Ratuj Głuszca
buyty-tatuaze-feministki

Feministki, czy ich poprzedniczki sufrażystki przelewały krew o to abyśmy mogły nosić spodnie, zdobywać parytety w Sejmie i wyjść z kuchni, za co składamy im dzięki. Za brak czułości ze strony mężczyzn, za szorstkie traktowanie. W końcu mamy co chciałyśmy, jesteśmy samowystarczalne.

Jak feministki robią nam młodym kobietom (i nie tylko) wodę z mózgu? To proste. Która z dziewczyn dziś przyzna się do tego, że potrafi kochać, że ma w sobie pokłady delikatności, że jest życzliwa dla męskiej braci? A no prawie żadna. Prawie bo są wyjątki, rzadkie. Ale nawet wtedy i ona w końcu weźmie do ręki „Wysokie Feministki, czy ich poprzedniczki sufrażystki przelewały krew o to abyśmy mogły nosić spodnie, zdobywać parytety w Sejmie i wyjść z kuchni, za co składamy im dzięki. Za brak czułości ze strony mężczyzn, za szorstkie traktowanie. W końcu mamy co chciałyśmy, jesteśmy samowystarczalne.

Jak feministki robią nam młodym kobietom (i nie tylko) wodę z mózgu? To proste. Która z dziewczyn dziś przyzna się do tego, że potrafi kochać, że ma w sobie pokłady delikatności, że jest życzliwa dla męskiej braci? A no prawie żadna. Prawie bo są wyjątki, rzadkie. Ale nawet wtedy i ona w końcu weźmie do ręki „Wysokie obcasy”, albo podręcznik życia „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy” i zacznie upodabniać się do modelu. Bezwzględnej, wyrachowanej i aroganckiej. Tak, to prawda, że mężczyźni będą przewijać się hurtowo przez jej dłonie, ale tu narasta pytanie, czy dlatego, że jest taka piękna, mądra i pewna siebie, czy dlatego, że jest w zdobyciu nie trudna i wiedzą, że nie będzie płakać długo po ich odejściu? Można do woli lansować wizerunek kobiety androgynicznej, ale facet i tak prędzej czy później odejdzie do tej, która powie mu miłe słowo, ugotuje od czasu do czasu obiad i wychowa dzieci. A kobiety zołzy może i częściej mieszkają w pięknych domach, ale i w samotności, tylko tego w poradnikach już nie napisano.

Kim jest feministka?

Kobiety bezmyślnie powtarzają feministyczny bełkot. „Wszyscy faceci są tacy sami”, najprościej wrzucić wszystkich do jednego worka, w końcu możemy odegrać się za lata podawania pod nos przesolonej zupy. Kim jest feministka? Bez przytaczania słownikowej definicji, to pic razy oko kobieta wyzwolona, taka co się nie podporządkowuje chłopu. W praktyce feminizm przeradza się w agresję. Tak, feministki mają w sobie większe pokłady testosteronu co wyraża się w niepohamowanym gniewie i jawnej wręcz agresji, wówczas niewiele różnią się od męskiego szowinisty, ale tego już nie widzą. Gdzie jest granica? Feministki jednak mają zaplecze, mogą do woli psioczyć na mężczyzn, bo w większości ( tu chwila prawdy) są nimi panie o orientacji homoseksualnej. Więc wszystko im jedno, czy będą podobać się mężczyźnie, czy nie! No oczywiście, że każdy osobnik płci męskiej lubić mieć pod dachem inteligentne, wykształcone dziewczę chodzące do dobrej pracy. Ale jednocześnie kogoś kto go od czasu do czasu przytuli, przy kim włączy mu się instynkt opiekuńczy i kogoś kto ubierze szpilki na specjalne okazje.

Tak właśnie szpilki. Mężczyźni kochają szpilki, a kobiety jak na złość : NIE! Już raz próbowałyśmy się pozbyć ograniczeń, paliłyśmy biustonosze i co? Skończyło się na tym, że wszystkie je nosimy. Nie wyrzekniemy się naszej natury. Nie staniemy się mężczyzną, choć niektórym prawie się to udaje. Idzie taka kobieta w rozklekotanych adidasach, włosach obciętych na pałę i tatuażach na ramieniu, a potem mówi, że nienawidzi facetów bo traktują ją jak swojego, a nie jak kobietę. Do tego klnie jak szewc i pod ręką trzyma puszkę z piwem. Oczywiście przykład przejaskrawiony dla tych, którzy na co dzień obcują z elegancją, wystarczy jednak rozejrzeć się trochę po ulicy by zrozumieć, że to nie żarty. Mój znajomy ostatnio powiedział, że jadąc w autobusie nie uświadczył żadnej kobiety. Było pełno mężczyzn mogących uchodzić za panie z powodu braku zarostu i trochę (nie zawsze) wypukłości w okolicach torsu, ale to wszystko. Klasyczna kobieta jest dziś zjawiskiem unikatowym.

