Ratuj Głuszca
konsumpcyjne-grzeszki

Konsumpcyjne grzeszki, kto ich nie ma na sumieniu? Jak już coś wpadnie w oko to cena traci na znaczeniu. Trzeba kupić! Zwłaszcza przed świętami dajemy się ponieść i kupujemy masę mało potrzebnych produktów. Każdy czasem wrzuci do koszyka coś, co tak naprawdę jest mu niepotrzebne. Przy następnej okazji można by z tego zrezygnować. Zakupoholik nie zrezygnuje z niczego. I to nie tylko przed świętami, czy w czasie wyprzedaży, ale przez cały rok. Zakupy tak jak tytoń, słodycze czy komputer – potrafią uzależniać. Nałogowe kupowanie to poważna choroba. Co prawda nie towarzyszy temu gorączka ani ból, a skutki nie są tak drastyczne jak w przypadku anoreksji czy alkoholizmu, ale wyrządza szkody psychiczne i finansowe, i w żadnym razie nie można tego bagatelizować.

Zakupy to jej hobby

- Moja mama nie potrafi żyć bez karty kredytowej. Ma 14 par butów na zimę, a kolejną uważa za niezbędną. Nie tylko buty uwielbia. Co chwilę zauważa u siebie jakieś wyimaginowane braki i pędzi do sklepu je uzupełnić. W domu brakuje już miejsca na jej nowe nabytki, ale ona tego nie widzi. Kupuje i kupuje! – opowiada 20-letnia Sandra, której mama bez ustanku nabywa sterty niepotrzebnych rzeczy.

Uzależnieni od kupowania ludzie nie potrafią przejść obojętnie obok wystaw sklepowych. Zwłaszcza wyprzedaże działają na nich jak magnes. Choć nie tylko one są pretekstem by wejść do sklepu. Pretekstem jest wszystko. Nowa kolekcja, ciekawy gadżet albo dodatek do posiadanych już strojów. W efekcie licznych pokus stają się posiadaczami rzeczy, które wcale nie są im potrzebne.

- Kiedy próbuję powstrzymać mamę przed kolejnymi zakupami, lekceważy mnie, tłumaczy, że to lubi ,i że chociaż tyle jej się od życia należy. Mama Sandry jest rozwódką. Bardzo przeżyła rozstanie z mężem. Prawdopodobnie jej pociąg do zakupów to efekt życiowych niepowodzeń. Kupowanie stało się sposobem na rozładowanie napięcia, ale czy rzeczywiście zaspokaja to jej realne potrzeby?

Nie wiedzieć czemu zaczęliśmy traktować zakupy jako dobry i szybki sposób na poprawę nastroju, rekompensatę za smutek lub niepowodzenia. Może i szybki, ale krótkotrwały. Zakupoholik po kolejnych zakupach zadręcza się, że znów przepadły pieniądze. Jest rozdrażniony i nerwowy, ma wyrzuty sumienia. – Mama ma masę niepotrzebnych, ale jak sama twierdzi, pięknych rzeczy. Jak już nie mieszczą się w szafkach, z wielkim żalem rozdaje niektóre potrzebującym. Pomija fakt, że za dużo kupuje, w zamian wmawia sobie, że oddanie ich biedniejszym to dobry uczynek – opowiada Sandra.

Uzależnionym wydaje się, że nad wszystkim panują, ale tylko się oszukują. Potwierdzają to kolejne zakupy, którym nie mogą się oprzeć. Nawet jeśli ktoś zdał już sobie sprawę ze swojego problemu, boi się komukolwiek o nim opowiedzieć z obawy, że zostanie niezrozumiany i potępiony. Nic dziwnego, że z upływem czasu zakupoholicy czują się coraz bardziej samotni.

- Najgorsze jest to, że mama mnie okłamuje. Chowa nowe ubrania gdzieś po szafkach. Kiedy je zakłada a ja pytam skąd je ma, kłamie, że są stare – żali się Sandra. To typowe dla zakupoholików, że okłamują swoich bliskich. Mówią, że wybierają się na spacer lub na kawę, a tak naprawdę ruszają na wędrówkę po sklepach. Kłamstwa, którymi się posługują powoli pogarszają stosunki z rodziną, a ich nadmiar prowadzi do rozpadu przyjaźni i związków.

Problem bogatych?

- Nie znam dokładnej sumy, jaką mama wydaje na ubrania, ale myślę, że ok. 1 tysiąca złotych, może trochę więcej, każdego miesiąca – wyznaje Sandra. Mama Sandry najprawdopodobniej zarabia ponadprzeciętnie, ale wbrew pozorom zakupoholizm to nie nałóg, który dotyczy wyłącznie zamożnych ludzi. Zakupoholizm może dotknąć każdego, bogatego i biednego. O ile bogatsi mają szansę, że się nie zadłużą, to u ludzi mniej zamożnych szansa ta jest znikoma. Szybko tracą płynność finansową i zapętlają się w pożyczki i kredyty.

Podobnie rzecz się ma, jeśli chodzi o płeć. Nadmiernie kupują zarówno kobiety jak i mężczyźni. Różnimy się tylko rodzajem kupowanych produktów. Według psychologów, w tym przypadku decyduje niskie poczucie własnej wartości.

Powiedz pas!

Z zakupoholizmem, jak z każdym innym nałogiem, niełatwo zerwać. Rada, by udać się do specjalisty, wydaje się naiwna. Zakupoholik z pewnością za pieniądze, które będzie musiał przeznaczyć na spotkania, będzie wolał sobie coś kupić. Zatem trzeba zacząć inaczej.

Na dobry początek pożegnajmy się z kartą płatniczą. Jeśli pieniądze trzymamy w banku, wypłaćmy tylko tyle, ile możemy wydać. To pomoże uniknąć pochopnych decyzji w sklepie. Dobrze jest też sporządzać listę niezbędnych produktów. Na zakupy najlepiej zabierać tylko tyle pieniędzy, ile chcemy na nie przeznaczyć.

Dla pewności, że się nie złamiemy, dobrze jest wybrać się na zakupy w towarzystwie. Niech towarzysz pełni rolę kontrolera. A w ogóle to do sklepów najlepiej zaglądać jak najrzadziej. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Jeśli już naprawdę potrzebujemy pooglądać wystawy sklepowe, to tylko po zamknięciu sklepu. A co jeśli napadnie nas chęć by pójść tam następnego dnia o wcześniejszej porze? Natychmiast pomyślcie o pieniądzach! Najlepiej o tych wydanych. Chyba już wystarczająco dużo? Wszystkim zakupoholikom życzę silnej woli!

Daria Cygan

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.