Ratuj Głuszca
student

Maturzyści wreszcie się wypowiedzieli. Oczywiście ci, co oblali egzamin zrobili to wcześniej. Pokazali klasę prawdziwych intelektualistów, których nie stać na mityczne 30 procent. Natomiast ci, co zdali wybrali swoje wymarzone kierunki, a uczelnie pochwaliły się, jakie specjalności są u nich najbardziej oblegane. Mimo niżu demograficznego uczelnie publiczne zacierają ręce. U nich tego wszechobecnego zjawiska nie widać.

Znów przybędzie nam finansistów i bankowców. Jest to w sumie skutek, jakże wielce udanej reformy oświaty, która wprowadziła matematykę jako przedmiot obowiązkowy. Takich, co to liczyć potrafią jest blisko 85%. Tylko, czy nie przeliczą się oni jak ich starsi koledzy, którzy po skończeniu tych kierunków z finansami mają wspólnego tyle, że przez 8 godzin siedzą na kasie w markecie? To i tak dobrze, że w ogóle pracują, bo patrząc na dane resortu pracy z 2011 roku, to właśnie absolwenci tych kierunków znajdują się w czołówce bezrobotnych po studiach.

Chętnych jednak nie brakuje i nawet wspomniana wizja nie odstrasza. Na kierunki ekonomiczne, zwłaszcza na finanse i bankowość jest największy popyt. Na Politechnice Rzeszowskiej o jedno miejsce na tym kierunku ubiega się rekordowa liczba 20 kandydatów. Podobnie Uniwersytet Warszawski zarejestrował 11 kandydatów na jedno miejsce, a finanse i rachunkowość budzą też zainteresowanie kandydatów na SGH i SGGW

Oblegane są też kierunki związane z inwestycjami i budownictwem. W końcu hasło  „Polska w budowie” ciągle aktualne, a to, że firmy budowlane już przed Euro zanotowały znaczny spadek obrotów, czy wręcz zbankrutowały nie daje nic do myślenia. Na AGH w Krakowie najpopularniejszy jest kierunek na Wydziale Górnictwa i Geoinżynierii. A tam szturm kandydatów, na jedno miejsce aż ośmiu ich przypada. Najciekawiej prezentuje się specjalność z budownictwa podziemnego, budowy tuneli metra i komunikacji podziemnej oraz podziemnych garaży. Jak widać na powierzchni nie ma już miejsca. Wszystko już wybudowane, wyremontowane, nitki autostrad zostały połączone i trzeba zająć się metrem. Na razie tylko w Warszawie mamy, ale jak absolwenci rozprzestrzenią się po kraju, to Polska metrem będzie stała. Może nawet Bytom doczeka się takiej komunikacji. Chodniki pokopalniane i szkody górnicze już tam są i czekają na praktyczne wykorzystanie.

Tradycyjnie dużo chętnych jest na wszystkie kierunki medyczne. Na kierunku lekarskim na olsztyńskim uniwersytecie jest aż 17 kandydatów na jedno miejsce. Podobnie jest w Lublinie, gdzie na Uniwersytecie Medycznym o jeden indeks na kierunku lekarsko-dentystycznym rywalizuje prawie 25 kandydatów, a na sam lekarski 16. Akurat lekarzy nigdy za wielu. Tak jak rentownych szpitali, kolejek, czterdziestogodzinnych dyżurów i nepotyzmu w służbie zdrowia. Może młodzi coś zmienią.

I tak w dużym skrócie przedstawia się zainteresowanie maturzystów. I dziw tylko bierze, że tak mało oblegane są kierunki zamawiane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, gdzie najlepsi mogą dostać nawet tysiąc złotych stypendium. Na pewno nie mają na nie szans ci, co liczą na drugi, bądź trzeci nabór. A tam z pewnością największa popularnością będą się cieszyć wszelkiej maści filologie, politologie, socjologie, czy filozofie, czego nikomu zdrowo myślącemu nie życzę.

Paweł Kamiński

 

Komentarzy: 3 w artykule: ”Byle coś tylko studiować”

  1. Marcin pisze:

    Prawda jest taka, że życie sobie a studiowanie sobie. Nie ma znaczenia czy jest to kierunek techniczny czy bardziej humanistyczny, szanse na zatrudnienie są znikome. Załóżmy, że w średniej wielkości mieście zacznie działać mała odlewnia, która będzie potrzebować zespół pięciu inżynierów, czytając o tym jakiś maturzysta może pomyśleć, że to dla niego szansa i wybierze „odlewnictwo”. Niestety jeśli ma pecha i w jego mieście istnieje uczelnia o takim kierunku, to kiedy on przez 5 lat będzie studiował uczelnia wypuści już cztery roczniki takich właśnie inżynierów co daje około 100 osób – jak widać szanse jego są żadne. Nasz system oświaty jest beznadziejny, zbyt wolno działa na potrzeby rynku. Dlatego studiowanie ma tylko sens w nielicznych przypadkach. Ale jeśli ktoś nie chcę iść od razu do pracy to polecam :)

  2. Paweł pisze:

    A ja szczerze polecam studiowanie, tylko z głową. Prawda jest taka, że nawet na podstawowe stanowiska wśród wymagań podawane jest wykształcenie wyższe. A jeśli ktoś poważnie podchodzi do studiowania, to nauczy się dużo, będzie wiedział, gdzie szukać dodatkowych dróg rozwoju, skorzysta z wartościowych praktyk, podczas studiów zrobi staż. Studiowanie to nie tylko odbębnianie wykładów i wkuwanie na pamięć. Jeśli ktoś chce i wybierze dobrą uczelnię, to może wiele zyskać. Trzeba po pierwsze dobrze wybrać, a po drugie dobrze ten czas wykorzystać.

  3. Paweł pisze:

    PS. Dobry rekonesans można zrobić już w internecie: http://www.kierunki.net/. A odnośnie kierunków zamawianych, dla zachęty trochę przykładów i danych: http://www.kierunki.net/kierunki-zamawiane/2034-nie-tylko-stypendia–podsumowanie-programu-qkierunki-zamawianeq

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.