Kiedy drogą idzie pięknie ubrana i zadbana dama spojrzenia odwracają się za nią, a męskie kobiety drwią między sobą. „Co za lala, pewnie ma w głowie pusto”. A skąd te jadowite słowa? Z zazdrości, bo za nimi nigdy się tak nie oglądano i prawdopodobnie im to nie grozi. Bo wzrokowcom właśnie na widok kobiety kobiecej przyspiesza tętno i nic nam do tego.

No i oczywiście nie sposób pominąć savoir vivru. Na randce, czy prywatnym spotkaniu (zwał jak zwał) fajnie gdy ktoś pomaga nam założyć płaszcz, odsuwa krzesło, przytrzymuje drzwi, ale trzymamy się twardo. „Nie, nie rób tego” no i nie robi. „Cham jeden, ty wiesz, że nawet nie przysunął mi krzesła?” a no oczywiście, że nie przysunął, po tym jak od ostatniej kobiety otrzymał ripostę, że nie jest niepełnosprawna i że sama sobie poradzi. A na koniec i regulacja rachunku. Niegdyś bywało, że to mężczyzna, który nas zaprasza również płaci, za kino, czy kawę, miło było? Teraz nie tylko płacimy same za siebie, ale i nierzadko również za niego : Ty mnie zaprosiłaś, ty płacisz. A przecież kiedyś tak nie było.

No i na koniec obrzydliwa kobiecość. Kobieta, albo jest ckliwa, naiwna i mało roztropna za to dobrze sprawdza się w kuchni, albo zimna, niezależna nie potrafiąca nawet ugotować makaronu. Albo, albo. A gdyby tak połączyć te cechy? Wyszłaby niezależna, ale dobra, zaradna, ale nie bezwzględna, raz zimna, raz ciepła w zależności od pogody. Ale gdzie tam? Gdzie miejsce dla takiej mimozy? Tak to już jest w świecie, że to kobiety są specjalistkami od dbania o dom, mężczyzna wcale nie musi wiedzieć jak wybielić plamę z dywanu, ani jak nakarmić dziecko. A mimo to sam musi umieć zmienić żarówkę, naprawić kran i zarobić pieniądze, bo inaczej nazywany zostaje przez kobiety różnie, ale na pewno nie pełnosprawnym mężczyzną.

Mój przyjaciel – mężczyzna, kiedyś zwrócił mi uwagę, na pewien fakt : „Po co mam kochać kobietę, która nie potrzebuje mojego wsparcia i sama świetnie sobie radzi? Kiedy nie czuje się potrzebny, ani doceniony odchodzę.”

Oczywiście, że nie można popadać w skrajność. Czasy poddanych służek dawno się skończyły, ale ucieczka w drugą stronę skutkuje samotnością, rozpadem związków, zdradami, niedocenianiem, bo na to wszystko wyrażamy zgodę, traktuj innych tak, jakbyś chciała, żeby ciebie traktowano, no i nas taktują.

Aneta Bulkowska

Komentarzy: 4 w artykule: ”Jak feministki niszczą kobiecość”

  1. Silver pisze:

    Fascynujące – usunęliście wszystkie dotychczasowe komentarze (a była całkiem ciekawa dyskusja) spod tego żałosnego paszkwilu na temat feministek, a dodajmy, że jest to temat, na który autorka nie ma pojęcia. Biedna kobietka bredzi coś na o rzekomych cechach feministek (żadnej chyba nie zna ani nie rozumie, co to jest feminizm), pluje na sufrażystki, którym zawdzięcza to, że ma jakikolwiek wybór co do kształtowania swego życia. Brawo, Autorko, wykorzystuj zdobycze feministek dla Twojej osoby, by je obrażać i szkalować. To się nazywa ironia losu.

    • pw pisze:

      Otwieramy nową kartę dla portalu Hoga.pl, zapraszamy tym samym do zaangażowania w komentowanie. Każdy ma prawo zgadzać się lub nie zgadzać z opiniami prezentowanymi w felietonach i artykułach. Do tego służy właśnie ta część portalu.

    • Leszek pisze:

      Moje odczucia jako mężczyzny są właśnie takie jak autorka opisała. Bardzo dobry artykuł, a co do plucia jadem to właśnie w tym komentarzu je widzę. „żałosny paszkwil”, „bredzi”, „pluje” – typowe feministyczne ataki. Od dawna to widzę że feministki atakują nie przebierając w słowach wszystko co im nie pasuje (najczęściej głupio, ale za to kubeł pomyj zawsze wyleją).
      Największymi seksistami wcale nie sa mężczyźni jak to przekonują feministki, ale właśnie one same.

  2. Karol pisze:

    Świetny tekst, sama prawda, oczywiście żadna feministka się do tego nie przyzna, bo prawda jest taka, że feministki nie są za wszystkimi kobietami, tylko za tymi, które są za feministkami.Kiedyś w USA pewna kobieta napisała książkę, w której wymieniała dziedziny, w których mężczyźni są lepsi od kobiet.Co się z nią stało???Została zmiażdżona przez feministki i nazwana zdrajczynią swojej płci.Pamiętajmy tylko, że wszystko ma początek i koniec, więc i feminizm prędzej czy później się skończy.

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.