Ratuj Głuszca
kawa

Ci co nie widzieli muszą uwierzyć. Gdyby działo się to kilka miesięcy temu nawet Paris Hilton była by zachwycona. To ona uświetniła wtedy otwarcie kolejnej części jednego ze Śląskich centrów handlowych. Wtedy Starbucksa jeszcze tam nie było. Od tygodnia jest oblegany.

Tak moi drodzy, to już ponad tydzień jak nastąpiło wielkie otwarcie. Dla niewtajemniczonych Starbucks jest kawowym odpowiednikiem Mc Donalda. Facebook rozgrzał się do czerwoności od wpisów i „lajków”, deklaracji kto uświetni swoją osobą to epokowe wydarzenie. W połowie czerwca zdecydowanych było blisko pół tysiąca. A dwukrotnie więcej zastanawiało się, czy się tam pojawią. Młodzi, co to nie znają ery przedinternetowej zasypywali zewsząd swoje ulubione medium wpisami. Oto treść kilku z nich. Proszę. „No wreeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeszcie!!!!!!!!!!! Wstyd, że tyle musieliśmy na Was czekać…”, albo „Nareszcie, ileż można czekać???”. Prawda, że brzmi dumnie. Deklaracje nie okazały się pustosłowiem. Jeszcze przed otwarciem Starbucksa ustawiła się kolejka licząca kilkudziesięciu uzależnionych od kofeiny.

I jakie wnioski możemy wysnuć z tej informacji? W Katowicach nie ma kawy, niezwykle ciężko jest się jej napić. Gdy rozejdzie się, zatem informacja,. że gdzieś „rzucili na półki”, to trzeba zaraz zawiązać komitet kolejkowy i kupić ile się da. Może właśnie ta kolejkowa subkultura, w której wychowali się nasi rodzice i dziadkowie jest dla młodych tak pociągająca. Nasłuchali się od nich ile to znajomości, czy związków powstało czekając na pasztetową, lub papier toaletowy. W tamtych czasach to był jednak wymóg, dziś czysta fanaberia.

Podobną euforię można było zaobserwować początkiem lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. To wtedy do zakompleksionej Polski zawitały pierwsze oznaki kapitalizmu. Zachwyciliśmy się wolnością i maleńką bułką z kawałkiem mięsa, frytkami podanymi w papierowym opakowaniu, colą i darmową zabawką dla trzylatków. Wszystko opatrzone logiem Ma Donald. Pierwszą restaurację otwieraną w Warszawie szturmowano zaciekle, szał i ścisk. Oblężenie Starbucksa w Katowicach może mniejszego kalibru, ale analogia (smród) pozostaje. Bo nie śmierdzi Wam podstępem, że znów daliśmy się nabrać, ktoś nam wmówił, że tak fajnie jest spotkać się przy papierowym kubku, a po wyjściu zabrać go ze sobą i dumnie paradować przez „miasto”.

Ci co nie przekonali się do mojej argumentacji i myślą, że żartuje, a kawa ze Starbucksa i tak jest najlepsza, a lokal najbardziej klimatyczny (lanserski) będą zachwyceni kolejną informacją. Parę miesięcy temu otwarcie kawiarni tej sieci zapowiedziała też firma Neinver, która buduje Galerię Katowicką. Gdy Silesia City Center powiadomiła, że Starbucksa otworzy pierwsza, Neinver odparł… że u nich aż trzy takie miejsca się pojawią. Cieszmy się i radujmy, kawy w Katowicach już nie zabraknie, a kolejek też nie uświadczymy. Dziękuję w imieniu wszystkich kofeinistów.

Paweł Kamiński

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.