Ratuj Głuszca
brak-podgladu-600

Oczywiście, że można nie iść na wybory. Jest tyle ciekawych rzeczy do roboty w niedzielę. Szczególnie, jeśli ktoś nie chodzi do kościoła. Ma dla siebie wówczas cały dzień, wyłącznie na relaks. A potem kolejne pięć lat na narzekania na temat jakości polskiej polityki, działania prezydenta czy też wysokich podatków. Zupełnie zrozumiała będzie nieobecność niektórych powodzian czy nie stawienie się z tzw. przyczyn losowych. Niektórych, bo nieliczni bardzo chcieliby wziąć udział w wyborach. O ile państwo, tudzież samorządy zdążą zapewnić im taką możliwość niewątpliwie pójdą wyrazić swoje zdanie.

 

Bo tak właśnie należy rozumieć przywilej głosowania. Nie jest to przykry obowiązek. Nie jest to kara za grzechy. Nie jest to także bezsensowny wysiłek. Ani nawet zmarnowanie kilku minut ze słonecznej niedzieli. To po prostu wyrażenie swojego zdania na temat polityki państwa, w którym każdy z nas żyje. A więc mowa tu zarówno o tym, kto będzie reprezentował Polskę za granicą, jak i o ustawach, jakie wejdą w życie za jego kadencji. Mowa i o podatkach, akcyzie, służbie zdrowia i wielu innych aspektach życia przeciętnego Kowalskiego.

 

Niezmiernie denerwują mnie ludzie, którzy z wielką namiętnością powtarzają: „W dupie mam wszystkich polityków. Oni tak czy inaczej będą oszukiwać. Nie ma w Polsce ani jednego uczciwego, który by coś zmienił”. Czy nie ma też w Polsce kulturalnej młodzieży czy uczciwych ludzi? Czy więc każdy ksiądz to pedofil, a policjant to skorumpowany leń, który czepia się jedynie tych, od których jest silniejszy, samemu uciekając przed prawdziwymi przestępcami?

 

Jeśli nadal myślisz, że Twój głos nic nie zmieni, to serdecznie współczuję Polsce i Polakom, którym przyjdzie żyć w tak ignorowanym kraju. Kto chciałby mieszkać w domu, w którym wszyscy współlokatorzy mają się w głębokim poważaniu i zupełnie nie obchodzi ich kto dziś zrobi zakupy, co będzie na obiad i czy ten syf sprzed tygodnia wreszcie ktoś sprzątnie. Odrobina podjętego wysiłku to tylko kilka minut, które mogłyby coś zmienić. Mogłyby, ale tego nie zrobią, bo ktoś nie wykorzystał ich właściwie.

 

Świetnym przykładem są wybory prezydenckie sprzed pięciu lat. Wszystkie sondaże zdominował Donald Tusk, a w ostatecznym rozrachunku każdy wykres stanął na głowie. Być może elektorat Tuska został tak uśpiony cudownymi spotami i obietnicami, oraz bieżącymi badaniami opinii publicznej, że stwierdzono: „Nie ma po co nawet iść do urny, wygra w cuglach”. A wieczorem niespodzianka na korzyść elektoratu prezydenta Kaczyńskiego. Oni wiedzieli co zrobić, by pomóc swojemu kandydatowi.

 

Oni wierzyli w swoją receptę na Polskę i zaufali sile demokracji. Lepiej dla Twojego kandydata, byś zrobił tak i Ty. W przeciwnym razie zostaniesz bezapelacyjnie przegłosowany przez każdego świadomego obywatela. A jeśli nie masz kandydata – idź i oddaj nieważny głos. Zasygnalizuj, że obecna scena polityczna jest Ci nie w smak. Daj do myślenia władzy. Ale nie zmarnuj swojej szansy, bo szkoda każdego polskiego głosu.

 

Agnieszka Kandora

Autor wpisu: ag

Wypowiedz się

Musiszsię zalogować aby dodać komentarz.