Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Zaczynają dzień od pójścia na poranną Mszę. Zawsze są obecne na popołudniowych nabożeństwach, mimo podeszłego wieku. Ale to wcale nie oznacza, że mogą się poszczycić zachowaniami godnymi katolika. Poza poranną Mszą i ewentualnymi nabożeństwami, rytuałem ich dnia jest także słuchanie ulubionej stacji radiowej, któremu przeważnie towarzyszy modlitwa. Potem inne obowiązki – obiad, odwiedziny dzieci i wnucząt, jeśli starczy czasu, to jakieś zakupy. Nie mogą mieć za dużo rzeczy na głowie, żeby móc nazajutrz wcześnie wstać na Mszę i posiadać światły umysł, przydatny do analizy zachowań innych ludzi. Poza tym muszą stale pamiętać o tym, jak zepsuta jest dzisiejsza młodzież, i który sąsiad nie chodzi do kościoła. Takich trzeba, przecież, unikać, bo są wcieleniem szatana.

 

Muszą także oszczędzać nogi, żeby móc gorliwie modlić się na klęczkach i codziennie brać syrop na dobrą pamięć, bo inaczej zapomną którejś ze stu klepanych modlitw, albo, co gorsza, przegapią swoją ulubioną audycję, w której mogą pomodlić się za koleżanki z osiedla i kościelnej ławki.

 

Uszy i oczy mają zawsze szeroko otwarte, bez względu na zepsuty aparat słuchowy albo jaskrę.

 

W pewnej parafii, pewien nowoprzybyły ksiądz widząc ich obłudę, powiedział na jednej z porannych Mszy, jaka jest różnica między wiarą prawdziwą, a wiarą na pokaz. Ksiądz ten był inny niż wszyscy księża. Pałał nie tylko sympatią do nieobłudnych ludzi, ale był też szczery i podchodził do swojej roli z dystansem. Nie lubił rzeczywistości ukrywać pod pierzynką ciągle tych samych kazań o pobożności i konieczności comiesięcznej spowiedzi.

 

W tej samej parafii od lat przebywał ksiądz kapelan, który miał narastające kłopoty z alkoholem. Nowy ksiądz bardzo chciał mu pomóc, więc często z nim przebywał, rozmawiał.

 

One, natomiast, ze swoimi szeroko otwartymi uszami i oczami, nasłuchiwały i obserwowały, urażone słowami, które usłyszały kiedyś na porannej Mszy. Pewnego dnia obaj księża stali pod sklepem, w którym oprócz wielu innych produktów sprzedawano także alkohol. Zobaczyły ich one, wracając z popołudniowego nabożeństwa. Wszystko stało się wtedy jasne. Stuprocentową pewność uzyskały, gdy zobaczyły nowego księdza stojącego nieopodal sklepu monopolowego. Jak na ironię, był to jeden z najbliższych sklepów w pobliżu kościoła, więc księdzu kilka razy zdarzyło się kupić w nim papierosy. To nie zmieniało faktu, że w opinii miejscowych stali się już alkoholikami. Oliwy do ognia dolał ksiądz kapelan, który przechadzał się kiedyś po parku z pewną parafianką. Wtedy obaj księża nie byli już tylko alkoholikami, ale utrzymywali też zbyt bliskie kontakty z kobietami.

 

Postanowiły donieść o tym proboszczowi. Proboszczowi nasilające się plotki nie dawały spokoju, a że nie lubił złych opinii o swoich księżach, postanowił ich wydalić z parafii.

 

 

I w ten sposób, pobożne parafianki w podeszłym wieku sprawiły, że niestety obłuda zwyciężyła w Kościele po raz kolejny.

 

Elżbieta Gwóźdź

 

Foto: Paweł Kula/PAP

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.