Ratuj Głuszca
wakacje

Za nami półmetek wakacji. O dziwo w tym roku pogoda dopisała i nad polskim morzem dało się wypoczywać. Prawdziwy szok. Szkoda tylko, że nie wszystkim będzie dane się o tym przekonać. Rodacy, którzy wybrali tanie linie lotnicze jako przewoźnika w te wakacje srogo się zawiedli. Linie OLT Express ogłosiły upadłość, a razem z nimi upadły plany urlopowe tysięcy naszych krajan. Prawda, że wizja godzinnego lotu nad Bałtyk była wielce kusząca. Zupełnie jak cena, która była niewiele wyższa od tej, którą oferował transport kolejowy.

Ale nie ma się, co załamywać. Jak nie komfortowym samolotem, to w inny sposób można dotrzeć do wymarzonego kurortu. Gorzej, że jak na miejscu hotel czterogwiazdkowy okazuje się hotelem pod gwiazdami. I w tym roku można na takie miejsca trafić równie łatwo jak na nieuczciwe biura podróży. A ich w tym sezonie upadło już kilka. Aż dziw bierze, że zaniżona cena takich usług nie daje do myślenia. Częściej zastanowimy się widząc promocję w supermarkecie niż wybitnie korzystną cenę wypoczynku.

Jak już zostaliśmy w domu, bo plany urlopowe z powyższych problemów zostały storpedowane, to przynajmniej telewizja zapewnia rozrywkę. Mamy w końcu igrzyska. Dla tych, co po półmetku olimpiady liczyli na grad medali, srogie zaskoczenie. A Tutaj raptem mamy ich cztery. Dzięki tak oszałamiającej zdobyczy naszych sportowców możemy uczyć się liczyć na palcach jednej ręki. Do Londynu wysłaliśmy ponad 200 zawodników. Według ekspertów mieliśmy 30 szans medalowych, a na każde 3 szanse przypada jeden krążek. Według tej logiki zdobędziemy ich 10. Czyli tyle co cztery lata temu w Pekinie. Wszystkie te emocje mają zagwarantować pewniacy naszej ekipy. Jak np. jeden szermierz, który dumnie w prasie zapowiadał walkę o złoto, a przegrał w pierwszej rundzie z Senegalczykiem. Brawo, nasz mistrz przynajmniej poległ w walce z zawodnikiem, gdzie szermierka jest sportem narodowym. Ktoś powie przypadek, pech. Ja już w takie rzeczy nie wierze.

Jak ktoś jednak nie znajduje na igrzyskach dyscypliny godnej zainteresowania, to zawsze może zwrócić się w stronę naszej ukochanej piłki nożnej. Po Euro przybyło nam miłośników i ekspertów w tej dyscyplinie. Pod względem organizacyjnym pokazało Euro jak zwyciężać mamy, bo sportowo, to ciągle słabiutko. Unaoczniły to dobitnie w zeszłym tygodniu nasze kluby grające w eliminacjach europejskich pucharów. Wszystkie zgodnie przegrały, bez różnicy, czy rywalizowały w kraju, czy na obcych boiskach. Nasze cztery drużyny strzeliły jedną a straciły dziesięć bramek. Na awans nie ma, co liczyć.

Patrząc na spektakularne porażki ostatnich dni na usta ciśnie się cytat z piosenki Kazika Staszewskiego gdzie wyśpiewuje jakże dosadnie wers „ Widzę to, co widzę i w ogóle się nie wstydzę. Niech się wstydzi ten, co robi, nie ten, co widzi”. Cytat sprzed ponad dekady, ale jakże aktualny. Z małą jednak różnicą. Mimo że widzę, to jednak się wstydzę.

Paweł Kamiński

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.