Ratuj Głuszca
A.Gudzowaty-600x350

Niezawodnymi kompanami życia są zwierzęta, zwykł mawiać. W wywiadzie dla Hogi powiedział, że człowiek żyjący w ich otoczeniu nie może być samotnikiem. Więcej – człowiek stawiający je na piedestale nie może być kimś o przeciętnej wrażliwości. Aleksander Gudzowaty w żadnym stopniu takim nie mógłby być. Stąd jego legenda, która zaczęła się tworzyć już w trakcie jego życia.

Ekscentryk, bogacz, przedsiębiorca i demaskator władzy. Aleksander Gudzowaty dla jednych srogi, potrafił zganić, jak mało kto, szczególnie nie oszczędzał nietaktownych dziennikarzy – poważnie obraził się na Monikę Olejnik podczas programu – dla innych ucieleśnienie łagodności. Podobno to właśnie zwierzęta dodawały mu otuchy, gdy ludzie jeden po drugim zawodzili. A w biznesie takich nie brakowało. Miliarder musiał mieć skórę nosorożca, ale jednocześnie serce na dłoni, o czym świadczy jego działalność filantropijna.

“Niesienie pomocy” to złe określenie – powiedział zastępując je sformułowaniem: “ułatwiania życia potrzebującym i zasługującym na to”. Uważał to za moralny obowiązek i uzupełnienie powinności Rządu. Satysfakcję przynosiło mu patrzenie, jak zdolni ludzie osiągają szczyty swoich możliwości, jak zdobywają wykształcenie i robią kariery naukowe. Fundacja „Crescendum Est – Polonia” od wielu lat sponsoruje stypendia, zapomogi, przyznaje nagrody, finansuje studia w Polsce i zagranicą dla zdolnej młodzieży. Wielu uczniów z małych miejscowości dzięki działalności fundacji może dziś robić międzynarodowe kariery i rozwijać swoje talenty.

Aleksander Gudzowaty nie pomagał jednak wyłącznie ludziom. To co zasługuje na szczególną uwagę to jego nieskrywana miłość do zwierząt. Swojemu sznaucerowi Garo postawił dwa pomniki z brązu (jeden w ogrodzie, drugi we Francji na Lazurowym Wybrzeżu w prywatnym domu w Théoule-sur-Mer), ocalił  też maltretowaną przez robotników sunię. W domu zaś utworzył mini zoo, w którym zamieszkały gęsi, kaczki, czaple, osioł Ferdynand, daniele i ukochany koń Czeker. „Wszystkie zwierzęta mają u mnie zapewnione dożywocie”- zdradził.

„Istotnie prawdą jest, że mam niewielu przyjaciół wśród ludzi, ale podejrzewam, że jest to sytuacja powszechnie występująca. Natomiast ci przyjaciele, których mam są na wagę złota. Zupełnie inaczej wygląda sprawa ze zwierzętami. Tu nie występują żadne ograniczenia. Miłość i przyjaźń jest spontaniczna i bez ograniczeń” – powiedział dla Hogi.

Trudno dziś pisać o Aleksandrze Gudzowatym coś, co nie zostało już ujęte w licznych artykułach i publikacjach. Ekscentryczny miliarder? Być może. Na pewno człowiek wyjątkowy, dowód na to, że kiedy ma się już wszystko od zdobywania kolejnych szczytów ważniejsza staje się moc dzielenia tym z innymi. Będzie nam go brakowało…

Aneta Bulkowska

 

 

Komentarze wyłączone.