Ratuj Głuszca
piłka

 Jeszcze nie wybrzmiały echa spektakularnych porażek naszych eksportowych drużyn piłkarskich w eliminacjach do europejskich pucharów, a początkiem nowego tygodnia mamy do czynienia z kolejną klapą. Tym razem nie klubową, a reprezentacyjną. Podobnie jak kluby, najpotężniejsze stacje telewizyjne ugięły się przed potęgą międzynarodową. Nie poradziły sobie z żądaniami spółki Sportfive, co to w Niemczech swą siedzibę ma i nie zakupiły praw do transmisji spotkań polskiej reprezentacji. Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że najbliższy piątkowy mecz z Czarnogórą obejrzymy w płatnym systemie pay-per-view. Koszt takiej przyjemności jedyne 20zł.

I tylko dziwi opieszałość telewizyjnych magnatów, że tak szybko się poddali. Wszak reprezentacja w naszej kopanej, to samo dobro, narodowe dobro, a ono jest bezcenne. Cena by móc podziwiać naszych wspaniałych sportowców, piłkarskich idoli nie gra roli. Jednak jak się okazuje w dobie kryzysu finansowego i w tej kwestii musimy zacisnąć pasa i płacić indywidualnie jak w przypadku walk bokserskich Tomasza Adamka, czy pojedynków okołozapaśniczych naszego siłacza Pudzianowskiego. Tak nasza reprezentacyjna piłka została zmarginalizowana, właśnie do walk „Pudziana”. Za jego pojedynek na gali KSW z Christosem Piliafasem trzeba będzie zapłacić o zgrozo 30 zł. Jak widać jest on więcej wart niż jedenastu naszych piłkarzy razem wziętych.

A wszystko się rozbiło o marne 50 mln. zł. Tyle właśnie zażądała sobie spółka Sportfive za prawa do pokazywania naszej piłkarskiej reprezentacji przez najbliższe dwa lata. Dokładnie 23 mecze w tym 10 w eliminacjach do brazylijskiego mundialu z wielce atrakcyjnym spotkaniem z Anglią na czele. Czy je zobaczymy w bezpłatnym paśmie? Juliusz Braun, prezes TVP, jedynego medialnego gracza w naszym kraju poważnie zainteresowanego pokazywaniem naszych piłkarzy na swoich kanałach tak komentował cenę, jaką wywindowali kontrahenci. „Przychody z reklam przy meczach reprezentacji nie pokryłyby tak wysokiego kosztu praw do transmisji. Więc, czy to byłby sensowny wydatek? Zwłaszcza, że te pieniądze nie idą na sport, a na biznes okołosportowy, bo część pieniędzy zgarnia spółka Sportfive. Oczekiwania właścicieli tych praw są absurdalnie wysokie. Gdyby sytuacja finansowa TVP była znacznie lepsza, też bym się zastanawiał, czy z abonamentu dopłacać do meczów polskiej reprezentacji”.

Niestety znów się okazuje, że gry na górze najbardziej uderzą w tych, co na dole, czyli zwykłych obywateli, kibiców, którzy chcieliby spędzić ciekawie piątkowy wieczór. Idealne zakończenie ciężkiego tygodnia pracy. Jednak będą się oni musieli nagimnastykować, by obejrzeć swoich ulubieńców w akcji. Opłata 20 zł jest już praktycznie przesądzona, ale co z pozostałymi meczami, to sprawa otwarta. Jednak patrząc na osoby, które odpowiedzialne są za sport w telewizji publicznej jest wielce prawdopodobne, że z domowych budżetów będziemy musieli wysupłać dodatkowe 200 zł, by obejrzeć wszystkie mecze eliminacyjne piłkarzy. Najlepszym przykładem tych słów jest komentarz dyrektora TVP Sport, Włodzimierza Szaranowicza „ Atrakcyjność tych transmisji w obecnej sytuacji rynkowej nie jest zbyt duża. Inaczej przebijalibyśmy się z konkurentami cenowo, żeby tylko pozyskać te prawa”. Bardzo znamienne słowa osoby, która przez ostatnie 10 lat komentowała skoki Adama Małysza i była wielkim orędownikiem transmisji konkursów z udziałem mistrza, mimo że u schyłku kariery jego forma pozostawiała wiele do życzenia. Wtedy na stanowisku dyrektora TVP Sport zasiadał Robert Korzeniowski, były olimpijczyk, którego zawody w czasach największych sukcesów komentował obecny dyrektor Szaranowicz. Jak widać po owocach ich pracy panowie szczyt formy mają już dawno za sobą…

Paweł Kamiński

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.