Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Wczoraj byłam u wróżki. Zasięgnęłam rady u najlepszej przyjaciółki siostry, koleżanki brata sąsiadki, która po wysłuchaniu mojego problemu bezprecedensowo skierowała mnie pod adres Lwowska 6, kamienica piąta.Niepewnie stawiając kroki, dotarłam do wielkich drzwi, podobnych do tych, w które puka się, gdy dziękuje się za Etopirynę. Już miałam powiedzieć to samo „Dziękuje”, odwrócić się na pięcie i zwiać mimochodem, gdy nagle drzwi się uchyliły i ktoś wciągnął mnie do środka, jednym szarpnięciem.
    
Ku wielkiemu zdziwieniu pokój nie był ciemno-buro-szary i nie stały dwa fotele. Nie otrzymałam pigułki i nie dokonałam wyboru pomiędzy czerwoną, a niebieską. Elwira przedstawiła się podając mi rękę.
– Widzę, że coś cię trapi moje dziecko.

Usiadłam niepewnie w przytulnym pokoju, którego cisza na myśl przywodziła psychiatryczny gabinet, w którym odbija się jedynie głuche echo wczorajszego czasu i jego wskazówek. No nic, usiadłam. Mama zawsze powtarzała, że trzeba pielęgnować tę gościnną galanterię. Więc ciągnęłam kokieterię, częstując się herbatą.
    
Spojrzała głęboko w moje oczy, maglując mnie pod ciśnieniem. Prawie jak u okulisty. Postawiła rządek kart i głową pokiwała, z lekkim przerażeniem.
– Tak myślałam, odparła niepokrzepiająco.
– Co, ale co Pani myślała? Odparłam pytająco.
– Kłopoty z nerkami.
– Z nerkami? Przecież ja kłopoty mam z sercem jedynie, nerki chodzą jak złoto, mogłabym je spokojnie sprzedać za 200 tysięcy na allegro z pocałowaniem ręki – odparłam wyniośle.
– Tak młoda damo, czyli nic nowego.
– Nic nowego – teraz to ja wytrzeszczyłam oczy i rozdziawiłam gębę.
– 200 zł się należy – wyparowała, wstając od stołu.
– 200 zł? A co z moją miłością? Co z tym przystojnym brunetem, przecież Basi pani powiedziała…
Teraz ona ziewnęła leniwie, przeciągając się od pasa ku szyi. Ogarnęło mnie zwątpienie.

– Pani mnie oszukała! Wykrzyczałam – i nie zapłacę!
– Tak też myślałam, wszystkie jesteście takie same. – teraz popatrzyła z lekkim rozbawieniem, nie wiadomo skąd.
– Ma pani męża?
– Nie.
– Dobrą pracę?
– Mam.
– Jest pani szczęśliwa?
– Zadowolona.
– A gdybym powiedziała, że czeka za rogiem książę i za chwile odjedzie z panią swoim nowym porshe na słoneczną Ibizę i będziecie mieszkać w jego zamku, czy byłaby pani szczęśliwa?
– Ach, z pewnością byłabym szczęśliwa! – odparłam bez zastanowienia, dopiero po chwili przypomniawszy sobie – przecież, nie podoba mi się porshe…

Wyszłam zostawiając na stole dwustuzłotowy banknot i 20 złotowy napiwek.

Aneta Bulkowska

Autor wpisu: ag

Komentarzy: 2 w artykule: ”Wróżka”

  1. Diana pisze:

    Polecam wróżkę. Przyjmuje w centrum Sosnowca. Chodziłam do wielu wróżek, ale żadna nie była tak dobra jak ta. Wróży z kart klasycznych lub tarota. Mówi same konkrety. Dzięki niej uniknęłam popełnienia wielu błędów.

    Gorąco polecam sprawdzić ją osobiście. Przyjmuje tylko na zapisy pod numerem: 501 440 425.

  2. csgo pisze:

    csgo…

    I enjoy this website – its so usefull and helpfull…

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.