Ratuj Głuszca
handshake behind a corporative building.Great for any design.

Im bliżej wyborów tym więcej tabliczek z napisem : roboty drogowe, ekologiczne place zabaw i ścieżki rowerowe mnożą się w oczach. Przypadek? „Przypadków nie ma; to, co jawi się nam jako ślepy traf, pochodzi właśnie z najgłębszych źródeł” F. Schiller. Okres przedwyborczy to najbardziej obfity plon inwestycyjny dla Polski.

Przed wyborami samorządowymi miasta i wsie naprawdę odżywają. Widać to gołym okiem, kiedy dookoła zaczyna się robić pięknie, kolorowo i to bynajmniej nie z powodu kwitnących bzów. Ekologiczne place zabaw, skwery, udogodnienia dla inwalidów, liczne wycieczki dla emerytów i świetlice dla dzieci z ubogich rodzin, nowe chodniki, ośrodki sportowe, pojemniki na psie odchody, ławki, renowacja zniszczonych budynków. To tylko niektóre elementy dodające miastu splendoru. Można by się oburzyć, że jak to? Że ktoś tu nami steruje? Że radny przecinający wstęgę przed nowym boiskiem wcale nie myśli o młodzieży grającej w piłkę, a o tym ile głosów mu to działanie zapewni w najbliższej turze? Można by podnieść larum, ale wszyscy wiemy, że to imponderabilia i że każdy zdrowy człowiek daleki jest od takiej psychozy. Więc cieszymy się, że miasto odżywa, a my nie musimy już sadzać dziecka na metalowej huśtawce. Podziękować? Nie trzeba, wdzięczność wrzucimy do urny.

Polska nieco wcześniej niż przed ciszą wyborczą poprawia swój wizerunek. Na podziurawiony i znoszony kombinezon, nakłada nowy i pachnący. Lecz jeżeli uprzednio nie zdjęła tego spod spodu i wkrótce zacznie przebijać to z wewnątrz, a na wierzch zacznie wychodzić to co miało się ukryć. I znów rozpocznie się nakładanie warstwy. Cebula ma warstwy, Ogry mają warstwy – mówiąc językiem Shreka. I Polska też je ma, a przed wyborami jest ich coraz więcej.

Okres przedwyborczy to czas magiczny. Jak na pokazach Copperfielda, znikają z dróg dziury, a kilometry autostrad ścielą się przed kierowcami niczym czerwony dywan. Tylko dwie dziury nie dają się załatać : ozonowa i budżetowa.

Przed wyborami rosną szansę załatwienia wielu urzędowych spraw. Również studenci mają szansę rozpocząć edukację na nowych kierunkach, które prawdopodobnie zostaną już wkrótce utworzone, niestety kosztem rezygnacji z kształcenia z dwóch dziedzin jednocześnie, ale to już temat na inny felieton… Politycy również są milsi dla wyborców, łatwiej ich teraz ułaskawić. Jeżeli jakieś pismo wymaga sygnatury ministra warto załatwić to teraz.

Okres przedwyborczy nie ma sobie równych w kampanii politycznej. Wzajemne obrzucanie się błotem, wytykanie sobie błędów, a potem wspólne picie szampana, albo przygarnianie do partii. Wrogowie stają się przyjaciółmi, przyjaciele wrogami, a neutralni, o których do niedawna było cicho stają w blasku fleszy. Można do września śmiało włączyć tvn info zamiast HBO Comedy.

Lubię tę atmosferę przed wyborami, ponieważ naprawdę czuć, że coś się dzieje, że komuś zależy, że ktoś się obawia rozliczania za grzechy, kto sobie nagrabił to wiadomo. Za to zasłużonych czeka nagroda. Należą się również podziękowania za liczne modernizacje i ulepszenia, które ruszyły z kopyta. Bez wyborów nie byłoby nowych chodników, ani wspaniałych miejsc rozrywki i kultury, za które właśnie kochamy miasto, wybory mniej, ale za to przekonujemy się do nich z dnia na dzień, a właściwie z każdym metrem świeżego asfaltu.

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.