Ratuj Głuszca
SONY DSC

Dzień bez futra” obchodzony 25 listopada został tym razem uczczony happeningiem w centrum Katowic. Nie zabrakło zniczy, rażących statystyk i (prawie) golasów, w końcu lepiej nago niż w futrze, głosiły hasła demonstrantów przerywane niechętnymi komentarzami przechodniów, bo i po co cała ta akcja? Grupa Don Kichotów nie spowoduje, że przemysł futrzarski zaprzestanie produkcji. Nikt przecież nie zmieni świata.

 

Nikt nie zmieni świata. Ani wchodzenie do klatki, ani zapalanie zniczy, ani przemarsz w bieliźnie nie sprawi, że z szaf znikną norki czy lisy. Człowiek pierwotny od zawsze pozyskiwał futra. Na Antarktydzie skóra niedźwiedzia to naturalne odzienie chroniące przed zimnem lepiej niż jakakolwiek termo ochronna kurtka. Gwiazdy lubują się w futrach czego ostatnim przykładem jest Anna Mucha prezentująca swój „zwierzęcy” płaszcz na czerwonym dywanie.

 

Dla wielu to zupełnie naturalne, że co roku pozbawia się życia kilkanaście milionów zwierząt, w tym 4 milionów norek. W końcu ich los jest wszystkim znany, a tak jeszcze jest z nich jakiś pożytek.

 

Większość krajów oficjalnie zakazała produkcji futer wprowadzając na ich miejsce restrykcje karne. Europa zachodnia nie wykazuje póki co sankcji na tym polu, więc Polska stoi otworem dla przemysłowców futrzanych. To czysty zysk. Produkcja i hodowla zwierząt w porównaniu z ceną za jedno futro jest nieporównywalnie niższa. Obecnie w Polsce zabija się około 600 tysięcy norek. Na jedno futro przypada 55 sztuk.

 

Wychodzi na to, że oto minęła kolejna nudna demonstracja, następne bezsensowne święto. Hodowcy łapią się za głowę. O co im chodzi z całym tym humanitaryzmem? Traktują zwierzęta przecież z należytym im szacunkiem, niektórzy wręcz głaszczą je i rozmawiają z nimi zanim troskliwie porażą je prądem. Są do tego wspaniałomyślni, że wyściełają im gigantyczne niemal klatki siankiem tak by się im wygodnie mieszkało, bo przecież ich naturalnym środowiskiem jest klatka.

 

Kupujący widzi piękny kożuch, zgrabne rękawiczki i dobrej jakości buty. Nikt nie zastanawia się nad ich pochodzeniem, tak jak nikt nie zaprzestaje kupowania chińskich ubrań choć wiadomo, że większość powstała w rękach wyzyskiwanych robotników.

 

Idąc za głosem vox populi łatwo poddać się nihilizmowi uznając podobne akcje za zamach na ludzką świadomość. Nie powinno się niczego zmieniać, nie powinno odwracać porządku świata. Tak to już jest, taka ludzka biologia, takie są człowiecze instynkty. Można ulec wrażeniu, że prócz rozwoju technologii przez dwa tysiące lat tak niewiele się zmieniło. A grupa wrażliwych i zaangażowanych w losy zwierząt ludzi nie cofnie kijem Wisły, tak samo jak ten felieton.

 

Po co więc to wszystko? Może demonstrujący czy sprzeciwiający się zbędnemu cierpieniu zwierząt rzeczywiście nie zmienią świata, ale swoją akcją udowadniają, że przede wszystkim nie wyrażają zgody by to ich zmieniono.

Prawda, nie zmienimy świata, ale nie pozwolimy by świat zmienił nas.

Aneta Bulkowska

 

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.