Ratuj Głuszca
euro

Tylko w Warszawie wstęp do strefy kibica podczas Euro będzie bezpłatny. W Poznaniu, Wrocławiu i Gdańsku w takim miejscu to wydatek nawet 30 złotych. A w Katowicach jak w stolicy, darmo i moc atrakcji.

Włodarze stolicy Śląska nie postarali się i niestety Euro przejdzie nam koło nosa. Tłum kibiców ominie miasto kopalni, a jak mawia klasyk “kibic piłkarski” myśli tylko o piwie i seksie. I to przed w trakcie i po meczu. Zapobiegliwi urzędnicy oszczędzili nam oglądania tej międzynarodowej degrengolady i chwała im za to. Bo teraz każdy normalny fan piłki będzie mógł spokojnie wybrać się z rodziną pod Spodek i oglądać mecze w specjalnej przygotowanej “na osłodę” strefie kibica. A tam Ogród Kibica na tysiąc osób. Pięknie. A że taki normalny kibic nie żyje tylko piwem i seksem, to będzie mógł w przerwie między meczem sam pokopać trochę piłkę na przygotowanym boisku. Ale by nie było zbyt nudno, to i ręce będzie mógł mieć pełne roboty, bo i zagra w siatkę, czy kosza. By pociechy nie przeszkadzały tatusiom w arcyważnych meczach, to dla nich pod Spodkiem powstanie największa piaskownica w kraju. Bagatela, 400 m kw i 300 ton piachu. Nawet jak maluchy nie potrafią liczyć jeszcze do 3 to i tak będą zachwycone. Przez grzeczność tylko nie wspomnę o darmowym Internecie, miejscach dla niepełnosprawnych jak i pełnosprawnych, którzy będą mogli usiąść posilić się i nawet piwo wypić. Wszystko za darmo. I tylko urzędnikom dziękować, że nie włożyli w przygotowanie miasta kandydata na gospodarza Euro wszystkich swoich umiejętności, nie popisali się kompetencjami i zwyczajnie pokpili sprawę. Meczów na Śląsku nie będzie. Na osłodę zostaje nam najatrakcyjniejsza strefa kibica w kraju, nic tylko brać urlopy i rodzinami, kto żyw pod Spodek.

Piszę o tym nie po to, by się chwalić, jakie to atrakcje czekają na Śląsku i by pokazać Poznaniakom, Wrocławianom i Gdańszczanom jak można zadbać o kibica. U nich stadiony przygotowane, mają pękać w szwach. Jednak nie każdy się tam dostanie i gdzieś będzie trzeba mecz zobaczyć. W specjalnych strefach kibica. Jednak atrakcji takich jak w Katowicach próżno szukać. Ba, kłody pod nogi organizatorzy rzucają kibicom niezwykle zręcznie. Nie zapłacą oni za piwo, czy kiełbasę gotówką. Tylko kartą i to nie każdą, ale taką zbliżeniową. Ma to przyspieszyć i rozładować kolejki, bez pinu i bez gotówki. Ma być bezpieczniej. Na pewno nie łatwiej. I jakież to zdziwienie pojawi się na twarzach zagranicznych gości, gdzie już piwo będzie nalane, kiełbasa nadgryziona i przyjdzie do płacenia. Skrzętnie wymienione Euro na nasze złotówki okażą się bezwartościowe w Polsce. Tylko karta. Najlepiej karta oficjalnego sponsora banku Pekao SA. Taką właśnie będzie można wyrobić na miejscu. Koszt 20 zł w całości do wydania później w strefie. Ale jak już taki Włoch, Hiszpan, czy Irlandczyk wreszcie się z tym upora, to jedyne, o czym będzie marzył, to siąść w spokoju, zjeść jak człowiek i wygodnie obejrzeć mecz. I tu kolejna przykra niespodzianka, bo miejsc siedzących brak. Tak, organizatorzy przewidzieli w sporej części miejsca tylko dla staczy. Chcesz usiąść zagraniczny kibicu, musisz płacić. W Poznaniu taki dzienny bilet to nawet 30 zł. Ale to strefa VIP. Inni stoją i oglądają.

Jest to jednak przemyślana strategia gospodarzy. Bo taki umęczony kibic nie ma ochoty już na nic. Z pewnością nie myśli o kolejnym piwie, seksie, burdach na ulicach, czy wydawaniu ciężko wymienionych Euro. Katowiccy urzędnicy może i przegrali bitwę, zagraniczni kibice nie przyjadą, ale na pewno nie wojnę, bo miejscowi wydadzą swoje pieniądze i będą bawić się w najlepsze. Ale w końcu w domu najlepiej.

 Paweł Kamiński

Jeden komentarz :) w artykule: ”Kibic, kibicowi nierówny”

  1. Piotr pisze:

    W poznaniu wstep do srefy kibica jest za darmo… autor pisze brednie

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.