych „głąbów” obca. Okazało się, że słowa „Ciągnie do hajsu, a jak nie ma ciągnąć skoro go nie ma” mogą zrodzić poważną (!) dyskusję. Dwie godziny lekcyjne języka polskiego były w stanie sprawić, że dwie osoby zdecydowały się na wolontariat w schronisku dla zwierząt, a „najgorszy lump z klasy” powiedział: „Łał, to było ekstra. Naprawdę wielki szacunek dla Pani.” Jaka byłaby reakcja, gdyby takie zajęcia miały miejsce codziennie?

Spotkania ciekawe dla ucznia zazwyczaj okazują się lekcjami inspirującymi dla nauczyciela. W tym zawodzie szczególnie potrzebna jest motywacja, pochwala pracownika, docenienie starań… Ile takich lekcji było w Twoim życiu? Ile razy udało Ci się wyjść z sali lekcyjnej, z myślą: „Łał, to było ekstra!”?

Praca w szkole jest trudna. Nauczyciele popełniają wiele błędów, jednak nic, absolutnie nic nie powinno sprawiać, że przestaną wierzyć i szukać. Nie ma złych uczniów, nie ma osób, do których nie da się dotrzeć – czasami odkrycie sposobu zajmuje więcej czasu, ale nigdy nie jest niemożliwe.

 Sanda Walecka

www.sandrawalecka.pl

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.