Ratuj Głuszca
bogaty-wybranek

Dziewczyna na „W” znalazła! Usłyszałam przy sąsiednim stoliku. Kim jest wybranek? Dopytywały cztery piskliwe głosy. Ubezpieczycielem. „Nie przejmuj się”, współczuła ta z włosami zwiniętymi w kłębek z tyły głowy „Mogło być gorzej”.Rudowłosa piękność siedziała przy stoliku i kończyła miętolić kciuka. Szeroki uśmiech znikł, różane policzki zbladły, gładkie czoło przecięła bruzda. Ale do twarzy jej z tą miną pokutnicy. Nadała jej oczom głębi, jakieś boskiej mądrości, coś w stylu Matki Teresy w rozsypce.

- A ma chociaż samochód? – jęknęła poruszona (chyba Kasia)

Umartwiona ożywiła się na moment potakując głową w górę i w dół pośpiesznie podczas gdy cztery pary szczupłych ramion otaczały ją pietyzmem.

- Jakie? – dopytała ciekawska. – A mieszkanie? Ile zarabia? – kontynuowała, kiedy Smutna układając w głowie karkołomne usprawiedliwienie. – Mój wujek jest ubezpieczycielem, non stop do tatka przyłazi pożyczać!

Podretuszować? Podkreślić nieco barwy? Wyostrzyć kontur? Co nieco zakamuflować, jak ze zdjęciami na facebooka? A niech to, przecież i tak się wyda. Po co jej były te wyznania szczerości? Ach, jaka ona niemądra.

- Starego kadeta – odparła skruszona mimoza.

- No toś się Kasablanka doigrała!

Zwaliło mnie z nóg. Bogu dzięki, siedziałam.

Później jednak uzmysłowiłam sobie, że przyjaźń to sprawa priorytetowa w kryzysie. Wyprostowuje jak pękniętą nosową przegrodę kiedy człowieka znosi na manowce. Ach, jaka ona to zaślepiona, młode dziewczę. Zbałamucił, omamił. Skończył filozofię, tym Bergsonem ją tak oczarował, cytatami Nietzschego. O mało nie wymieniła egzotycznych kurortów na kawalerkę za miastem „dziękuję wam przyjaciółki”.

Myśli przyszłościowo, uzasadniały płaczki. Różowe okulary dawno wyszły z mody, powinna się ich czym prędzej pozbyć, nim ognista rudość jeszcze nie wypłowiała, figura nie przybrała formy gruszki, zanim biustu nie zrujnowały pijawki bachory. „Wybory są trudne, mała”, mówi tajemniczy głos podświadomości. Chwilę się wahała, szamotała jak ryba na wędce, ale ja już wiedziałam, że za chwilę się podda. Biedny filozof – ubezpieczyciel jeszcze tego samego dnia odczytał sms-a:

„Przepraszam, to nie ma sensu. Wszystko przemyślałam.”

Adam lepszy. Usłyszałam. Wprawdzie Zarozumiały, egocentryk ludźmi pomiata na lewo i prawo, lekturą gardzi, a całą filozofie to on ma w głębokim… poważaniu : Nikt z wykształceniem w tym kraju się nie dorabia tylko z czerepem na karku! „O wiele lepszy, Ruda”. Przynajmniej charakter ma, rządzić sobą nie da, no i przyszłość ma z nim pewną. Trochę się pomęczy, z dumy nie ma pożytku. Za to egzotyczne kurorty dwa razy do roku, a jaki ma samochód…

Tak sobie teraz siedzę i myślę o tym nieszczęsnym pariasie co to chciał się dopuścić mezaliansu. I choć łączę się w bólu to w tym werteryzmie nie upatruję się sensu. XIX wieczny romantyzm wyszedł z mody. Nikt dziś nie potrzebuje bohaterów. Dziś potrzebujemy „czerepów na karku”, cierpiętnicza postawa co najwyżej prowadzi w męczeństwie „po” nagrody, ale tu na tym globie pożytku z niej żadnego.

Szkoda ubezpieczycieli filozofów…

Aneta Bulkowska

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.